Nobel Noblowi nierówny

Ig Noble – dla jednych powód do śmiechu, dla drugich mały powód do dumy. Od 22 lat rokrocznie odbywa się ceremonia rozdania żartobliwie zwanych Antynobli. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa „ignoble”, co znaczy „niegodziwy”. W tym roku laureatów i pozostałych uczestników gościł Uniwersytet Harvard.


Co ciekawego w świecie nauki? Może to nie do końca nauka, ale jednak – Ig Noble 2013 rozdane! Pomysłodawcą tej nagrody jest Marc Abrahams, który w 1991 roku rozpoczął tę tradycję. Nagradzane miały być te odkrycia, które „nie mogą ani nie powinny być nigdy powtarzane”. Wyjątkiem jest eksperyment Andre Geima związany z diamagnetyzmem, który zobrazował lewitującą żabę. Autor, po 10 latach, dostał Nobla za odkrycie grafenu. Ceremonia z roku na rok staje się coraz bardziej prestiżowym wydarzeniem. Laureaci przyjeżdżają na swój koszt, otrzymują w nagrodę jedynie dyplom i możliwość krótkiego wystąpienia przed dość nieobliczalną publicznością. Co roku ceremonię kończy zdanie organizatora: „Jeśli nie wygrałeś Ig Nobla w tym roku – a zwłaszcza jeżeli zostałeś laureatem – życzę więcej szczęścia następnym razem”.

Kropla drąży skałę…
Ostatnio zakończył się najdłużej trwający, bo od 1927 roku, eksperyment, który rozpoczął profesor Thomas Parnell z University of Queensland w Brisbane w Australii. Jedni nazywają go „eksperymentem kropli paku” inni „eksperymentem kropli smoły”. Pak-bitum (przypominająca asfalt mieszanina substancji organicznych, pozostałość po destylacji smoły) nie jest ciałem stałym, ale bardzo lepkim płynem – to właśnie chciał udowodnić swoim studentom profesor Parnell. Pierwsza kropla spadła w 1938 roku; w 2013 – dziewiąta. Substancja została podgrzana i umieszczona w szklanym naczyniu. Po trzech latach pak rozlał się, a jego wierzchołek został odcięty – od tamtej pory co pewien czas spada kropla, którą tylko szczęśliwcy są w stanie zaobserwować. Oprócz tego eksperyment był ciągle monitorowany. Jeden raz ze względu na awarię kamer nie udało się uchwycić spadającej kropli.

Za co jeszcze nagrodzono w roku 2013?
W kategorii psychologia za eksperymentalne potwierdzenie, że ludzie, którzy myślą, że są pijani, myślą także, że są atrakcyjni, natomiast u ludzi pijanych efekt ten nie wystąpił.
Medycyna za badania nad wpływem słuchania opery przez pacjentów z przeszczepem serca. Pacjentami były co prawda myszy, ale długość ich życia faktycznie uległa dwukrotnemu wydłużeniu.
Biologia, astronomia za eksperyment, podczas którego udowodniono, że żuki gnojarze, jeśli zgubią drogę, kierują się Drogą Mleczną.
Inżynieria bezpieczeństwa za wymyślenie systemu elektryczno-mechanicznego do łapania porywaczy samolotów. Autor dostał nawet patent od Amerykańskiego Urzędu Patentowego. Cały proces jest bardzo prosty: porywacz spada przez ukrytą w pokładzie Klapę, gdzie jest opakowywany, a następnie spada wraz ze spadochronem na ziemię, gdzie dokonuje się jego ujęcia.
Fizyka za odkrycie, że niektórzy ludzie mogliby przebiec po powierzchni wody, gdyby zarówno oni, jak i lustro wody znajdowali się na księżycu.
Chemia za odkrycie, że procesy biochemiczne zachodzące w cebuli, powodują, że ludzie płaczą. Jedną ważną rzecz dodali od siebie japończycy w 2002 roku. Odkryli, że pewien nieznany wcześniej enzym nazwany LFS tak naprawdę w istotnym stopniu przyczynia się do powstania substancji, która podrażnia nasze oczy.
Archeologia za sparzenie martwej ryjówki, a następnie spożycie jej bez gryzienia i dokładne badanie przez kilka dni swoich odchodów, by sprawdzić, co tak naprawdę strawi nasz układ pokarmowy.
Nagroda pokojowa dla Aleksandra Łukaszenki za delegalizację publicznych aplauzów.
Prawdopodobieństwo za odkrycie dotyczące… krów. Zasada opracowana przez autorów brzmiała: im dłużej krowa leżała, tym większe są szanse, że wstanie i gdy już wstanie, nie da się tak naprawdę przewidzieć, kiedy się znowu położy.
Zdrowie publiczne za raport pt. Chirurgiczne leczenie w trakcie epidemii amputacji penisa w Tajlandii, w którym autorzy rekomendowali swoje techniki amputacji penisa poza przypadkami, gdy ów penis został częściowo zjedzony przez kaczkę.

Trudno sprecyzować wartość naukową Ig Nobli. Z pewnością skłaniają nas do refleksji na tematy dość przyziemne i błahe. Sprawią, że zatrzymamy się i zastanowimy nad sensem pewnych wydarzeń czy rzeczy i wywołają uśmiech, bo kto nie zaśmieje się kiedy usłyszy o pływaniu w syropie lub o przyznaniu ponad 50 mandatów osobie o chlubnym nazwisku „Prawo Jazdy”? Na nowe pomysły musimy niestety poczekać kolejny rok.
Paulina WICHROWSKA