Tu grają maniacy koszykówki

Występują w I lidze i są najlepszym koszykarskim zespołem w stolicy Wielkopolski, chociaż ich kadra składa się prawie wyłącznie ze studentów. O tym, jak funkcjonuje koszykówka w mieście zakochanym w piłce nożnej opowiedział Fenestrze zawodnik AZS Politechniki Poznań, Łukasz Ulchurski.

Początek rozgrywek w Waszym wykonaniu, mówiąc delikatnie, nie jest najlepszy. Odnieśliście jedno zwycięstwo w sześciu meczach i zajmujecie dwunastą pozycję w tabeli I ligi (stan na 8.11.2013). Czym spowodowany jest ten słaby start?

Staramy się bardzo, ale jak na razie nam nie wychodzi. Póki co jesteśmy jeszcze w trakcie budowania swojej formy. Naprawdę ciężko przepracowaliśmy okres przygotowawczy – każdy z nas nie tylko trenował z całym zespołem, ale też pracował indywidualnie. Ja sam zacząłem przygotowania do sezonu już 3 tygodnie przed rozpoczęciem cyklu treningowego z AZS Politechniką. Tak samo pracowali pozostali zawodnicy. Na razie jeszcze szukamy optymalnej formy. Myślę, że ona z czasem przyjdzie, bo już coś zaczyna się dziać w tej kwestii. Fizycznie jesteśmy naprawdę bardzo dobrze przygotowani do rozgrywek. Wydaje mi się, że pod tym względem każdy z zawodników jest chyba w życiowej formie. Jednak jeśli chodzi o przygotowanie psychiczne, a także o sferę rzutową, to jeszcze musimy nad tymi elementami popracować. Trzeba także zauważyć, że trochę zmienił się nasz zespół. Dopiero się zgrywamy w obecnym składzie. Trzech koszykarzy od nas odeszło, w ich miejsce pojawili się nowi, młodsi zawodnicy. Musimy nauczyć się razem funkcjonować, bo póki co nie jesteśmy jeszcze kolektywem.

Czyli uważasz, że tym brakującym elementem jest odpowiednie zgranie zespołu?

Na pewno brakuje nam jeszcze zgrania. Potrzebujemy ogrania, zrozumienia na boisku. Ważne, aby każdy poczuł, gdzie jest jego miejsce w zespole. W składzie z poprzedniego sezonu dobrze się rozumieliśmy, a obecnie tego elementu trochę nam brakuje. To było widać w rozegranych do tej pory meczach. Mamy trzech nowych, bardzo młodych zawodników i oni potrzebują jeszcze czasu aby dobrze funkcjonować w drużynie.

Obecna sytuacja przypomina początek poprzedniego sezonu – wówczas na pierwsze zwycięstwo czekaliście aż do 7. kolejki. Druga część rozgrywek i faza play-out były jednak w Waszym wykonaniu bardzo dobre. Dlaczego spisujecie się zdecydowanie lepiej w końcówce sezonu niż na jego starcie?

Teoretycznie drużyna ma być w pełni gotowa na Akademickie Mistrzostwa Polski rozgrywane w maju. Trener tak nas przygotowuje, aby optymalna forma nadeszła właśnie wtedy. W związku z tym, tę najwyższą dyspozycję zaczynamy łapać od lutego i w kolejnych miesiącach spisujemy się bardzo dobrze. Ważne jest także to, że my trenujemy 4 razy w tygodniu, podczas gdy inne zespoły robią to po 7-8 razy w tygodniu. Wydaje mi się, że w końcówce rozgrywek, kiedy pozostałe drużyny odczuwają już trudy sezonu, to my dzięki mniejszej dawce treningowej zaczynamy łapać świeżość. Wówczas prezentujemy się lepiej niż pozostali. Musimy być cierpliwi, chociaż nie ukrywamy, że chcielibyśmy, aby ta dobra forma przyszła już w teraz.

Jakie są cele AZS Politechniki Poznań na ten sezon?

Bardzo chcemy zagrać w rundzie play-off. W ubiegłym sezonie walczyliśmy o utrzymanie, a teraz postawiliśmy sobie ambitniejszy cel. Na pewno będziemy dążyć do jego realizacji. Nie zapominajmy także o Akademickich Mistrzostwach Polski, w których chcemy wreszcie sięgnąć po złoty medal.

W kadrze zespołu dominują młodzi koszykarze, ale jest w niej także kilku starszych zawodników. Jak Wy, młodsi, dogadujecie się z bardziej doświadczonymi kolegami?

Współpraca młodych graczy ze starszymi wygląda bardzo dobrze. Ja gram zawodowo w koszykówkę od 5 lat i muszę przyznać, że nie miałem wcześniej lepszego zespołu. Lepszego pod względem klimatu w drużynie, zrozumienia i wspólnego spędzania czasu poza boiskiem. Wszyscy jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Może jest to spowodowane tym, że jesteśmy generalnie młodym zespołem, prawie rówieśnikami i wciąż studentami. Wspiera nas dwóch bardziej doświadczonych zawodników. Ich obecność absolutnie nam nie przeszkadza, tylko pomaga.

Wcześniej występowałeś w Spójni Stargard Szczeciński. Jak wypada porównanie Twojej obecnej drużyny z poprzednim klubem?

To są dwie zupełnie inne bajki. Spójnia to klub profesjonalny, który ma zdecydowanie odmienne ambicje. Tam płacone są większe pieniądze, zawodnicy mają podpisane kontrakty z klubem. AZS Politechnika jest natomiast zespołem akademickim, złożonym ze studentów. My gramy właściwie za stypendia. W tym klubie występują maniacy koszykówki. Zawodnicy cieszą się grą, bo robią to, co kochają i to na poziomie pierwszej ligi. Jednocześnie mogą studiować. Uważam to za bardzo dobre rozwiązanie.

Jesteście zespołem Akademickiego Związku Sportowego, więc jak wygląda kwestia przynależności do drużyny studentów? Czy wszyscy Wasi koszykarze są studentami Politechniki Poznańskiej?

Wszyscy nasi zawodnicy to studenci. Dwoma wyjątkami są tylko wcześniej wspomniani przeze mnie starsi zawodnicy. Pierwszy to poznaniak Adam Metelski. Ma ogromne doświadczenie, bo grał w ekstraklasie oraz w NCAA, czyli amerykańskiej lidze akademickiej. Przyszedł do nas rok temu, kiedy zespół awansował do pierwszej ligi. Drugi z nich to Paweł Stankiewicz, który jest już absolwentem, a w zespole Politechniki gra właściwie przez całe życie. Można powiedzieć, że jest ikoną tego klubu.

Czy istnieją jakiekolwiek formalne wymogi dotyczące tego, że w drużynie musi być określona liczba studentów?

Przepisy Polskiego Związku Koszykówki nie regulują tej kwestii. Istnieje jednak wewnętrzny wymóg uczelni, że każdy, kto przychodzi do drużyny, musi być studentem Politechniki Poznańskiej.

Z jakich źródeł czerpane są środki finansowe na funkcjonowanie zespołu?

Większość pieniędzy na drużynę koszykarską daje sama Politechnika Poznańska. Mamy także dodatkowego sponsora, firmę Big Plus.

Czy w związku z tym, że reprezentujecie uczelnię na parkietach w całej Polsce, możecie liczyć na jakąś taryfę ulgowa u wykładowców?

Na pewno nie. Zdarzają się co prawda wykładowcy, którzy kojarzą nas z grania w koszykówkę. Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że czasami prowadzący idą nam na rękę. Ja studiuję zaocznie i często w soboty muszę zwalniać się szybciej z zajęć, kiedy wyjeżdżamy na mecz. Część wykładowców nie robi z tego problemu, zadają pracę do domu lub podają termin, w którym mogę nadrobić zaległości. Ogólnie jednak nie możemy liczyć na ulgi na uczelni.

PBG Basket Poznań z powodu problemów finansowych nie przystąpił do rozgrywek ekstraklasy w sezonie 2012/2013. Czy uważasz, że to już koniec męskiej koszykówki na wysokim szczeblu w Poznaniu?

Ciężko powiedzieć, czy do Poznania wróci ekstraklasa. Myślę, że cały czas jest na to szansa. Ostatni rok pokazał, że koszykówka w tym mieście zaczyna funkcjonować coraz lepiej. Widać to chociażby po stale rosnącej liczbie widzów przychodzących na nasze mecze. Mamy kolegę, który bardzo stara się promować tę dyscyplinę sportu w Poznaniu. Między innymi zaprosił na nasz mecz rapera Donguralesko, roznosi nawet po mieście ulotki reklamujące zespół. Można już kupować nasze szaliki, zaczynają się pojawiać koszulki, a grupa najwierniejszych sympatyków zainwestowała w bęben. Na pewno idzie to w dobrą stronę.

Czy sądzisz, że zainteresowanie koszykówką w Poznaniu jeszcze wzrośnie?

Bardzo bym tego chciał. Dużo w tej materii zależy od nas: jeżeli będziemy wygrywać i wejdziemy do fazy play-off, to zainteresowanie prawdopodobnie wzrośnie. W tym momencie nie dajemy kibicom zbyt dużo radości, ale wiemy, że lepsza forma i zwycięstwa przyjdą. Jestem o tym przekonany w stu procentach.

Jesteście w tej chwili właściwie jedynym poważnym zespołem koszykarskim w stolicy Wielkopolski. Miasto zdecydowanie stawia jednak na piłkę nożną. Czy czujecie się przez to w jakiś sposób pokrzywdzeni?

Od wielu lat w Poznaniu rządzi piłka nożna. Zdajemy sobie sprawę, że Lech jest tutaj wręcz religią i praktycznie wszyscy żyją futbolem. Nie czujemy się z tego powodu pokrzywdzeni. Otrzymujemy pewną niewielką pomoc ze strony miasta. Oczywiście chcielibyśmy, żeby wsparcie finansowe było większe, ale jest o to bardzo ciężko.

Łączenie nauki z grą w koszykówkę na pierwszoligowym poziomie sprawie Wam trudności?
Nie mamy z tym problemów. Muszę powiedzieć, że członkowie zespołu są na tyle inteligentni, aby spokojnie godzić uprawianie sportu ze studiami. Kiedy przychodzi sesja to siadamy i uczymy się. Nawet gdy podróżujemy na mecze wyjazdowe, to większość zawodników bierze ze sobą notatki i je czyta. Nikt nie miewa żadnych większych kłopotów.

Rozmawiał Konrad WITKOWSKI