Odważne ryzyko czy ryzykowna odwaga?

Źródło: facebook.com; Nie bądź gbur! Podaj piłkę dzieciom!

Dwójka przyjaciół, chłopiec i dziewczynka, wybrali się w pewne ciepłe popołudnie nad rzekę. Oboje mieli po dwanaście lat, głowy pełne marzeń i pragnień do zrealizowania w dorosłym życiu. Słońce świeciło, ptaki śpiewały, a trawa przyciągała wzrok i zmuszała, w sobie tylko znany sposób, do wykorzystania jej jako mięciutkiego koca. Dzieci od razu poddały się jej urokowi. Pod wpływem wiosennych zapachów, intensywnych kolorów, szumu rzeki i nieuchwytnemu, a jednak każdemu dobrze znanemu poczuciu wolności i świeżości, rozgorzała między nimi dyskusja na temat przyszłości.

– Zastanawiasz się czasami jak to będzie kiedyś? – zapytał chłopiec.

– Oczywiście, że tak! A Ty?

– Bardzo często o tym myślę. To dopiero będzie życie. Robisz co chcesz i kiedy chcesz, nie masz żadnych ograniczeń i nie musisz prosić rodziców o pieniądze – bo masz swoje. Naprawdę nie rozumiem dlaczego mamie i tacie jest nieraz tak trudno, dlaczego chodzą smutni. Przecież dorosłość to całkowita wolność! Czujesz to?

– Wydaje mi się, że w tym wszystkim jest jakiś haczyk. Wystarczy poobserwować. Dlaczego tak wielu ludzi narzeka i nie jest w stanie spełnić swojego marzenia z przeszłości? Trochę mnie to martwi. Nam wszystko wydaje się takie proste. Ciekawa jestem od czego to wszystko zależy. Przecież traktujemy nasze plany jak najpoważniej!

Dzieci milczały przez dłuższą chwilę, rozważając wszystko we własnych, przepełnionych zapałem głowach. Pierwszy odezwał się chłopiec:

– Może po prostu w pewnym momencie przestają marzyć? Przeczytałem  niedawno, że to sam człowiek nakłada na siebie różne ograniczenia, a gdyby nie one, mógłby dokonać wszystkiego czego pragnie. I wiesz co? Zobaczysz, że ja będę trzymał się tych słów. Zwiedzę świat, będę podróżnikiem i udowodnię wszystkim co potrafię!

***

Każdy z nas przerabiał kiedyś chociaż raz temat marzeń. W zależności od czasu, jaki przeżywamy, różnie w nie wierzymy. Najczęściej pozytywne nastawienie wynika z większych lub mniejszych sukcesów, natomiast negatywne z porażek, albo, nie ukrywajmy, niejednokrotnie z niewyspania. Ale największym wrogiem ludzkiego działania jest strach. Człowiek często rezygnuje z jakiegoś marzenia, bo obawia się, że coś pójdzie nie tak. Niestety tej przeszkody nie sposób wyeliminować. Zawsze trzeba liczyć się z ryzykiem. Jednak, czy bez niego osiągnęlibyśmy cokolwiek? Na szczęście nie brakuje w świecie tych, którzy odważyli się ruszyć w pogoń za marzeniem. Wielu takich można było spotkać na tegorocznej, piątej już edycji Festiwalu Podróżniczego Śladami Marzeń. Miałam okazję wysłuchać niejednej prelekcji. Od doświadczonego podróżnika po zapalonego świeżaka. I bez względu na to, gdzie i na jakim etapie życia prelegenta odbyła się podróż, każda opowiedziana historia była niezwykle inspirująca. Wystarczy znaleźć pomysł na siebie i postawić pierwszy krok, a reszta staje się już tylko formalnością. Jedni postanowili poruszać się autostopem, inni hulajnogą, pieszo, motocyklem, deskorolką czy też tratwą. Możliwości jest bez liku, choć nie każdy będzie się czuł dobrze we wszystkich.

Jedna z inspiracji

O podróżach, niecodziennych pomysłach, różnorodności ludzkich charakterów można by pisać i dyskutować wiele. Uczestnicząc w festiwalowych wydarzeniach, planowałam artykuł opierający się na ogóle. Do czasu. Jedna prelekcja dotknęła mnie szczególnie mocno. Jej głosicielem był Mateusz Koszela – radosny, otwarty, uzależniony od autostopu chłopak. Celem jego wyprawy była Birma, a konkretnie Mistrzostwa Azji Południowo-Wschodniej w piłce nożnej. Po drodze postanowił pomóc napotkanym biednym dzieciom poprzez realizację jedynego w swoim rodzaju projektu „Podaj Piłkę Dzieciom”. I pomyśleć, że to wszystko nie miało by miejsca, gdyby nie pierwszy krok, jedna odważna decyzja zmieniająca wszystko. Oto kilka słów od samego podróżnika pełną gębą.

Co sprawiło, że postanowiłeś diametralnie zmienić swoje życie?

M.K. Do decyzji, by wyjechać do Azji, dojrzewałem długie miesiące. Studia w Warszawie, podczas których czułem, że to nie to, co daje mi radość i z czego czerpię satysfakcje, ale i coraz to częstsze wyjazdy sprawiły, że pewnego dnia postanowiłem zaryzykować, postawiłem na jedną kartę z napisem podróże i przerwałem studia. Dzisiaj tej decyzji nie żałuję, była ona rozsądna, przemyślana i uważam, że na tamtą chwilę najlepsza.

Czy zastanawiasz się czasem nad sensem tego wszystkiego? Co jest Twoją motywacją w takich momentach?

M.K. Chyba nie ma dnia bym się nie zastanawiał. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, a każdy z nas marzy o tym, by w przyszłości żyć co najmniej godnie. Ja również. Motywacji szukam w sobie, w swoich marzeniach, które staram się przekuwać w kolejne cele. Nie będę jednak w zupełności szczery jeśli nie wspomnę, że tę motywację otrzymuję również od ludzi, którzy mnie „śledzą”. W szczególności od rodziny czy przyjaciół, ale i od całej masy osób, których nie znam, a które przesyłają mi każdego dnia szereg uśmiechów i ciepłych słów.

Mógłbyś opowiedzieć pokrótce o akcji Podaj Piłkę Dzieciom, by więcej osób mogło poznać i zrozumieć Twój sposób na podróżowanie?

M.K. Projekt ‘Podaj Piłkę Dzieciom’ ma na celu obdarowywanie dzieci z krajów głównie tak zwanego Trzeciego Świata piłkami. To tak zupełnie najogólniej mówiąc. Podczas podróży do Azji rozdałem łącznie około 500 piłek dzieciom w takich krajach jak Laos, Kambodża, Birma, ale i również nam bliższych, a więc Kazachstan czy Kirgistan. Są to dzieci przypadkowe, które napotykam na ulicy bądź też, gdy trafiam do przypadkowych szkół, świetlic czy innych tego typu ośrodków. To co jest w tym najpiękniejsze to fakt, że zazwyczaj dla tych dzieci jest to pierwsza piłka, jaką otrzymały w życiu na własność.

Czy uważasz, że podróż autostopem jest niebezpieczna? A jeśli nie – to czy każdy powinien ją wypróbować?

M.K. Uważam, że podróżowanie autostopem jest bezpieczne, ale nie stwierdzę nigdy, że każdy powinien tego spróbować. Każdy z nas jest inny i nie każdy ma taką potrzebę, by jeździć właśnie stopem. Ja wybrałem taką formę podróżowania i jest ona dla mnie perfekcyjna. Polecam ją zawsze i cieszę się, gdy kolejne osoby zarażają się bakterią autostopu i spełniają swoje marzenia. Najgorsze jednak jest robić coś na siłę, dlatego autostop również nie jest dla wszystkich. Ja natomiast dzisiaj podróżuje już stopem nie dlatego, że mnie nie stać, ale dlatego, że zakochałem się w wolności, jaką taki rodzaj podróży oferuje.

Jak wyglądają Twoje plany na przyszłość?

M.K. W tym momencie przygotowuję się do blisko ośmiomiesięcznej wyprawy do Ameryki Łacińskiej. Podczas tej podróży planuję zrealizować szereg projektów, ale przyjdzie jeszcze czas, by o tym wspomnieć coś więcej. Na dzisiaj wiem, że byłbym głupcem, gdybym przestał marzyć i się realizować, dlatego wyjazd do Ameryki Środkowej i Południowej to coś czego potrzebuję całym sercem.

Bierzesz ostatnio udział w wielu wydarzeniach w Polsce. Festiwale, prelekcje w różnych szkołach. Czy dobrze się z tym czujesz? Ty, Mateusz, zwyczajnie niezwyczajny chłopak z Zielonej Góry, który zapewne szukał w podróżowaniu jakiejś wolności. Czy nie czujesz się trochę ograniczony przez zobowiązania? Czy sprawia Ci przyjemność takie dzielenie się dużą częścią siebie z innymi?

M.K. Ograniczony? W żadnym wypadku, czuję się wolny. Robię to, co mi się podoba i to uważam za swój największy sukces w tym momencie. Tak jak powiedziałaś, dzielę się teraz tym, co przeżyłem z innymi osobami, czuję z tego tytułu ogromną satysfakcję, ale też wyróżnienie. Przede mną jeszcze długa droga, ale takie spotkania z ludźmi dają mi siłę i motywację, że właśnie ta droga jest właściwa. To takie potwierdzenie i kopniak do przodu. Rób to co robisz, bo to ma sens.

Dziękuję.

Jeśli komuś brakowało odwagi do realizowania siebie, teraz powinien poczuć się choć odrobinę bardziej naładowany pozytywną energią. Nie zapominajmy nigdy, że jesteśmy tylko ludźmi i że żadna podjęta decyzja nie daje stuprocentowej pewności, że zadanie zakończy się wedle wcześniejszych założeń. Powyższe stwierdzenie wzbudza niepokój, jednak ryzyko dodaje wiele piękna do drogi prowadzącej do spełnienia. Zrealizowane marzenie nie smakowałoby tak samo bez tego jednego, niezbędnego składnika. Ten, komu smak tej „potrawy” nie jest obcy, wie, że jest ona uzależniająca i na jednej się nie poprzestaje.

Wspólnie z Mateuszem zapraszamy do śledzenia prowadzonego przezeń bloga:
https://www.facebook.com/AutostopemWswiatSportu/?fref=ts

Rozmawiała Maria MIKOŁAJCZYK

Dodaj komentarz