Emocjonująca Młodzieżowa Liga Mistrzów

Źródło: Sky Sports; Ubiegłoroczni zwycięzcy Młodzieżowej Ligi Mistrzów – Chelsea U19

Dobiegają końca ćwierćfinały Ligi Mistrzów. Niesamowite emocje, zwroty akcji, piękne gole – to detale, które sprawiają, że kibice po prostu kochają te rozgrywki. Cztery lata temu UEFA postanowiła utworzyć kolejny turniej na wzór Champions League, ale tym razem dla piłkarzy do lat 19. Czy tam również atmosfera jest tak gorąca jak w standardowych rozgrywkach?

Już jutro, w szwajcarskim Nyonie, zostaną rozegrane półfinały UEFA Youth League. O 13:00 młodzieżowy skład FC Barcelona zagra z Red Bullem Salzburg, a cztery godziny później Real Madryt podejmie juniorów Benfiki, które to spotkanie poprowadzi polski sędzia Bartosz Frankowski. UEFA stworzyła te rozgrywki, aby młodzi zawodnicy mogli zaprezentować się szerszej widowni i wypromować się do swoich pierwszych zespołów. Sam pomysł był świetny, a już czwarta edycja tych rozgrywek pokazuje, jak bardzo tym młodym chłopakom zależy na zwycięstwach. Pierwszą edycję turnieju wygrała Barcelona U19, a kolejne dwie Chelsea U19. Pojawiają się już opinie, że mecze nastolatków to idealna przystawka przed daniem głównym, jakim jest Liga Mistrzów. Wystarczy przypomnieć dwa tegoroczne ćwierćfinały: FC Barcelona z FC Porto i Real Madryt z Ajaksem. Choć oba te spotkania zakończyły się wynikami 2:1 na korzyść hiszpańskich zespołów, to nie o same rezultaty tu chodzi, tylko o widowisko, jakie stworzyły drużyny młodzików. Klub z Portugalii grał piękną ofensywna piłkę na tle Dumy Katalonii, zdobył gola i wtedy, zamiast pójść za ciosem, cofnął się do defensywy, gdzie popełnił proste błędy i stracił dwa gole. Piłkarze nie poddali się jednak, stwarzali sobie kolejne sytuacje, ale nie udało im się już trafić do bramki rywali. Na dodatek sędzia Bart Vertenten nie odgwizdał w 94. minucie ewidentnego faulu na zawodniku z Porto.

Bez kontrowersji nie obyło się również w Madrycie, gdzie w ostatniej minucie meczu 16-letni bramkarz Realu Moha Ramos podczas próby piąstkowania staranował Meesa De Wita. Gdyby za to przewinienie podyktowany został rzut karny, moglibyśmy mówić o pewnej rehabilitacji młodego Holendra, który w nieprzemyślany sposób zagrał ręką we własnym polu karnym, po czym jedenastkę na gola zamienił Alex Martin. Ozdobą tego ćwierćfinału niewątpliwie była bramka zdobyta przez Noa Langa (Ajax). Justin Kluivert (syn byłego piłkarza m.in. Barcelony i Ajaxu) dośrodkowywał z rzutu wolnego, a jego kolega z drużyny uderzył z pierwszej piłki w okienko bramki (3:48 trafienie Langa).

Polskie akcenty

Oprócz wspomnianego sędziego Frankowskiego i jego asystentów w półfinale tegorocznej edycji UEFA Youth League zobaczymy także 19-letniego polskiego bramkarza Bartłomieja Żynela występującego w Red Bull Salzburg U19. W tych rozgrywkach Bartek wystąpił jak dotąd w sześciu spotkaniach. Jego austriacki klub to absolutna rewelacja tej edycji UEFA Youth League: jako że ich dorosły odpowiednik nie dostał się do fazy grupowej Ligi Mistrzów, aby dotrzeć do ⅛ finału, musieli przejść przez eliminacje. Eliminowali kolejno: Vardar Skopje, Kairat Ałmaty i Manchester City. W drodze do najlepszej czwórki turnieju pokonali PSG 5:0 i Atletico Madryt 2:1.

Piłkarzem innego półfinalisty — Benfiki — jest Przemysław Macierzyński, któremu do tej pory nie udało się wystąpić w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Wśród innych rodaków w tym turnieju  z dobrej strony pokazał się 18-letni Florian Schikowski (Borussia Mönchengladbach U19), który w meczu z Celtikiem, w fazie grupowej, ustrzelił hat-tricka. Warto zaznaczyć, że reprezentant Polski do lat 19 jest defensywnym pomocnikiem. W sezonie 2016/17 w Młodzieżowej Lidze Mistrzów mogliśmy oglądać również Krystiana Bielika (Arsenal U19), Davida Kopacza (Borussia Dortmund U19), ale także wielu innych Polaków – a to za sprawą Legii Warszawa U19. Dzięki temu, że dorosła drużyna Legionistów dotarła do fazy grupowej Ligi Mistrzów, podopieczni Krzysztofa Dębka mogli sprawdzić się na tle młodzieżowych zespołów Borussi Dortmund, Realu Madryt i Sportingu Lizbona. Finalnie zajęli ostatnie miejsce w grupie z dorobkiem 5 punktów, jednak zostawili po sobie dobre wrażenie. W każdym spotkaniu walczyli jak równy z równym z uznanymi w Europie akademiami piłkarskimi. Jeden z zawodników, Sebastian Szymański, dwa miesiące temu zadebiutował w Ekstraklasie w barwach Legii, a w meczu z Zagłębiem Lubin zdobył nawet swojego pierwszego gola. Można śmiało postawić tezę, że gdyby nie dobre występy Szymańskiego w UEFA Youth League, to Jacek Magiera nie dałby szansy zadebiutować 17-letniemu Polakowi.

Grube miliony

Latem 2016 roku Niemiec Leroy Sané przeniósł się z Schalke 04 do Manchesteru City za 50 mln euro. Od tego czasu dla The Citizens rozegrał 29 meczów, zdobył 8 goli i 4 asysty. Natomiast jeszcze trzy sezony temu błyszczał w składzie Schalke 04 do lat 19 w UEFA Youth League. Z kolei 20-letni teraz Gonçalo Guedes zimą tego roku przeszedł za 30 mln euro z Benfiki do PSG. Fakt, w klubie z Paryża jak dotąd nie udało mu się jeszcze przebić, ale nie bez powodu nazywany jest przez portugalskich dziennikarzy „nowym Cristiano Ronaldo”.

Za tych dwóch piłkarzy zapłacono już ogromne pieniądze, a takich jak oni może być zdecydowanie więcej. Możliwe, że już jutro będziemy oglądać na kanale nsport piłkarzy, za których w niedalekiej przyszłości jakiś wielki klub zapłaci równie ogromne sumy. Jordi Mboula, João Félix Sequeira, Florentino, Mergim Berisha, Achraf Hakimi to piłkarze, którzy do tej pory błyszczeli najjaśniej w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Miejmy nadzieję, że młodzi zawodnicy wyjdą na półfinały w Nyonie dobrze zmotywowani i dadzą kibicom piękne widowisko. Finał tych rozgrywek odbędzie się 24 kwietnia również w Nyonie.

Arkadiusz DOBRUCHOWSKI