Zapach wyobraźni

Źródło: pinterest.com

Jedni kupują gry komputerowe, inni lakiery do paznokci, a ja uwielbiam zapach nowych książek. Kupuję je od szóstej klasy szkoły podstawowej, czytam i ustawiam na regale jak najcenniejsze trofea. Niekiedy do nich wracam, by odświeżyć sobie pamięć, a czasem z sentymentu.

Czytać coś więcej oprócz obowiązkowych lektur szkolnych polubiłam przez czysty przypadek. Zaczęło się od książki, za którą wiele osób zdolnych byłoby mnie dziś wyśmiać. W wieku trzynastu lat zakochałam się w wampirach, wilkołakach i emocjonalnych nastolatkach. Uwielbiałam czytać o miłości nie z tego świata, o wyjątkowych szarych myszkach i nieziemsko przystojnych chłopakach. I choć nadal mam słabość do mało realistycznych postaci i stworów prosto z legend, moje wypaczone spojrzenie na świat nakazuje mi sięgać po literaturę bardziej (powiedzmy) dojrzalszą.

Książki w pewnym momencie mojego życia stały się dla mnie najlepszymi przyjaciółmi. Uciekałam od codziennych problemów w kartki o wiele barwniejszego świata. Właśnie w tym czasie zaczęłam myśleć o zostaniu pisarzem. Moja wyobraźnia szybko się rozwinęła, dzięki czemu pierwsze próby pisarskie podjęłam już jako czternastolatka.

Kiedyś zdawało mi się, że czyta ze mną pół świata. Koleżanki pożyczały ode mnie moje cenne trofea, polecały książki, które same przeczytały. Dorastałam w wyjątkowym towarzystwie.

Dziś, jadąc tramwajem, siedząc w kawiarniach, niezamierzenie obserwując ludzi, zwracam uwagę na brak książek w naszym otoczeniu. Większość młodych osób siedzi zgarbionych z oczami utkwionymi w telefonie, tablecie czy laptopie. Tak jakby papierowe wydania zostały zarezerwowane w całości dla osób starszych. Raz na dziesiątki mijanych osób widzę kogoś z powieścią na kolanach, w rękach czy leżącą na stole tuż przy kawie.

Sama przyłapuję się na tym, że coraz częściej wolny czas wolę spędzać na oglądaniu głupot w Internecie, niż na przeczytaniu kolejnej dobrej książki. XXI wiek nas psuje. I nawet ja, sentymentalnie podchodząc do papierowych tekstów, ulegam temu zepsuciu.

Zastanawiam się jedynie, czy Ci, którzy wybrali świat elektroniczny, nigdy nie stykając się ze światem książek, wiedzą, czym jest zapach wyobraźni.

Nina MIŚKIEWICZ