To mnie nie dotyczy

Źródło: wikipedia.org; Ludzie naukę małp wzięli sobie do serca.

W sytuacji kiedy nie udzielimy pierwszej pomocy, podlegamy karze pozbawienia wolności. Dotyczy to wypadku czy utraty przytomności kogokolwiek w naszym otoczeniu, więc taka sytuacja może się wydarzyć w każdym momencie. Być może jest to prawo, które ma w pewien sposób uczulić ludzi na problemy innych w ich otoczeniu. Może i jest to wymuszone, ale też potrzebne.

Jakiś czas temu, w mediach, głośno było o incydencie w Gdańsku. Pobita została dziewczyna z gimnazjum na Chełmie. Mimo że uczennica w starciu z pięcioma osobami nie stawiała oporu, agresorzy nie przestali się nad nią znęcać. W tej sprawie zabrał głos wiceprezydent Gdańska  Piotr Kowalczuk, zwracając uwagę na osoby postronne, które nie zareagowały na zaistniałą sytuację w żaden rozsądny sposób. Niektóre natomiast postanowiły nawet dołączyć do bicia dziewczyny. To pokazuje jedną z najgorszych przywar ludzi, a konkretnie, niechęć do angażowania się w problemy innych, tym samym dokładając kolejnych sobie.

Omawiana sprawa nie jest jedyną z tego rodzaju. Bójki w gimnazjach mają miejsce cały czas, ale ta została nagłośniona. Natomiast bierna postawa uczniów pozostaje niezmienna w większości tych sytuacji. A kiedy jest się biernym w takim wieku – przechodzi to dalej na dorosłe życie i słyszymy o patologicznych rodzinach, gdzie przemoc w domu jest na porządku dziennym, a sąsiedzi na to nie reagują. W tym momencie pojawia się błędne koło, które sprawia, że takie sytuacje się powtarzają. Czy ludzie nie potrafią na to zareagować? Osoby z takim doświadczeniem jakie było przedstawione wyżej, prawdopodobnie nic z tym nie zrobią, ponieważ są wyuczone, by pozostawać biernymi z prostego powodu: „I tak nic tu nie wskórasz. Inni nic z tym nie robią”. W ten sposób dochodzimy do kolejnego błędnego koła, ponieważ nikt nie chce się wychylać.

Niekiedy sytuacje mogą stać się jeszcze bardziej skrajne od wyżej przedstawionych. Mowa o tak zwanych samosądach. Mają one miejsce, kiedy człowiek zostanie złapany na gorącym uczynku albo osobę o takowy się posądzi. W tym momencie następuje karanie nieszczęśnika, ponieważ to lud, który jest na miejscu, osądza tę osobę w często brutalny sposób. I przybiera to w tej sytuacji obraz taki jak w Gdańsku, tylko należy dodać do liczby osób biorących w tym udział około dwadzieścia.

Kiedy bierność jest odpowiedzią

Niektórzy często myślą, że jeśli się zaangażują, to nic się nie zmieni. A właśnie ta aktywność stałaby się bodźcem do reakcji innych. Niestety wymaga to alternatywnego postrzegania sytuacji i odwagi, a ludzi potrafiących się na do zdobyć jest niewiele. Ludzie mają wręcz nawyk do omijania sytuacji, które zaburzałyby ich porządek dnia albo dobry humor. Niektórzy nazywają to znieczulicą lub po prostu niechęcią do pomagania, bo ile razy śmiejemy się z nieszczęścia innych ludzi? Po co pomagać innym, skoro niektórym ich problemy poprawią humor?

Niestety historia jest pełna przykładów tego sposobu myślenia, a mimo to nic z tym się nie robi. Dlatego cieszmy się, że powstało prawo, które zmusza do pomagania. Wiele osób mówi o tym, że nie podejmując działania, ludzie pozwalają na to, co spotyka innych. Jeśli nie potrafisz zmusić się do pomocy takiej osobie, to wyobraź sobie, że to twój krewny albo osoba, którą kochasz, doświadcza tego nieszczęścia. Co jest z nami nie tak skoro – jak wykazała ankieta przeprowadzona przez internautów – wolimy pomóc misiom panda niż głodującym w Afryce?

Piotr NIEDZIELAK