Wyłowić Tokio

Źródło: gettyimages.com; Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj

Rok poolimpijski to czas wyjątkowy. To czas największych i planowanych zmian. To czas rodzenia dzieci, kończenia karier i ustępowania miejsca młodszym zawodnikom. Również w polskim sporcie doszło do wielu przetasowań. Dość spory sztorm przeżywają dyscypliny, które przyniosły nam w Rio aż cztery medale. Mowa oczywiście o wioślarstwie oraz kajakarstwie.

Z Brazylii nasze wioślarki wróciły z dwoma medalami – brązem w wyścigu czwórek podwójnych oraz złotem wywalczonym przez naszą fenomenalną dwójkę. Podobnie jak w Londynie, autorką medalowego sukcesu dwójki była Magdalena Fularczyk-Kozłowska, do której dołączyła Natalia Madaj. Polki w 2016 roku, zarówno podczas zawodów Pucharu Świata, jak i w Brazylii, były niezawodne. Przez lata, przed każdym startem, otrzymywały rady od swojego trenera Marcina Witkowskiego. Przed olimpijskim finałem po raz pierwszy ich zabrakło. Trener powiedział tylko, „że nie ważne jak, ale mają wygrać”. Dziewczyny oczywiście wygrały i to w stylu, jaki kibice mogli sobie tylko wymarzyć – dopiero na ostatnich metrach Polki wyrwały zwycięstwo prowadzącym Brytyjkom.

Marcin Witkowski to człowiek, który odmienił obraz naszego sportu. Po latach dominacji i medalowych zdobyczy polskich wioślarzy przyszedł czas na sukcesy naszych pań. W Brazylii wszystkie damskie osady popłynęły po najlepsze w karierze rezultaty. Niestety, uznany za najlepszego wioślarskiego trenera świata Witkowski postanowił rozpocząć współpracę z reprezentantkami Niemiec. Choć Polski Związek Towarzystw Wioślarskich próbuje tłumaczyć, że powinniśmy cieszyć się z tego, iż naszym szkoleniowcem zainteresowała się wioślarska potęga, tak naprawdę cieszyć się nie ma z czego.

Zastąpienie Witkowskiego będzie nie lada wyzwaniem. Trener na swoich barkach dźwigał los kilku polskich osad. Sam stworzył system, dzięki któremu z roku na rok sukcesów przybywało, a nasze zawodniczki zaczęły rozumieć, że nie ma barier nie do przejścia. Fularczyk-Kozłowska i Madaj ufały trenerowi bezgranicznie. Pierwsza, w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, między wierszami przyznała, że decyzja o kontynuowaniu kariery byłaby zdecydowanie łatwiejsza, gdyby Witkowski nadal pracował z naszą kadrą. Tak doświadczone sportsmenki na nowo muszą zbudować w sobie chęć do pracy i walki o kolejne sukcesy. W swojej dyscyplinie osiągnęły już wszystko. Teraz muszą zaufać Jakubowi Urbanowi.

Urban dotychczas pracował z naszą młodzieżową kadrą. Tam również sukcesów nie brakowało. W 2016 roku Polki wywalczyły złoty medal mistrzostw globu w rywalizacji czwórek podwójnych. Wraz z nowym trenerem  pojawiła się również nowa olimpijska konkurencja. Międzynarodowy Komitet Olimpijski postanowił zastąpić męską czwórkę bez sternika wagi lekkiej rywalizacją czwórek bez sternika kobiet. Polki z optymizmem zerkają w stronę nowej, dającej medalowe szanse konkurencji. Obecnie budowana jest osada, której podstawą  mają być Maria i Anna Wierzbowskie oraz Monika Ciaciuch.

Z optymizmem spoglądać możemy także w kierunku naszej dwójki podwójnej wagi lekkiej. W Rio Weronika Deresz i Martyna Mikołajczyk wywalczyły siódme miejsce. Co istotne, dziewczyny wystartowały w duecie po niespełna miesięcznym przygotowaniu. Pierwotnie partnerką Deresz miała być Joanna Dorociak, którą w ostatniej chwili pokonała zakrzepica żył.

Pierwszy start naszej kadry pod dowództwem nowego trenera już w piątek. Polacy rywalizować będą w Pucharze Świata w Belgradzie. Listy startowe dostępne są na stronie: http://www.pztw.org.pl/1461-reprezentacja-polski-na-puchar-swiata-w-belgradzie.

Uderzenie młodości

Źródło: olympics.org; Marta Walczykiewicz

Również nasze kajakarki mają swojego „trenera Witkowskiego”. Jest nim Tomasz Kryk. Człowiek, przed którym woda nie ma żadnych tajemnic. Pracujący od 2010 roku szkoleniowiec wniósł do kadry wiele świeżości. Pokazał zawodniczkom, że obecnie liczy się nie ilość, a jakoś treningu. To on stał za polskimi sukcesami w Londynie oraz Rio.

Do Brazylii Kryk zabrał utytułowaną oraz doświadczoną piątkę: Karolinę Naję, Beatę Mikołajczyk, Martę Walczykiewicz, Edytę Dzieniszewską oraz Ewelinę Wojnarowską. Naja i Mikołajczyk, podobnie jak w Londynie, sięgnęły po brązowy medal w rywalizacji dwójek na dystansie 500 metrów. Ponadto srebro w rywalizacji jedynek wywalczyła Marta Walczykiewicz. Igrzyska przyniosły jednak również rozczarowanie – czwórka, złożona z trzech medalistek olimpijskich oraz Edyty Dzieniszewskiej, odpadła w półfinale.

W obecnym sezonie, z prywatnych powodów, w kadrze zabraknie aż trzech olimpijek. Z dawnej ekipy na starcie staną jedynie Mikołajczyk i Walczykiewicz, które przygotowania rozpoczęły kilka miesięcy później. Trener nie widzi jednak powodów do zmartwień. Odejście „starszej” ekipy to szansa dla młodych zawodniczek. W naszym kraju nie brakuje utytułowanych juniorek. Średni wiek „nowej gwardii” to zaledwie 22 lata.

Kryk zdecydował, że nasze reprezentantki zrezygnują ze startu w słabo obsadzonych premierowych zawodach Pucharu Świata. Zawodniczki nie mogą jednak liczyć na taryfę ulgową. W maju czekają je testy na krajowym podwórku. Te, które okażą się najlepsze, wystartują również w sierpniowych mistrzostwach globu. Trener o swoich planach więcej powiedział Polskiej Agencji Prasowej: – “Marta zostaje w K1 na 200 m. Beata z kolei jest  naprawdę w wysokiej formie i myślę, żeby ją wystawić w jedynce na 500 i 1000 m, pod warunkiem, że wygra rywalizację w kraju. Z kolei osady K2 i K4 na olimpijskich dystansach zostawiam młodszym zawodniczkom. Na pierwszych regatach Pucharu Świata chcę sprawdzić czwórkę, która w 2014 roku sięgnęła po mistrzostwo świata juniorów”.

Nowe kajakarskie tchnienie oraz wewnętrzna rywalizacja powinna sprzyjać rozwojowi naszej kadry. Wierzę, że młode dziewczyny, przy tak doświadczonym i profesjonalnym trenerze, szybko osiągną wysoki poziom. W 2020 roku zapewne zobaczymy młodą, ale świetnie przygotowaną kadrę. Już teraz nasz szkoleniowiec obiecuje, że za rok będzie dysponował silniejszym składem od tego, który w Rio wywalczył dwa olimpijskie medale.

W oczekiwaniu na pierwsze wioślarskie regaty już dziś, z nadzieją, spoglądamy w stronę tokijskich igrzysk.

Aleksandra KONIECZNA

Dodaj komentarz