OPERACJE PLASTYCZNE A RECYDYWA

 

Źródło: www.ericpetersautos.com

Często wykorzystywanym ze względu na swoją chwytliwość hasłem, przyczyniającym się do wzrostu ilości politycznych zwolenników, jest postulat zwiększenia surowości kar za popełniane przestępstwa. Jest to prosta droga, a właściwie prosty skok na wyższy słupek sondażowy. W świadomości wielu obywateli świat jest czarno-biały, gdy chodzi o słuszność podejmowanych decyzji, a sprawy karne postrzegane są jako te, gdzie oczywistość konsekwencji w postaci surowej kary­­­­­­- jest aż nadto jasna. Populistyczne hasła trafiają więc na podatny grunt – nikt nie lubi „tych złych” – trzeba ich bezlitośnie ukarać. Kara ma być przede wszystkim odpłatą za popełnione krzywdy. Inne funkcje karania się marginalizuje. Potrzeba głębokiego zastanowienia, aby je dostrzec.

Za wszystkie przestępstwa najchętniej karano by więzieniem. Kary grzywny lub ograniczenia wolności uważane są za zbyteczną łaskę, wyświadczaną osobie skazanej. Dochodzi jednak do pewnego paradoksu. Kara pozbawienia wolności nie jest postrzegana jako kara surowa. A gdy przypomina się, na kim spoczywa ciężar utrzymywania więzień, rodzi się wręcz oburzenie, że „do tych złych jeszcze się dokłada z kieszeni podatnika”, że zapewnia się im darmowe utrzymanie, że na ulicach jest pełno uczciwych ludzi bezdomnych, którym taki luksus nie jest zagwarantowany. Autorka niniejszego artykułu jest daleka od stwierdzenia, jakoby kara pozbawienia wolności nie była karą surową i że zapewnienie więźniowi godnych warunków jest zbytecznym luksusem. W obecnych czasach trudno jest bowiem docenić wartość wolności, gdyż jest ona w mniejszym lub większym stopniu obecna w każdej dziedzinie. Spowszechniała.

Stając twarzą w twarz z polską rzeczywistością, można zaobserwować przepełnione więzienia i jeden z najwyższych na świecie wskaźników prizonizacji. Nie raz słyszy się w mediach o przypadkach bezsensowego osadzenia osób za drobne kradzieże. Za karygodną należy uznać obecność w więzieniach tych, którzy ze względu na stan swojej poczytalności nie powinni się tam w ogóle znajdować. Klęska polityki karania ma miejsce, gdy osoba skazana, po odbytej karze, ponownie wraca do popełniania przestępstw, a w konsekwencji do więzienia. Świadczy to o braku realizacji przez karę jej wychowawczej i resocjalizacyjnej funkcji. Istnieją jednak przypadki, gdy wszelkie metody karania zawodzą. Dzieje się tak wśród przestępców mających rys psychopatyczny.

Konieczne jest podjęcie przez państwo działań zmierzających do zmniejszenia poziomu przestępczości powrotnej. W drugiej połowie XX w. w Ameryce Północnej przeprowadzono badania mające za zadanie sprawdzić, czy operacje plastyczne wpływają na wskaźnik recydywy. W 1967 roku Masters i Greaves próbowali ustalić częstość wstępowania zniekształceń twarzy u skazanych przestępców. Obejrzano 11 000 zdjęć i oceniono, że aż 60% z nich ma defekt twarzy, nadający się do chirurgicznej korekcji. Natomiast w grupie kontrolnej, składającej się z członków całej populacji, wskaźnik ten wyniósł 20%. W innych badaniach, spośród zgłoszonej grupy chętnych więźniów, wybrano kilku z nich, a następnie przeprowadzono im operacje plastyczne, mające na celu korektę wad twarzy. Wskaźnik recydywy wśród więźniów poddanych zabiegom plastycznym był znacznie niższy niż wśród tych, których takim zabiegom nie poddano.

Rozważając częstość występowania defektów ciała w grupie przestępców, konieczne jest zwrócenie uwagi na postrzeganie w społeczeństwie ludzi zależnie od stopnia ich atrakcyjności fizycznej. Liczne badania wskazały, iż osoby, których uroda oceniana jest korzystanie, są odbierane bardziej pozytywnie. Z kolei osoby o zniekształconym ciele wywołują częstokroć odpychające wrażenie. Prowadzi to do alienacji takich osób – mają dużo większe trudności w zbudowaniu trwałych relacji, znalezieniu miejsca pracy, spada ich poczucie własnej wartości. Chętniej zwracają się one wtedy w kierunku grup dewiacyjnych, w których łamanie norm społecznych i obyczajowych jest codziennością.

Korekta twarzy może powodować zmianę w nastawieniu przestępcy. Jest to długo wyczekiwany, pierwszy gest pomocy ze strony społeczeństwa, pierwsze zainteresowanie losem i samopoczuciem osoby, która do tej pory doświadczała jedynie odrzucenia. Operacja może także mieć wpływ na zwiększenie stopnia samoakceptacji, a co za tym idzie- na rewolucję (chociaż może ostrożniej byłoby użyć słowa „ewolucję”) postępowania przestępcy. Wreszcie to zmiana postrzegania przez otoczenie i większa przychylność może sprawić, iż w osobie osadzonej zajdą wewnętrzne zmiany.

Potrzebnych jest jeszcze wiele badań, które mogą przysłużyć się jednoznacznej weryfikacji tezy o wpływie operacji plastycznych na wskaźnik recydywy. Przeprowadzone dotychczas były obarczone licznymi błędami metodologicznymi – ciężko jest więc ocenić ich wartość naukową. Brak jest danych, które potwierdziłyby, iż we wspomnianych przypadkach to wyłącznie zabiegi chirurgiczne miały wpływ na zmniejszenie wskaźnika recydywy.

Gdy wyraża się jakąkolwiek opinię na temat wymiaru sprawiedliwości oraz rozwiązań dotyczących systemu penitencjarnego, warto spojrzeć na całą sprawę holistycznie, nie skupiając się na jednostkowych przypadkach, o których głośno aktualnie w mediach. Nie istnieje uniwersalne lekarstwo na każdy przypadek. Konieczne jest monitorowanie na bieżąco zjawisk i dostosowywanie do nich rozwiązań. Postęp nauki umożliwia obecnie korektę tego, co nie odpowiada nam w naszym ciele. W organizmie, jakim jest społeczeństwo, ową korektą często jest po prostu zainteresowanie, wsparcie i pomoc innemu człowiekowi. Gdy jednak na tym polu odnosimy fiasko, konieczne stają się metody bardziej inwazyjne i kosztowne. Lecz czy bardziej kosztowne od utrzymania więźnia?

Katarzyna TALACHA

Studentka psychologii oraz prawa Uniwersytetu im. A Mickiewicza w Poznaniu