OSTATNI WALCZAK. POŻEGNANIE BRAMKARZA Z KRWI I KOŚCI

Źródło: laczynaspilka.pl; Jego najlepszy okres gry przypadł na lata 2005-10, kiedy to reprezentował szkocki zespół Celtic Glasgow

Czas nieubłaganie pędzi do przodu. Nie da się go zatrzymać ani wstrzymać choć na chwil kilka. Każdy jest tego świadom. Są jednak grupy ludzi, dla których szczególne piętno przemijania równa się z utratą części własnego życia. Mowa tutaj o piłkarzach. Im jesteś starszy, tym umyka ci wiele cech, takich jak zręczność, spryt, szeroki przegląd pola, szybkość i siła. Również piłkarz musi wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Ustąpić młodszemu pokoleniu. Wyjść z gry z tarczą, a nie na niej.

Piątkowy wieczór na Stadionie Narodowym w Warszawie, a także w odbiornikach telewizyjnych milionów Polaków był jednym ze smutniejszych, jakie zapisały się w historii reprezentacji Polski. 10 listopada 2017 roku po 14 latach występów z Białym Orzełkiem na piersi wielki Artur „Król Artur” Boruc zakończył reprezentacyjną karierę.


Niech żyje król. Król artur


Mecz Polska vs. Urugwaj został rozegrany przy dopingu ponad 60 tysięcy kibiców. Wszyscy już przed pierwszym gwizdkiem wiedzieli, że swoje ostatnie minuty – a konkretniej czterdzieści cztery – zagra Boruc. Było to spotkanie towarzyskie, a więc pokuszono się o godne pożegnanie polskiego bramkarza. Z chwilą gdy 44 minuty minęły, Adam Nawałka dokonał zmiany na bramce, wprowadzając Łukasza Fabiańskiego do gry. Wtedy też cała reprezentacja Polski ustawiła się w dwóch rzędach i oklaskiwała schodzącego z numerem 65 Artura, dla którego był to moment niezwykle wzruszający. Oprócz piłkarzy do grona aplauzu dołączyła widownia z trybun. Cały stadion żegnał bardzo dobrego bramkarza. Nawet Edison Cavani przetarł powieki, prawdopodobnie ze wzruszenia. Niemniej jednak przebieg całego spotkania zakończył się bezbramkowym remisem. Całość składu była raczej eksperymentalna (inna taktyka, brak Lewandowskiego), co było widać w zgraniu na boisku. Na pomeczowej konferencji trener Polski ciepło odniósł się do postawy Artura Boruca: „dyspozycją nawiązał do swoich najlepszych występów. Jedno słowo, które przychodzi na myśl, to DZIĘKUJEMY. To była wspaniała kariera reprezentacyjna.” – podsumował Adama Nawałka.


Internet źródłem niezawodnego wsparcia

 

Jeszcze przed meczem do sieci został wrzucony filmik, w którym kadrowicze dziękowali piłkarzowi pochodzącego z Siedlec. Krótko, zwięźle, ale na temat. Do podziękowań dołączyli się także fizjoterapeuci czy też ludzie odpowiedzialni za dobre samopoczucie piłkarzy. Ponadto do życzeń przedmeczowych dopisał się cały zespół Celtic Glasgow, w którym w latach w latach 2005-2010 nasz orzełek brylował pomiędzy słupkami i spisywał się rewelacyjnie. Wszyscy będą tęsknić za Borucem.


Filary między bramkami


Nie oszukujmy się – obecnie mamy najlepszą reprezentację od lat. W poniedziałek z Meksykiem zagra Wojciech Szczęsny, który szlifuje swój talent w Juventusie Turyn. I trzeba nadmienić, że spisuje się bardzo dobrze. Łukasz Fabiański również nie próżnuje i zalicza, pomimo słabszego okresu Swansea w Premier League, wysokie noty. To między tymi dwoma bramkarzami zazwyczaj wybiera Adam Nawałka.

Zakończenie kariery Boruca natomiast będzie dla jednych zamknięciem pewnej epoki, która miała miejsce w polskiej reprezentacji, a dla drugich otwarciem złotych czasów w PZPN. Nie da się ukryć, że osoba ta była bardzo dobra na swojej pozycji, ale ułomność naszej pozostałej kadry w tamtych czasach nie gwarantowała wysokich wyników. Swój ostatni mecz zagrał natomiast z ekipą, która już podczas Euro 2016 zdążyła nam przynieść wiele radości i na mundialu w Rosji będzie starała się ten wynik co najmniej powtórzyć. Niestety już na pewno bez Artura Boruca.

                                                                                                                                                                                               Agnieszka BARWICKA

Dodaj komentarz