
Słowa „imigrant” czy „imigracja” wzbudzają wiele obaw, a ciągłe poruszanie tematu imigracji przez polityków tylko intensyfikuje te odczucia. Jesteśmy straszeni, że „zalewają” nas niebezpieczni imigranci. Jednocześnie słyszymy, że potrzebujemy cudzoziemców i powinniśmy ich przyjmować. Stale się nas ostrzega, że imigracja to największe zagrożenie dla Polski. Ale czy na pewno? Odkładając uprzedzenia na bok, skupmy się na tym, jak sytuacja dotycząca imigrantów w Polsce wygląda naprawdę.
Wokół imigracji urosło wiele mitów, które obecnie często stają się narzędziem w rękach polityków przeciwnych temu procesowi. Znaczna część polskiego społeczeństwa również sprzeciwia się imigracji. Wielu upatruje w tym zjawisku licznych zagrożeń, w postaci, chociażby utrudnień na rynku pracy. Dobitnym tego potwierdzeniem są wyniki badań „Skojarzenia Polaków ze słowem imigrant” przeprowadzonych w 2025 r. przez CBOS. Wynika z nich jednoznacznie, że Polki i Polacy są mniej przychylni cudzoziemcom, jeśli w zadawanym pytaniu określa się ich „imigrantami”, a nie „obcokrajowcami”. Odsetek deklaracji pozytywnego nastawienia do „obcokrajowca” wynosi 70%, ale w przypadku „imigranta” osiąga już tylko 58%. Sam CBOS wskazuje, że do przeprowadzenia takiego badania skłoniła je obserwacja sporów medialnych dotyczących kwestii imigracji. Badacze na podstawie obserwowanej sytuacji wyszli z założenia, że ostry spór polityczny dotyczący imigrantów przyczynił się do zwiększenia niechęci społeczeństwa wobec tej grupy. Chcąc udowodnić postawioną tezę, osoby biorące udział w badaniu pytano m.in. o ich stosunek do imigrantów i stosunek do obcokrajowców, którzy osiedlają się w Polsce. Wyniki jasno wskazują, że Polki i Polacy mają lepsze odczucia względem obcokrajowców niż imigrantów, mimo że obie grupy to w rzeczywistości ci sami cudzoziemcy. Efekty badań pokazują, że spory polityków i „straszenie” Polaków imigrantami odcisnęły swoje piętno na postrzeganiu cudzoziemców i doprowadziły do zwiększenia obaw związanych z imigracją.
Imigranci na rynku pracy
Dokładna liczba imigrantów w Polsce jest trudna do ustalenia. Szacunki rządowe wskazują na około 2,5 mln imigrantów, podobną liczbę podaje również Warsaw Enterprise Institute. Natomiast spośród wszystkich imigrantów, liczba osób aktywnych zawodowo i będących ubezpieczonych w ZUS-ie wynosi około 1,2 mln. Jeśli mowa o pochodzeniu obcokrajowców przebywających w Polsce, to zdecydowaną większość imigrantów (około 70%) stanowią Ukraińcy. Z badania Deloitte dla UNHCR z czerwca 2025 roku wynika, że w ubiegłym roku uchodźcy z Ukrainy w znacznym stopniu przyczynili się do wygenerowania 2,7% polskiego PKB. Co więcej, wzrost liczby Ukraińców na rynku pracy nie doprowadził do bezrobocia wśród Polaków ani spadku realnych płac. Mamy wręcz do czynienia z przeciwnym zjawiskiem, ponieważ w 2024 r. wzrósł odsetek pracujących obywateli Polski. Raport wykazuje również, że uchodźcy z Ukrainy podejmują się przede wszystkim wykonywania najprostszych prac. Zaledwie 12% z nich pracuje na stanowiskach kierowniczych czy specjalistycznych w porównaniu do 37% Polaków, mimo że w przypadku obu grup odsetek osób z wykształceniem wyższym jest na podobnym poziomie. Taki stan faktyczny pozwala na wyciągnięcie wniosku, że nawet wykształceni imigranci, w bardzo niewielkim stopniu, stają się konkurencją na rynku pracy pracowników wykwalifikowanych. Znaczna część tej grupy podejmuje zawody, które nie wymagają specjalistycznej wiedzy bądź wyższego wykształcenia. Zazwyczaj są to prace, których Polacy niechętnie się podejmują, m.in. z uwagi na niższe wynagrodzenie. Sytuacja ta nie jest jednak jednoznacznie pozytywna. Dane GUS za 2024 r., wskazują, że w Polsce jest wiele gmin, w których mediana zarobków była niewiele wyższa lub nawet nie przekraczała wielkości minimalnego wynagrodzenia. W przypadku miejsc oferujących zatrudnienie za minimalne wynagrodzenie dużo bardziej pożądani są imigranci. Wynika to z faktu, że w zdecydowanej większości przypadków zatrudnienie obcokrajowców jest tańsze, a sami cudzoziemcy są bardziej podatni na wyzysk w pracy. Jednocześnie jednym z głównych powodów zatrudniania cudzoziemców jest luka na rynku pracy — PwC oszacował niedobór pracowników w Polsce w 2025 r. na około 1,5 mln osób. Liczba wolnych miejsc pracy jest więc rozłożona nierównomiernie w skali kraju. Prowadzi to do odmiennych zjawisk w różnych miejscach w Polsce. W jednym wariancie imigranci są preferowaną grupą pracowników zajmującą większość wolnych stanowisk, w drugim zaś zapełniają oni lukę wynikającą z niedoboru pracowników.
Beneficjenci świadczeń?
Jednym z głównych argumentów podnoszonych przeciwko imigracji jest nadmierne korzystanie ze świadczeń socjalnych przez imigrantów. Zwiększająca się liczba cudzoziemców w kraju wywołuje obawy dotyczące sporego obciążenia systemu świadczeń, a co za tym idzie — większego obciążenia polskich podatników. Szczególnie kontrowersyjna jest kwestia świadczenia 800+, które wypłacane było cudzoziemcom (obecnie świadczenie to przysługuje jedynie pracującym obcokrajowcom). Wspomniany wyżej raport Deloitte wskazuje, że mimo wypłacania świadczeń socjalnych dla tej grupy (w tym 800+) w wysokości ok. 2,8 mld zł w 2024 r., pracujący obywatele Ukrainy wpłacili do budżetu państwa wielokrotnie więcej w podatkach i składkach — ok. 15,21 mld zł. Natomiast wypłacane imigrantom świadczenia zdrowotne z 2023 r. wynosiły około 800 mln zł. Odejmując sumę wypłacanych imigrantom świadczeń od sumy, którą cudzoziemcy zasilają budżet państwa, otrzymujemy ponad 11 mld zł wciąż pozostające w budżecie. Z drugiej strony, często podnoszoną kwestią jest pobieranie przez obcokrajowców świadczeń nienależnych. Mowa tu o pobieraniu świadczenia 800+ na dzieci, które w ogóle w państwie polskim nie mieszkają. Od września ubiegłego roku wprowadzono jednak zasadę, że świadczenia wypłacane są jedynie na dzieci znajdujące się w polskim systemie edukacji. Jak podała ministra Barbara Nowacka, w momencie wprowadzenia tej zasady do polskiego systemu edukacji przybyło około 39 tys. dzieci. Zjawisko to sugerowałoby, że dzieci te wcześniej nie znajdowały się w granicach Polski bądź pozostawały online w zagranicznym systemie edukacji. Traktując takie działanie jako nadużycie korzystania z dostępnych świadczeń, otrzymalibyśmy maksymalną kwotę nadużycia na poziomie około 400 mln złotych. Wyklucza to zatem tezę o nadmiernym obciążeniu systemu. Z kolei osób niepracujących wśród obywateli innych państw — potencjalnych beneficjentów świadczeń — jest w Polsce niewiele. Jak podaje Warsaw Enterprise Institute w raporcie „Uniknąć błędów Zachodu” z września 2025 r., wskaźnik zatrudnienia wśród obcokrajowców w Polsce w 2024 r. wyniósł aż 84,8% i stanowi jeden z najwyższych wyników w całej Europie. Co ciekawe, eksperci jako przyczynę tak wysokiej aktywności zawodowej imigrantów w Polsce podali mniej rozbudowany system świadczeń socjalnych. Czynnik ten ma stanowić motywację dla cudzoziemców do podjęcia zatrudnienia.
Imigranci a przestępczość
Strach przed wzrostem przestępczości w wyniku imigracji obecny jest w Polsce na szeroką skalę. Politycy prześcigają się w stawianiu śmiałych tez, jakoby spora część imigrantów przybywających do Polski wchodziła w konflikt z prawem, wpływając tym samym negatywnie na bezpieczeństwo Polek i Polaków. W swojej narracji politycy rzadko kierują się sprawdzonymi danymi, co prowadzi jedynie do zaostrzenia konfliktu w tej kwestii między różnymi opcjami politycznymi, a także do zwiększenia obaw i uprzedzeń u obywateli. Jedną z przyczyn jest, chociażby fakt, że w 2024 r., jak podaje IMF, odnotowano o 339% więcej prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej niż w roku poprzednim. Działania podejmowane przez państwo, takie jak uszczelnienie wschodniej granicy, a także intensywna praca służb umożliwiają zapobieganie nielegalnej imigracji i pomagają ograniczyć przestępczość wśród cudzoziemców. Według danych Komendy Głównej Policji w roku 2024 obcokrajowcy stanowili około 6% populacji Polski. Odpowiadali oni jednak jedynie za około 5% przestępstw oraz stanowili 4,2% populacji więziennej, czyli łamali prawo rzadziej niż polscy obywatele. Warto zaznaczyć, że ogólna przestępczość w naszym kraju przyjmuje tendencję spadkową na przestrzeni lat. Wzrost liczby imigrantów w kraju nie powoduje więc wzrostu ogólnego poziomu przestępczości w Polsce. Co więcej, spadek liczby popełnianych przestępstw został zaobserwowany również wśród imigrantów przebywających w kraju. W 2024 r. odnotowano spadek przestępczości w tej grupie o około 6%. Najczęstszymi incydentami z udziałem obcokrajowców są: kradzieże, posiadanie nielegalnych substancji, prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Trend spadkowy przestępczości wśród imigrantów argumentuje się zintensyfikowaną pracą służb. Coraz częstsze przypadki deportacji po odbyciu kary w połączeniu z zakazem wjazdu do Strefy Schengen stanowią skuteczną zachętę do przestrzegania obowiązującego w Polsce prawa.
Nieustannie zalewają nas informacje o imigrantach wykorzystujących świadczenia socjalne, wchodzących w konflikt z prawem i odbierającym Polakom miejsca pracy. Większość z tych stwierdzeń jest jednak wyolbrzymiona i nie znajduje potwierdzenia w danych. Imigracja jest zjawiskiem nieuchronnym, którego doświadczamy obecnie i będziemy doświadczać w przyszłości. Jest to także kwestia wzbudzająca ogromne emocje, najczęściej te negatywne. Polacy obawiają się o własne bezpieczeństwo, sytuację na rynku pracy, a także rozdysponowywanie świadczeń socjalnych. Strach ten, odpowiednio długo napędzany, może doprowadzić do paniki i irracjonalności. Istotne zatem jest, aby kierować się faktami. Zarówno osoby decyzyjne w państwie, jak i zwykli obywatele powinni spróbować odłożyć emocje na bok i na kwestię imigracji spojrzeć w możliwie najbardziej obiektywny sposób — rozważając straty i korzyści.
Roksana Świętochowska
