
Skidmore / Wikimedia commons
Mija ponad 14 lat od premiery pierwszego odcinka „Gry o tron”, a mimo to świat stworzony przez George’a R.R. Martina wciąż się rozrasta. Jedna z najbardziej znanych opowieści fantasy otrzyma kolejny spin-off już w przyszłym roku. Serial trafi na platformę HBO, która z pisarzem związana jest długoletnią i zdecydowanie owocną współpracą. Pozostaje pytanie: jak dokładnie będzie wyglądała nowa produkcja i czy dorówna poziomem swoim poprzednikom?
Ze względu na rekordowe osiągnięcia „Gry o tron”, HBO szukało materiału na serial, który byłby w stanie odnieść podobny, a może nawet większy sukces. Sam autor zaproponował platformie dwa kierunki. Pierwszy z nich, już zekranizowany, opiera się na wewnętrznym konflikcie rodu Targaryenów, przedstawionym w serialu „Ród smoka”. Z kolei drugi, początkowo niedoceniany, dotyczył znacznie bardziej kameralnej opowieści, utrzymanej w zupełnie innym, jeszcze nieznanym klimacie. Jak już wiemy najnowsza produkcja inspiruje się nowelą „Błędny rycerz”, napisaną przez Martina w 1998 roku.
Aby wyobrazić sobie o czym będzie serial, warto spojrzeć na chronologię wydarzeń całego uniwersum. Akcja będzie się toczyć około 80 lat po wydarzeniach z ostatnio wydanego „Rodu smoka”, dlatego nie należy oczekiwać latających stworów czy rozbudowanej magii – zostanie ona osadzona w surowym, średniowiecznym klimacie. Jednocześnie fabuła dzieje się niecałe 100 lat przed wydarzeniami z „Gry o tron”, przez co wielu fanów ma nadzieję, że znajdą na ekranie znane sobie postaci w odmłodzonej wersji.
Sama historia jest zdecydowanie bardziej skoncentrowana, ponieważ skupiona jest tylko na kilku bohaterach zaangażowanych w jedno wydarzenie. Istotną zmianą będzie uwzględnienie perspektyw postaci niewywodzących się ze szlachty. Główny bohater, pochodzący z niższych warstw społecznych, Dunk, został pasowany na rycerza i chce udowodnić wartość swojego tytułu. Dlatego rusza na turniej w niejakim Ashford, a po drodze zabiera ze sobą tajemniczego, lecz charyzmatycznego chłopca zwanego „Jajem”. Po przybyciu na miejsce Dunk popada w konflikt z jedną z najważniejszych osób w państwie – księciem Aerionem Targaryenem. Powoduje to, że cały turniej staje się wielostronnym wydarzeniem, zmieniającym układ sił w Westeros.
Wydane niedawno dwa trailery streszczają te dzieje i przedstawiają je w nietypowy sposób. Fani wcześniejszych produkcji szczególnie narzekali na zbyt ciemne, czasami wręcz niewidoczne sceny. Nastąpiła więc radykalna zmiana – barwy są jaśniejsze; przede wszystkim ze względu na to, że serial został nakręcony w Irlandii Północnej, konkretnie w Belfaście, z zamiarem przedstawienia natury i zieleni Westeros. Wiadomo jedno – klimat ma być wyrazistszy. Esencja dzieła została skupiona na dwóch aspektach. Pierwszym z nich są przygodowość, rycerskość i epicki charakter serialu. W zwiastunie zapowiedziano już centralny dla książki. przyprawiający o dreszcze, pojedynek między czternastoma rycerzami. Drugi to humor, który w porównaniu choćby z „Rodem smoka” jest bardziej bezpośredni oraz zdecydowanie „brudniejszy”. Lekkość serialu czuć więc zarówno w scenografii, jak i scenariuszu.
Ujawniono również wygląd głównych bohaterów. Protagonistę, Duncana „Wysokiego” zagra Peter Claffey, były gracz reprezentacji Irlandii U20 w rugby, który zadebiutował w serialu „Harry Wild”, a uznanie zdobył u boku Cilliana Murphy’ego w „Drobiazgi takie jak te”. Dexter Sol Ansell, 11-letni aktor, sławny dzięki roli młodego Coriolanusa Snowa w prequelu znanej serii „Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży”, wcieli się w rolę zagadkowego chłopca „Jajo”. Z kolei antagonistę, księcia Aeriona Targaryena, odegra Finn Bennett, znany przede wszystkim jako Pete Prior z czwartego sezonu serialu „Detektyw: Kraina nocy”.
George Martin, autor adaptowanych nowel, ma znaczący wkład w tworzenie spin-offu, ponieważ pracuje jako producent wykonawczy. U jego boku znajduje się Ira Parker, która posiada duże doświadczenie w kręceniu wcześniej wspomnianego „Rodu smoka”. Dokonano także wielu niespodziewanych, rewolucyjnych wręcz, zmian produkcyjnych. Ramin Djawadi, legendarny już kompozytor muzyki do „Gry o tron” został zastąpiony. Jego następca, Dan Romer, ma jednak bogate portfolio, stworzył muzykę do wielu filmów – na przykład „Luca”, seriali – m.in. „The Good Doctor”, a nawet gier – takich jak „Far Cry 5”. Pierwsze trzy odcinki wyreżyserował Owen Harris, znany przede wszystkim z „Czarnego lustra” i „Nowego wspaniałego świata”. Z kolei za drugą część odpowiada Sarah Adina Smith, ostatnio kojarzona z serialem „Lekcje chemii” oraz nową wersją „Domku na prerii”.
Pierwszy odcinek ukaże się 18 stycznia, a każdy kolejny będzie miał premierę co tydzień. Oznacza to, że finał serialu zobaczymy dopiero 22 lutego. Co zaskakujące, w pierwszym sezonie zobaczymy tylko sześć epizodów, z czego każdy potrwa około 20-30 minut. Mimo to większość osób, w tym sam George R.R. Martin, jest podekscytowana samą produkcją. Co więcej, HBO, jeszcze przed premierą pierwszego sezonu, zdążyło potwierdzić kontynuację opowieści o ser Duncu i Jaju, zapowiadając kolejny, oparty na drugiej części noweli.
Po nowym serialu z uniwersum Martina możemy się spodziewać nowatorskiego podejścia i odmiennego tonu. Powstają więc obawy, czy „Rycerz siedmiu królestw” przyniesie równie dużą satysfakcję jak poprzednie produkcje. Widzowie mają jednak nadzieję, że za niecałe dwa miesiące wrócą do znanego świata w wersji, która połączy świeżość materiału z duchem oryginału. Jeśli twórcom uda się zachować tę równowagę, serial może otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii uniwersum i przedłużyć sukces produkcji na trzeci, a być może nawet czwarty sezon.
Bartłomiej KAPUŚCIŃSKI
