Włoskie sentymenty na ławce trenerskiej – dlaczego byli piłkarze są wybierani na selekcjonerów?

Obecna kadra Włoch nadal niepewna awansu na Mundial. / Źródło: wikimedia commons
Autor: MichaelEmilio

Coraz częściej słyszy się głosy, że wybór Gennara Gattusa na selekcjonera włoskiej kadry był błędem. Świadczą o tym niepewne występy Azzurrich w eliminacjach oraz niezadowolenie kibiców kadry, którzy po ostatnim meczu wygwizdali selekcjonera oraz piłkarzy. Według wielu decyzja, aby były zawodnik AC Milanu został trenerem, była pochopna i podyktowana jedynie sentymentem do dawnej świetności włoskiej kadry, co teraz przekłada się na słabe wyniki. Czy rzeczywiście był to decydujący czynnik?

Ostatnie wyniki Squadra Azzurra, takie jak wymęczona wygrana 2:0 z Mołdawią po golach w końcówce i kompromitująca porażka u siebie z Norwegami 1:4, mogą niepokoić sympatyków tej utytułowanej reprezentacji. Nie tak Włosi wyobrażali sobie pracę byłego Mistrza Świata z 2006 roku u sterów kadry. Chociaż wiadomo było, że wywalczenie pierwszego miejsca w grupie w eliminacjach będzie trudnym zadaniem. Jednak nikt nie spodziewał się, że Włosi znajdą się w barażach w takim stylu —  tracąc 12 bramek, w tym siedem z Norwegami. Pokazuje to, że każda drużyna narodowa ma szansę przestraszyć Włochów i walczyć z nimi do końca o korzystny wynik, co nie napawa zbytnim optymizmem przed zbliżającymi się wielkimi krokami barażami. Kolejny brak awansu na tak duży piłkarski turniej skutkowałyby całkowitą utratą wiary w tę reprezentację. Nie może nas więc dziwić fakt dużej frustracji i niepokoju wśród kibiców Squadra Azzurra. Ich dezaprobata dla takiego stanu rzeczy jest wyrażana poprzez gwizdy oraz buczenie po gwizdkach kończących mecz reprezentacji Gattuso. Po spotkaniu z Norwegami wylała się fala krytyki na całą kadrę i samego trenera — włoskie gazety pisały o kompromitacji. Coraz głośniejsze więc są opinie, że Gattuso nie był najlepszym wyborem do objęcia reprezentacji i że można było jednak zdecydować się na bardziej doświadczonego selekcjonera, który nie byłby kojarzony jedynie z przeszłością, lecz oferowałby również nowe rozwiązania. Zdecydowano jednak inaczej — postawiono na to, co już znane i dobrze kojarzone ponad rewolucyjność.

Wybór „Rina”

Gennaro Gattuso został selekcjonerem włoskiej kadry w czerwcu. Objął to stanowisko po Lucianie Spallettim, który przegrał mecz eliminacyjny, jakże by inaczej, z Norwegami 0-3 na wyjeździe. Był to dość nieoczywisty wybór, gdyż były zawodnik AC Milanu nie zasłynął jeszcze jako utytułowany trener (zdobył jedynie Puchar Włoch z Napoli w 2020 roku). Jednakże nie zniechęciło to Włoskiego Związku Piłki Nożnej (FIGC) na oddanie sterów nad reprezentacją właśnie jemu. Tłumacząc swoją decyzję Gabriel Gravin (prezes związku), nawiązywał do motywacji oraz doświadczenia Gattuso. Według niego jest on symbolem włoskiej piłki — pełnej zaangażowania i poświęcenia, co podkreślał w oświadczeniu przy prezentacji nowego szkoleniowca. Kandydaturę skomentował sam Gianluigi Buffon, czyli legenda włoskiego calcio oraz obecny dyrektor reprezentacji Włoch. Uznał on w rozmowie z RAI w czasie trwania ME U-21 na Słowacji, że wierzy o słuszności tej decyzji — na tamten moment była ona dla niego najlepsza. Obydwóm panom zależało na odbudowaniu mentalności drużyny, żeby ta pozbierała się po porażce w Oslo i dalej zacięcie walczyła o pierwsze miejsce w grupie.

Między wierszami tych wypowiedzi możemy doszukiwać się idei powrotu do dawnych lat, kiedy to Włosi oddawali całych siebie na boisku, a dumą było noszenie niebieskiej koszulki. Właśnie tego oczekiwano po Gattuso, że wszczepi zawodnikom taką mentalność, gdyż jako zawodnik sam z niej słynął. Nie bez przyczyny przecież zyskał przezwisko „Rino” (wł. Ringhio), czyli warczeć, warkliwy. Na boisku nie zdumiewał bowiem techniką i czarodziejską zabawą z piłką, lecz walecznością i determinacją. Zawsze zostawiał serce na boisku i zrobiłby dla AC Milanu wiele. Zdobył z tym klubem mnóstwo tytułów, chociaż kojarzony jest on przede wszystkim ze zwycięstwem Italii w Mundialu w 2006 roku. Wydarzenie to było tak znamienne, że do tej pory Włosi marzą o podobnym sukcesie i porównują teraźniejszą kadrę do tej mistrzowskiej. Kładzie się, to więc cieniem na karierę trenerską i działania Gattuso — fani pragną powrotu na ścieżkę zwycięską, w takim stylu, w jakim to zrobiła kadra prawie 20 lat temu.

Legenda, ale bez trenerskich sukcesów

Może się to kłócić z rzeczywistością, gdyż „Rino” jako trener nie jest tak wybitny i utytułowany jak w czasach, gdy sam grał w piłkę. Chociaż w swoim CV może pochwalić się prowadzeniem takich drużyn jak np. AC Milan, Napoli czy Valencia, to tylko z klubem z południa Półwyspu Apenińskiego zdobył trofeum. Nie da się więc powiedzieć, że ten aspekt miał kluczowe znaczenie przy wyborze Gattuso na selekcjonera. Może było to niekonwencjonalne podejście Włocha do pracy z drużyną? Jego idea bowiem opiera się na kolektywizmie i wspólnocie — squadrra nie ma być grupką indywidualizmów, lecz tworzyć la famiglia, czyli rodzinę. Gennaro jest zwolennikiem dobrych relacji w drużynie ponad taktykę, co było widać m.in. po meczu z Izraelem, rozegranego we wrześniu tego roku, kiedy to nie było mowy o włoskim catenaccio (zorganizowanej grze obronnej), lecz chaosie. Chociaż wizja trenera kierującego się dobrym samopoczuciem drużyny może przemawiać, nie zawsze wiąże się to z profesjonalizmem, który powinien być wymagany przy obejmowaniu tak odpowiedzialnych stanowisk, jak selekcjoner drużyny narodowej. Niestety, nie możemy mówić o nim w przypadku osoby „Rino”. Zdarzało mu się wypowiedzieć słowa, które nie powinny paść lub zachować, tak jak nie przystoi leaderowi. Przykładem może być sytuacja po szalonym meczu z Izraelem, który zakończył się wynikiem 4-5 na korzyść Włochów. Po końcowym gwizdku doszło do utarczek słownych między zawodnikami przeciwnych sobie drużyn. Zamiast uspokoić swoich piłkarzy i zakończyć zamieszanie, Gattuso sam wdał się w kłótnie. Innym dość znanym wydarzeniem było to, kiedy prowadzący Pise Calcio, w trakcie meczu przeciwko SPAL (2016 rok), wyładował swoją złość na swoim asystencie, uderzając go w twarz. Nie wyobrażamy sobie dzisiaj, że np. Jan Urban, czy inny szkoleniowiec narodowej drużyny mógłby się zachować w podobny sposób. Za wyborem Gattuso nie przemawiał więc również profesjonalizm i nie zawarzył nad ostatecznym wyborem na trenera włoskiej kadry. Możemy uznać, że decyzja ta była zdeterminowana przez sentyment do jego osoby jako wytrwałego i zawsze oddanego zawodnika, nie zaś wyśmienitego menadżera.

Włoski zespół trenerski

Nie tylko „Rino” we włoskim sztabie przywołuje sentyment. Nie zapomnijmy o Leonardo Bonuccim, czyli wyśmienitym niegdyś defensorze m.in. Juventusu, który teraz odgrywa rolę trenera technicznego w reprezentacji. Jego osoba, podobnie jak samego trenera, miała sprzyjać odbudowie atmosfery. Mamy także wspomnianego już wcześniej Buffona (koordynatora zespołu), który jest obecny na każdym meczu reprezentacji i służy pomocą swoim młodszym kolegom. Jak widać, Włosi nie boją się sięgać po to, co znane i sprawdzone, by móc na tym budować coś nowego. Czy takie podejście jest właściwe? Z jednej strony takie persony służą doświadczeniem, z drugiej zaś sama ich obecność nakłada na zawodników presje osiągnięcia co najmniej tego, co one. Współpraca z byłymi mistrzami świata musi być spełnieniem marzeń, ale nie zawsze wygląda, to tak jak powinno — takie autorytety mogą przytłaczać lub przekazywać swoją wiedzę w nieumiejętny sposób. Czy ten właśnie aspekt wpływa na obecną dyspozycję Azzurrich? Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić.

Poprzedni szkoleniowcy

Do tej pory skupialiśmy się na teraźniejszym wyglądzie włoskiego sztabu. A jak to wyglądało w przeszłości? Co decydowało o tym, że klubowy trener stawał się menadżerem włoskiej kadry? W maju 2018 roku Włoski Związek Piłki Nożnej postawił na Roberto Manciniego. Zastąpił on poprzedniego trenera (Giana Piera Venture’a), po niezakwalifikowaniu się Włoch do Mistrzostw Świata w Rosji. Mancini miał odbudować kadrę i pozbierać ją mentalnie po klęsce, jaką było opuszczenie tego turnieju pierwszy raz od 1958 roku. Jako menadżer klubowy zdobył m.in. trzy tytuły mistrza Serie A z rzędu, prowadząc Inter Mediolan (2006-2008) oraz mistrzostwo Anglii z Manchester City w 2012 roku. Taki dorobek świadczył o doświadczeniu oraz umiejętnościach przywódczych Włocha. Jego wybór opłacił się, gdyż w 2021 roku Italia pod jego sterami sięgnęła po Mistrzostwo Europy, które nadal jest największym sukcesem obecnej kadry w ostatniej dekadzie. Dwa lata później Mancini zrezygnował ze stanowiska, co było skutkiem napięć między nim a włoską federacją oraz lukratywnej oferty z Arabii Saudyjskiej. Na jego miejsce FIGC powołano Luciana Spallettiego, który mógł pochwalić się wyśmienitym sezonem w Neapolu — zdobył z klubem mistrzostwo Włoch po 33 latach przerwy. Fani wierzyli, że entuzjazm wzbudzony na południu kraju przez tego człowieka, udzieli się także kadrze. Niestety, Spalletti nie zdołał przebudować i zmienić atmosfery w zespole. Zakończył swoją przygodę z reprezentacją, ulegając Norwegom w meczu eliminacji 3-0, pozostawiając kadrę w niepewności i nieładzie. Jak już wiemy, nowym i nadal urzędującym trenerem został Gennaro Gattuso.

Choć Włochów uznaje się za naród nowoczesny, patrzący na to, co przed nimi oraz żyjący chwilą, lubią oni wracać myślami do przeszłości. W przypadku fanów calcio jest ona szczególnie ważna. Dbają bowiem oni o wspomnienia ważnych sukcesów (np. Mistrzostwo Świata z 2006 roku) oraz darzą szacunkiem legendy i ikony tego sportu. Trudno jest im się odciąć od tego, co było i nie porównywać to, do tego, jak teraz wygląda obecna dyspozycja Squadra Azzurra. Federacja oraz kibice wolą stawiać na to, co znane i sprawdzone niż na ścieżki rewolucyjne (co widać m.in. na przykładzie małej rotacji trenerów zespołów grających w Serie A). Gattuso jako zawodnik jest kojarzony dobrze przez tifosi (kibiców) — jego waleczność oraz charyzma na długo zapiszą się w historii włoskiej piłki. Czy jako trener będzie potrafił odzwierciedlić to samo, co kiedyś na boisku i skonfrontować się z inną rzeczywistością, doprowadzając kadrę do upragnionego Mundialu? Przekonamy się o tym w marcu po meczach barażowych.

Paulina Ogłoszka