Na dzieci w sieci czeka coraz więcej zagrożeń / Źródło: Christopher Furlong/Getty Images

W ciągu ostatnich kilku lat coraz więcej organów władzy zaczęło stawiać nacisk na utrudnienie dostępu najmłodszym do treści dla pełnoletnich. Weryfikacja wieku przy użyciu danych użytkowników i cenzura pewnych materiałów stały się aktualnym tematem. Z każdą kolejną ustawą i zmianą w mediach społecznościowych pojawia się więcej rozmaitych głosów. Podczas gdy oficjalnie tym działaniom przyświeca szczytny cel dbania o dobro dzieci, sceptycy zastanawiają się, czy nie kryje się za nimi coś więcej.

Praktycznie nieograniczony dostęp do Internetu od dzieciństwa to rzeczywistość wielu młodych dorosłych. Aby zobaczyć materiał nieodpowiedni dla najmłodszych internautów, nie trzeba było wiedzieć o stronach dla dorosłych – wystarczyło natknąć się na niepokojącą creepypastę lub kliknąć na z pozoru niewinne wideo na YouTube. Te czasy zdają się odchodzić w przeszłość. Zmiany dotyczą nie tylko twórców, na których spoczywa konieczność cenzurowania przekleństw czy brutalności w swoich materiałach, ale też szarych użytkowników poruszających się po sieci.

Ustawa za ustawą

Wielka Brytania uchwaliła Online Safety Act 26 października 2023 roku, a główne przepisy weszły w życie w lipcu 2025. Ustawa obliguje platformy internetowe do działań przeciwko nielegalnym treściom. Ponadto dzieci mają być chronione przed treściami legalnymi, ale dla nich nieodpowiednimi, przykładowo przed pornografią. Od chwili wprowadzenia nowych zasad media społecznościowe, takie jak Bluesky, X (dawniej Twitter), TikTok czy Reddit, a także ponad połowa najpopularniejszych stron dla dorosłych w Zjednoczonym Królestwie, wprowadziły wymogi potwierdzania pełnoletności poprzez wykorzystanie dowodów osobistych, biometrii lub kart płatniczych. Kara za niedostosowanie się może wynieść do 18 milionów funtów bądź do 10 procent przychodu. W grudniu zeszłego roku na AVS Group, firmę prowadzącą 18 stron dla dorosłych, nałożono grzywnę w wysokości miliona funtów z powodu niestosowania wystarczająco skutecznych mechanizmów weryfikujących wiek.

W Australii 29 listopada 2024 roku parlament przyjął Online Safety Amendment Act, znany też pod bardziej obrazową nazwą Social Media Minimum Age Act. Ustawa pozwala rządowi określić, które platformy powinny być niedostępne dla użytkowników, jeśli ci nie ukończyli 16 lat. Prawie równo rok później, 10 grudnia, Facebook, Instagram, Reddit, Twitter, Threads, Twitch, Snapchat, TikTok, Kick i YouTube zostały objęte ograniczeniami wiekowymi. Zablokowano ponad 4,7 miliona kont. W Stanach Zjednoczonych bezpieczeństwo online również jest na świeczniku. Od wprowadzenia przez stan Missouri nowego prawa w pierwszym tygodniu grudnia ubiegłego roku równo połowa stanów wymaga dowodu osobistego albo zeskanowania twarzy w celu weryfikacji wieku, aby zostać dopuszczonym do treści dla dorosłych w Internecie. Zmiany wprowadzane są również w innych krajach, jak w Hiszpanii, której premier zapowiedział 3 lutego wprowadzenia ograniczenia wiekowego podobnego do tego w Australii. Takie inicjatywy są dyskutowane we Francji, Danii czy Turcji.

Jak sprawa ma się w Polsce? Według ankiety IBRIS przeprowadzonej dla „Rzeczpospolitej” na 1067 osobach ponad połowa (52,9 procent) zapytanych uznała wprowadzenie ograniczenia mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia za dobry pomysł. 25,4 procent ankietowanych była za kampanią edukacyjną i pozostawieniem decyzji rodzicom, 12,3 procent zaś – za brakiem zmian. 9,4 procent nie miało zdania. Koalicja Obywatelska zapowiedziała złożenie do końca lutego projektu ustawy ograniczającej dostęp do mediów społecznościowych dla osób poniżej 15 roku życia. Inicjatorami są ministra edukacji Barbara Nowacka oraz poseł Roman Giertych. Za weryfikację wieku odpowiadałyby duże firmy technologiczne. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski stwierdził, że przepis odcinający najmłodszych od social mediów należy wprowadzić, ale zdecydowanie o konkretnym progu wiekowym „powinno być poprzedzone ekspertyzą i poważną dyskusją publiczną”. Prace nad skutecznym narzędziem weryfikacji mają zostać ukończone jeszcze w tym roku. Minister cyfryzacji i wicepremier Krzysztof Gawkowski okazywał więcej powściągliwości. Według niego samo podniesienie wieku nie rozwiąże problemu i nazwał taką narrację „dość populistyczną”. Jako przykład obchodzenia zakazów podał korzystające z social mediów dzieci poniżej trzynastego roku życia. 

Zmiany na platformach

Oprócz różnych państw także konkretne platformy decydują się na utrudnienie nieletnim dostępu do kontentu dla pełnoletnich użytkowników. Latem 2025 roku filmy o podatkach zyskały ogromną popularność na YouTube na wieść o tym, że sztuczna inteligencja określi wiek poszczególnych osób na podstawie konsumowanych przez nich treści. Widea sprzed kilku lat zaroiły się od ironicznych komentarzy typu „to bardzo przydatne informacje dla mnie, dorosłej osoby pracującej i pijącej alkohol”. Użytkownicy podkreślali wadliwość sztucznej inteligencji określającej wiek na podstawie oglądanego kontentu. W przypadku błędu AI udowodnienie swojej pełnoletności spoczywało na użytkownikach.

Valve, firma stojąca za platformą Steam, tego samego roku zaczęła usuwać bądź ukrywać w wyszukiwarce gry oznaczone jako przeznaczone tylko dla pełnoletnich. Stało się tak w znacznej mierze pod presją dostawców płatności, jak Visa, Mastercard czy PayPal, martwiących się o swoją reputację i ryzyko prawne. Nie bez znaczenia pozostały działania takich organizacji jak Collective Shout, wskazujących na treści pokazujące w pozytywnym świetle przemoc seksualną. W ślad Steam poszła platforma z grami itch.io. Ucierpiała nie tylko erotyka (w tym ta niebudząca legalnych czy moralnych wątpliwości), ale też niektóre horrory, kontrowersyjne gry oraz te poruszające ważne społecznie tematy.

ChatGPT z kolei, jak podaje OpenAI, jest obecnie szkolony do rozpoznawania wieku użytkowników na podstawienie tematów ich pytań oraz sposobu, w jaki je zadają, w tym stosowanego języka. Ma to na celu dostosowanie tonu, zakresu informacji i poziomu szczegółowości odpowiedzi do określonych odbiorców, jak również ograniczenie dostępu nieletnich do określonych treści.

Radość i obawa

W związku z licznymi zmianami w Internecie dyskusja wokół weryfikacji wieku oraz ograniczeń materiałów dla dorosłych stała się gorącym tematem. Zwolennicy takich rozwiązań wskazują na dobro dzieci, które często przypadkiem natrafiają w sieci na promocję samookaleczania, drastyczną przemoc czy pornografię, co może się trwale odbić na ich psychice. Ponadto algorytmy mediów społecznościowych mają za zadanie jak najdłużej utrzymać uwagę użytkowników, często za pomocą kontrowersyjnych i negatywnych treści. Może to prowadzić do uzależnienia oraz przebodźcowania, które z kolei odbija się negatywnie na zdolności koncentracji uwagi. Konkretne prawne zapisy to sposób na walkę z wpływem Internetu na młodych odbiorców.

Wśród przeciwników cieszą się popularnością usługi VPN i dedykowane aplikacje obchodzące ograniczenia. Padają zarzuty o cenzurze oraz inwazyjności i wadliwości dostępnych metod weryfikacji wieku. Mimo że strony zapewniają o nieprzechowywaniu danych użytych do weryfikacji wieku, pojawia się sceptycyzm co do tego, czy nagrania twarzy nie zostaną wykorzystane do trenowania modeli AI. Prywatne dane mogłyby zostać użyte do profilowania konsumentów w celu skuteczniejszego dopasowania reklam. Przeciwnicy zmian martwią się także o swoją prywatność. Obecnie bez naruszenia jej nie jest możliwe pełne wykonanie Online Safety Act. Brytyjska ustawa nakłada na platformy, w tym dostawców wiadomości szyfrowanych end-to-end, obowiązek skanowania działań użytkowników pod kątem zawierania dziecięcej pornografii lub treści o charakterze terrorystycznym. Rząd Zjednoczonego Królestwa zapewnił, że wstrzyma się z egzekwowaniem tego nakazu, dopóki nie będzie to technicznie wykonalne.

W kwestii dzieci pojawiają się wątpliwości co do tego, w jakim stopniu nowe regulacje faktycznie zapewnią ich bezpieczeństwo. Sceptycy zastanawiają się, czy obowiązkowa weryfikacja wieku na najpopularniejszych stronach nie poskutkuje korzystaniem przez młodych z bardziej niszowych źródeł lub wcześniejszą inicjacją seksualną. Pytaniem pozostaje też to, czy bardziej zaawansowana weryfikacja wystarczy, by nieletni nie mieli kontaktu z nieodpowiednimi treściami. Rachel Mary de Souza, angielska komisarzyni do spraw dzieci, przeprowadziła ankietę w 2023 roku, którą następnie powtórzyła w 2025. Za pierwszym razem 64 procent ankietowanych stwierdziło, że widziało materiały pornograficzne przed osiągnięciem pełnoletności, w 2025 zaś – 70 procent. Odnotowano wzrost dzieci, które trafiły na takie materiały przypadkiem (z 38 do 59 procent). Więcej respondentów (59 procent) stwierdziło, że widziało treści dla dorosłych nieumyślnie niż w wyniku celowego wyszukiwania (35 procent). Problem stanowią chociażby trudniejsze do wychwycenia treści – tak zwany fetish content może wyglądać względnie niewinnie dla niewtajemniczonych i pozostawać niewykrytym przez algorytmy. Należy przy tym zaznaczyć, że porównanie opublikowano 19 sierpnia, a zatem około miesiąc od faktycznego wprowadzenia Online Safety Act, więc nie jest miarodajnym sprawdzeniem, jak skutecznie zadziała ustawa.

W przypadku australijskiego Online Safety Amendment Act można chwalić dbanie o dobrostan dzieci, jednakże wyższy próg wiekowy ma też swoje wady. Osoby różniące się od środowiska, w którym mieszkają – czy to przez rasę, wygląd, niepełnosprawność czy zainteresowania inne od ich rówieśników – napotkają trudność w znalezieniu swojej społeczności. Niezaspokojona potrzeba akceptacji może się negatywnie odbić na zdrowiu psychicznym nastolatków.

Kontrowersje wokół zmian w Internecie – odczuwanych tak przez dzieci, jak i dorosłych – nie ucichną w najbliższym czasie. Zwolennicy reformy oczekują bezpieczeństwa najmłodszych i porządku w sieci, przeciwnicy zaś obawiają się ograniczania wolności słowa i prywatności użytkowników. Sytuacja jest dynamiczna, a skutki działań państw i platform będzie można w pełni ocenić dopiero za kilka lat. To wtedy każdy zweryfikuje, która strona sporu miała rację. Obecnie warto przyglądać się temu, jak zmiany wpływają na doświadczenie użytkowników Internetu. Ci najprawdopodobniej zaczną je na sobie odczuwać prędzej niż później.

Paulina ZIELIŃSKA

%d bloggers like this: