Gdy milknie The Kop. Zagrożone stanowisko Arne Slota oraz potencjalni następcy

Arne Slot w swoim drugim sezonie w Liverpoolu mierzy się z kryzysem./ Źródło [https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Liverpool_Manager_Arne_Slot.jpg](https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Liverpool_Manager_Arne_Slot.jpg), fot. [JoeSchilp](https://commons.wikimedia.org/w/index.php?title=User:JoeSchilp&action=edit&redlink=1) (CC BY-SA 4.0)
W momencie, gdy w styczniu 2024 roku Jürgen Klopp ogłosił, że rezygnuje ze stanowiska menedżera Liverpoolu, wiele osób zadawało sobie pytanie, kto miałby zastąpić niewątpliwie jednego z najlepszych menedżerów w historii klubu z czerwonej części Merseyside. Na głęboką wodę zarząd The Reds rzucił Arne Slota, którego niespodziewanie zatrudnił na zastępcę Niemca. Holender poprzednio prowadził Feyenoord, z którym wygrał Eredivisie i Puchar Holandii.
Poza nim innymi kandydatami na miejsce szkoleniowca byli m.in. Xabi Alonso, Roberto De Zerbi i Rúben Amorim. Holender okazał się sporym zaskoczeniem, wygrywając ze sporą przewagą Premier League w swoim pierwszym sezonie i dołączając do szlachetnego grona takich szkoleniowców jak sir Alex Ferguson czy José Mourinho. Przez wiele miesięcy pracy nic nie zapowiadało się na kryzys, który nasilił się po przegranym finale Carabao Cup i odpadnięciu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych.
Pierwsze Problemy
Pierwsze zauważalne mankamenty w grze The Reds zaczęły się pojawiać pod koniec rozgrywek 2024/2025, gdy zespół Arne Slota coraz bardziej miał problem z formacją defensywną. Było to spowodowane zniżkową formą m.in. kapitana Virgila van Dijka, co do którego na tamten moment nie było pewne, czy pozostanie w klubie. W tym okresie drużyna Holendra pozwalała na kreowanie okazji na strzelenie gola znacznie częściej, niż miało to miejsce w pierwszej połowie sezonu. Nie tylko defensywa nie zachwycała w tamtym okresie, ale i w całym zespole widoczne było to, że ekipa z Anfield mocno wcisnęła hamulec i oczekiwała na koniec sezonu. Mimo tego na tamten moment niewiele osób się tym zamartwiało, ponieważ już od wygranej 5:1 z Tottenhamem w 34. kolejce rozgrywek The Reds byli pewni swojego pierwszego mistrzostwa od sezonu 2019/2020.
Rewolucja, która pożarła własny ogon
W styczniu 2026 roku Liverpool Arne Slota stoi nad przepaścią, tracąc dwucyfrową liczbę punktów do liderującego Arsenalu. Odejście Trenta Alexandra-Arnolda do Realu Madryt za 10 milionów funtów uruchomiło lawinę zmian, mających na celu budowę ofensywnego „Dream Teamu”, ale zburzyło fundamenty defensywy. W jego miejsce sprowadzono Jeremiego Frimponga. Jasne było jednak, że jest to piłkarz o kompletnie innym profilu. Holender to ultraofensywny wahadłowy, który nie zapewnia takiej stabilności w tyłach, jak jego poprzednik. Rolę kreatywnego lidera przejął Florian Wirtz, sprowadzony za 109 milionów funtów, który notuje coraz lepsze występy i wraz z Hugo Ekitiké stanowi jeden z jaśniejszych punktów drużyny Holendra w tym sezonie. Symbolem organizacyjnego chaosu stał się natomiast transfer Alexandra Isaka za 125 milionów funtów, sfinalizowany w ostatniej chwili. Sam napastnik nie odbył okresu przygotowawczego w poprzednim klubie, lecząc kontuzję, a w swoich pierwszych spotkaniach wyglądał jak ciało obce w systemie Slota, notując fatalne występy, by chwilę później doznać złamania nogi po strzeleniu gola w starciu z Tottenhamem. Równie bolesne w skutkach okazało się zlekceważenie potrzeby zakupu lidera obrony. Jednym z kandydatów był Marc Guéhi, którego transfer z Crystal Palace latem zablokował Oliver Glasner, a jedynym wzmocnieniem do środka obrony okazał się nastoletni Giovanni Leoni, który zerwał więzadła (ACL) w swoim debiucie przeciwko Southampton.
Salah kontra Slot
Głównym źródłem napięcia między menedżerem a zawodnikiem stała się bezprecedensowa decyzja Arne Slota o posadzeniu Mohameda Salaha na ławce rezerwowych w trzech kolejnych meczach Premier League w grudniu 2025 roku (przeciwko West Hamowi, Sunderlandowi i Leeds United). Holenderski szkoleniowiec tłumaczył ten ruch względami taktycznymi, argumentując, że drużyna stała się zbyt „podatna na ataki” i potrzebowała większej intensywności w grze obronnej, której 33-letni skrzydłowy w jego ocenie nie gwarantował. Frustracja Egipcjanina eksplodowała po zremisowanym 3:3 meczu z Leeds, kiedy to udzielił głośnego wywiadu, oskarżając klub o „rzucenie go pod autobus” (z ang. thrown under the bus) i czynienie z niego kozła ofiarnego za słabsze wyniki zespołu. W tej samej rozmowie Salah otwarcie przyznał, że jego relacja z trenerem „została zerwana”, podkreślając, że jako zasłużony zawodnik nie powinien musieć walczyć o swoją pozycję w taki sposób. Reakcja Slota była stanowcza. Deklarując, że jest „uprzejmy, ale nie słaby”, postanowił odsunąć zawodnika od składu na prestiżowy mecz Ligi Mistrzów przeciwko Interowi Mediolan, co miało być demonstracją autorytetu. Konflikt ten nałożył się na spór dyplomatyczny z egipską federacją, która domagała się wcześniejszego przyjazdu Egipcjanina na zgrupowanie przed Pucharem Narodów Afryki, na co Liverpool nie chciał się zgodzić ze względu na napięty terminarz ligowy. Ostatecznie, mimo napiętej atmosfery, Salah wystąpił jeszcze w spotkaniu z Brighton (wchodząc z ławki i zaliczając asystę), po czym w połowie grudnia wyleciał na turniej do Maroka. Po powrocie zawodnika z mistrzostw pod koniec stycznia Slot przyjął strategię wyciszenia sporu, publicznie deklarując zadowolenie z powrotu swojego zawodnika do kadry meczowej.
Wymarzony Alonso i „Kapitan” Gerrard
Gdy stanowisko Holendra stoi pod znakiem zapytania, na czoło wysuwa się jeden kandydat, którego The Reds chcieli pozyskać już latem 2024, gdy osiągał historyczny sukces w Bayerze Leverkusen. Mowa o Xabim Alonso, który był mocno pożądany przez klub, zanim został zatrudniony w Realu Madryt po sezonie 2024/2025. Mimo nienajgorszych wyników gra zespołu jednak nie zachwycała, a w dodatku jego autorytet został podważony przez znaczące postacie w Los Blancos, m.in. Jude’a Bellinghama czy Viníciusa Júniora. Na ten moment, przy potencjalnym odejściu Arne Slota, wydaje się on naturalnym zastępcą na stanowisku trenera. Hiszpan jest głęboko związany z klubem jako były piłkarz, triumfując z nim m.in. w finale Ligi Mistrzów, w którym wpisał się na listę strzelców. Po czerwonej części Merseyside coraz głośniej mówi się również o opcji awaryjnej – jeżeli Xabi Alonso nie podpisałby umowy w trakcie trwającego sezonu klub rozważałby tymczasowe zatrudnienie Stevena Gerrarda. Absolutna legenda klubu miałaby za zadanie scalić rozbitą szatnię i przywrócić wiarę trybunom. Choć kariera trenerska Gerrarda, od historycznego mistrzostwa ze szkockim Rangers, przez trudniejszy okres w Aston Villi, aż po pobyt na Bliskim Wschodzie, bywała burzliwa, jego status na Anfield pozostaje nienaruszony, a charyzma „Kapitana Fantastycznego” mogłaby być impulsem potrzebnym do ustabilizowania formy.
Sezon 2025/2026, który miał być potwierdzeniem dominacji Arne Slota, zamienił się w walkę o utrzymanie stabilnej formy uznanie kibiców. Konflikt z Mohamedem Salahem stał się jedynie symbolem szerszych problemów trawiących drużynę: od ryzykownych decyzji transferowych, które zachwiały balansem w defensywie, po plagę kontuzji kluczowych graczy. Liverpool znalazł się na rozdrożu, gdzie analityczna wizja holenderskiego szkoleniowca zderzyła się z brutalną rzeczywistością i rosnącym zniecierpliwieniem trybun, przyzwyczajonych do stabilizacji z ery Jürgena Kloppa.
W obliczu dwucyfrowej straty do lidera i napiętej atmosfery wokół największej gwiazdy, zarząd stoi przed jedną z najtrudniejszych decyzji w ostatnich latach. Zadając sobie przy tym pytanie, czy Arne Slot zdoła utrzymać autorytet i zażegnać kryzys, który mimo polepszających się wyników trwa, czy też włodarze klubu zdecydują się na radykalne cięcie, decydując się na zatrudnienie Xabiego Alonso lub Stevena Gerrarda. Najbliższe tygodnie zdefiniują nie tylko przyszłość obecnego menedżera, ale i możliwości Liverpoolu, który musi udowodnić, że potrafi zarządzać wciąż trwającym kryzysem.
Maksymilian WYSOKIŃSKI