Historyczny wyczyn wielkiego Kacpra Tomasiaka! Trzy medale i polskie odrodzenie na Igrzyskach Mediolan-Cortina 2026

Igrzyska Olimpijskie 2026 zapadną w pamięci polskich kibiców skoków narciarskich na długie lata. / Źródło: https://www.flickr.com/photos/25699840@N03/2773145269/in/photolist-5e46tt-bzfxRB-9pMxiW-cEYXqN-b39h5R-YBBopo-7NmJSn-7DT2dn-cLBvps-cLRP6j-DGAVX4-YSSZP4-aoU8NQ-7GAB4W-4Losvu-cTPLxE-67XQLs-67XRmC-7RQ1jz-cF72Z3-5jjeuR-HxjsVc-pNuN5A-dmYiXm-cFRp53-4fA3bP-k4ZMiV-LKWa5X-5aEuKT-d1AMqS-9y6e6Z-5fPYVj-aW1csF-cMXJeN-cMvYM7-piCgdX-5889Jg-cF5JhQ-2rVqhqr-cZyUgm-9T2zjA-7Bc5WT-9QyYBR-cF7Hbh-d1APAw-bhCfVt-4HCo2N-7Wm71M-5CZx6g-8Pvnfx, fot. JL08 (CC BY-NC-ND 2.0)

Rywalizacja w Pucharze Świata, Turnieju Czterech Skoczni czy Mistrzostwach Świata w lotach stanowiła jedynie przedsmak tego, na co najbardziej czekali zawodnicy oraz kibice z całego świata. Zimowe Igrzyska Olimpijskie były bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem trwającego sezonu. Ze zdecydowanym faworytem i jedną polską nadzieją na dobry rezultat, było to wielkie i emocjonujące święto skoków narciarskich.

Po rozczarowującym przebiegu sezonu w wykonaniu polskich skoczków, wyjazd na zmagania olimpijskie był ostatnią szansą na uratowanie honoru. Jak zwykle, co nie powinno w tym roku nikogo dziwić, główne nadzieje na korzystny rezultat pokładaliśmy w 19-letnim Kacprze Tomasiaku. Zdecydowany lider polskiej kadry odpuścił wcześniejsze starty w Pucharze Świata oraz Mistrzostwach Świata w lotach, by jak najlepiej przygotować się do najważniejszej imprezy w jego krótkiej karierze. Dla niego był to olimpijski debiut, z kolei dla trzykrotnego mistrza, Kamila Stocha już ostatni taki występ w karierze. Jako trzeci do składu został wybrany Paweł Wąsek, dla którego były to drugie igrzyska.

Zdecydowanym faworytem do złotych medali, zarówno na skoczni normalnej, jak i dużej, był Domen Prevc – lider Pucharu Świata (11 zwycięstw), zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni oraz triumfator Mistrzostw Świata w lotach w Oberstdorfie. Każdy inny wynik niż tytuł olimpijski uznano by za sporą niespodziankę i rozczarowanie dla wielkiego dominatora sezonu 2025/2026.

Jako że tradycyjne zmagania drużynowe zastąpiono konkursem duetów, upatrywano w tym większych szans na dobry wynik dla Polaków, prognozując start pary Tomasiak – Stoch. W walce o medale za faworytów uważano jednak Austriaków, Słoweńców, Niemców oraz rewelacyjnych w tym sezonie Japończyków. Tytułów wywalczonych w 2022 roku w Pekinie bronili: Ryoyu Kobayashi na skoczni normalnej, Marius Lindvik na dużej oraz reprezentacja Austrii w dawnym formacie drużynowym.

Konkurs na skoczni normalnej w Predazzo HS107 – 09.02

To był konkurs, który będzie zapamiętany lata, a zwłaszcza dla polskich kibiców. Dostarczył tylu emocji i sensacyjnych rozstrzygnięć, że mało kto byłby w stanie przewidzieć jego przebieg. Już sesje treningowe pokazywały, że Kacper Tomasiak będzie liczył się w walce o wysokie lokaty, gdyż niemal za każdym razem meldował się w ścisłej czołówce. Trudno było uwierzyć, że zawodnik, który nigdy wcześniej nie stał na podium Pucharu Świata, zdoła dokonać tego na najważniejszej imprezie czterolecia. A jednak na oczach całego świata 19-letni Polak stanął przed szansą na życiowy sukces.

Bardzo szybko okazało się, że Tomasiak będzie jedynym Polakiem rywalizującym w drugiej serii konkursu. Zarówno Paweł Wąsek (97,5 m), jak i Kamil Stoch (100 m) błyskawicznie pożegnali się z konkursem i mimo wspaniałej postawy Kacpra Tomasiaka, sprawili, że drużynowo był to najgorszy występ Polaków na igrzyskach w XXI wieku. 

Z kolei Kacper Tomasiak po skoku na 103 m w pierwszej serii zajmował wysokie, czwarte miejsce (ex aequo z Gregorem Deschwandenem), walcząc o premierowy medal olimpijski dla Polski podczas tegorocznych Igrzysk  i pierwszy w swojej karierze. Do trzeciego Kristoffera Eriksena Sundala tracił zaledwie 0,1 punktu! Prowadzenie Niemca Philippa Raimunda, który spisywał się najrówniej podczas treningów, nie było wielką sensacją. Zaskakiwało natomiast drugie miejsce Francuza Valentina Fouberta. Wielki faworyt igrzysk, Domen Prevc, zdecydowanie nie czuł się dobrze na obiekcie normalnym, co potwierdził, zajmując końcowo szóste miejsce.

Gdy Gregor Deschwanden w finale oddał skok na 107 m, stało się jasne, że Kacper musi wytrzymać ogromną presję i odpowiedzieć równie świetną próbą. Polak wykazał się niesamowitą odpornością psychiczną i także poleciał w znakomitym stylu na 107. metr, obejmując prowadzenie. Wtedy pozostało już tylko czekać na odpowiedź trzech rywali. Po problemach Sundala przy lądowaniu stało się jasne – Polska zdobyła pierwszy medal podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich! Pytanie pozostawało jedynie, z jakiego będzie on kruszcu. Valentin Foubert, podobnie jak Norweg, nie utrzymał pozycji i wypadł poza podium, co oznaczało, że Tomasiak miał już przynajmniej srebro.

Tytułu mistrza olimpijskiego mógł pozbawić go już tylko Philipp Raimund. Niemiec w wielkim stylu poradził sobie z presją i skokiem na 106,5 m potwierdził, że złoto mu się po prostu należało. 25-latek nigdy wcześniej nie wygrał konkursu Pucharu Świata, jednak w tym sezonie notuje wyraźny progres, co przypieczętował, zostając piątym niemieckim mistrzem olimpijskim w historii. Co ciekawe, dwóch zawodników, Gregor Deschwanden i Ren Nikaido, zostało sklasyfikowanych ex aequo na trzecim miejscu. Brązowy krążek dla Szwajcara może szczególnie zadziwiać, jednak dla nas najważniejszym wydarzeniem tamtego dnia był zdumiewający sukces Kacpra Tomasiaka. Podkreślmy to jeszcze raz: zawodnik, który wciąż debiutuje w elitarnych zmaganiach, w wieku zaledwie 19 lat wywalczył wicemistrzostwo olimpijskie. Czapki z głów.

Wyniki:

1. PHILIPP RAIMUND 102/106,5 m 274,1 pkt
2. Kacper Tomasiak 103/107270,7
3. Gregor Deschwanden 106/107 106/107
3. Ren Nikaido 101/106,5 266,0
5. Valentin Foubert 102,5/102,5 102,5/102,5 263,3
6. Domen Prevc 100/105 261,8
7. Stephan Embacher 100,5/105,5 261,2
8. Ryoyu Kobayashi 100,5/104 260,6
9. Johann Andre Forfang 103,5/103 259,8
10. Kristoffer Eriksen Sundal             103,5/105 259,6
35. Paweł Wąsek 97,5 119,8
38. Kamil Stoch 100 119,2

Konkurs na skoczni dużej w Predazzo HS141 – 14.02

Wyniki treningów wskazywały, że nie tylko Kacpra Tomasiaka stać na solidne rezultaty podczas tych igrzysk. Kamil Stoch i Paweł Wąsek zdecydowanie lepiej czuli się na obiekcie dużym niż normalnym. Choć początkowo niewiele zapowiadało, że Tomasiak zdoła powtórzyć tak wysoki wynik, skok treningowy tuż przed samym konkursem znów okazał się obiecujący. Nasz srebrny medalista osiągnął trzeci rezultat, ponownie rozbudzając apetyty kibiców.

W pierwszej serii bardzo udanie zaprezentował się Paweł Wąsek – odległość 129,5 m dała mu wówczas 12. lokatę. Również Kamil Stoch bez problemu awansował do finału, zajmując po skoku na 126,5 m 19. pozycję. Gdy swój skok oddał Kacper Tomasiak, ręce same składały się do oklasków. Uzyskał 133 metry, co podobnie jak w pierwszym konkursie, dawało mu czwarte miejsce i oznaczało zaciętą walkę o podium. Trzecią lokatę, identycznie jak na skoczni normalnej, zajmował Kristoffer Eriksen Sundal, który tym razem wypracował sobie większą przewagę nad Polakiem, wynoszącą 3,2 punktu. Prowadził Japończyk Ren Nikaido, który po locie na 140. metr miał aż siedem punktów zapasu nad drugim Domenem Prevcem. Była to potężna zaliczka, biorąc pod uwagę stabilną formę Nikaido podczas całych igrzysk.

W swoim ostatnim indywidualnym występie olimpijskim Kamil Stoch zajął miejsce w trzeciej dziesiątce – drugi skok na 131,5 m pozwolił mu na zajęcie 21. lokaty. Z kolei Paweł Wąsek mógł być z siebie bardzo zadowolony. Choć 130 metrów nie wystarczyło do obrony pozycji, to 14. miejsce w olimpijskim konkursie należy uznać za bardzo solidny wynik. Kacper Tomasiak w finale musiał odpowiadać na świetną próbę Jana Hoerla (136 m). 19-latek i tym razem wytrzymał presję. Po znakomitym skoku na 138,5 m objął prowadzenie w konkursie!

Aby być pewnym medalu, znów musieliśmy czekać na to, co zrobi Sundal. I kolejny raz Norweg nie udźwignął ciężaru presji. Spadł w klasyfikacji za Polaka, a drugi medal dla Tomasiaka, tym razem brązowy, stał się faktem. W Predazzo byliśmy więc świadkami rzeczy niewiarygodnych i dla polskich skoków narciarskich historycznych. Wtedy jednak na belce usiadł Domen Prevc. Słoweniec huknął 141,5 metra, bijąc rekord skoczni. Fantastyczną notą 154,8 pkt zmiażdżył rywali i czekał już tylko na odpowiedź lidera. Ren Nikaido uzyskał 136,5 m, co mimo siedmio punktowej przewagi z pierwszej serii nie wystarczyło do wygranej. To wielki Domen Prevc triumfował, zdobywając pierwszy indywidualny złoty medal olimpijski w swojej karierze. Był to absolutnie zasłużony tytuł dla 26-letniego dominatora sezonu. Tym samym Słoweniec ma już na swoim koncie mistrzostwo świata, mistrzostwo świata w lotach, triumf w Turnieju Czterech Skoczni oraz mistrzostwo olimpijskie, a już niebawem najpewniej dołoży do tej kolekcji zwycięstwo w klasyfikacji Pucharu Świata. 

Po raz kolejny Kacper Tomasiak zagwarantował polskim kibicom wielkie emocje i radość. Niewiele na to wskazywało przed wyjazdem na igrzyska, niewielu tego oczekiwało, ale on po prostu robił swoje. W sposób wręcz niemożliwy dla tak młodego skoczka, debiutującego w elicie, dwukrotnie udźwignął presję, z którą nie poradziły sobie doświadczone gwiazdy. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale ten chłopak tego dokonał!

Wyniki:

1. DOMEN PREVC 138,5/141,5 m 301,8 pkt
140/136,5 295,0 140/136,5  295,0
3. Kacper Tomasiak 133/138,5 291,2
4. Kristoffer Eriksen Sundal             136/135,5 288,0
5. Jan Hoerl 134,5/136286,9
6. Ryoyu Kobayashi 131/138,5 284,5
7. Stephan Embacher133/136 284,1
8. Ilja Mizernych 140,5/136 281,6
9. Philipp Raimund 131/136 277,4
10. Vladimir Zografski 133,5/133,5 277,3
14. Paweł Wąsek 129,5/130 265,9
21. Kamil Stoch 126,5/131,5 248,3

Konkurs duetów na skoczni dużej w Predazzo HS141 – 16.02

Biorąc pod uwagę wyniki zmagań indywidualnych na skoczni dużej, największe szanse na złoty medal dawano Japończykom w składzie Ren Nikaido – Ryoyu Kobayashi. W walce o podium mieli liczyć się także Austriacy, Słoweńcy i Niemcy, ale my również mogliśmy mieć nadzieję na nawiązanie walki z faworytami. W końcu w naszych szeregach był dwukrotny medalista tych igrzysk, Kacper Tomasiak, który jako lider polskiego zespołu z pewnością zamierzał po raz kolejny sprawić niespodziankę na skoczni w Predazzo.

Decyzją trenera Macieja Maciusiaka partnerem Tomasiaka w konkursie duetów został Paweł Wąsek – 14. zawodnik konkursu indywidualnego. Oznaczało to, że Kamil Stoch zakończył swój udział w igrzyskach już po występach solowych. Choć bukmacherzy typowali Polaków na piątym miejscu, mieliśmy uzasadnione podstawy, by liczyć na coś więcej. Zdobycie drużynowego krążka byłoby wymarzonym zakończeniem rywalizacji skoczków na tej imprezie.

Polacy startowali jako 12. zespół na liście startowej liczącej 17 reprezentacji. Rywalizacja rozpoczęła się dla nas obiecująco. Paweł Wąsek skoczył 133,5 m, co wyprowadziło Biało-czerwonych na trzecie miejsce, ex aequo z Japończykami. Znakomicie zmagania otworzyli Austriacy: Jan Hoerl skokiem na 137,5 m zapewnił swojej drużynie prowadzenie z ponad 10-punktową przewagą nad drugimi Słoweńcami. Świetna próba Kacpra Tomasiaka (135,5 m) pozwoliła Polakom utrzymać trzecią lokatę. Po pierwszej serii prowadzili Austriacy, a my traciliśmy do drugiej Słowenii 6,4 punktu.

Druga runda przyniosła jeszcze większe emocje. Po skoku Pawła Wąska nasza drużyna wskoczyła na drugą pozycję! Choć uzyskał on 129,5 m, w tamtej grupie był to bardzo dobry rezultat. Prowadzenie utrzymała Austria, natomiast Słowenia, po bardzo nieudanej próbie Anze Laniska (124,5 m), spadła aż na szóste miejsce. Kolejny świetny skok oddał Kacper Tomasiak, ponownie uzyskując 135,5 m i umocnił Polskę na drugim miejscu. Po dwóch rundach mieliśmy już ponad dziewięć oczek przewagi nad trzecimi Norwegami. Dominowali Jan Hoerl oraz Stephan Embacher, którzy wypracowali dla Austrii przewagę wynoszącą aż 21,4 punktu. Z polskiej perspektywy najważniejszy był jednak fakt, że w powietrzu pachniało kolejnym medalem!

W trzeciej serii sytuacja zaczęła się komplikować. Paweł Wąsek skoczył 129 metrów, co było wynikiem słabszym od bezpośrednich rywali i zepchnęło nas na czwartą lokatę. Przed ostatnią grupą Polacy tracili 2,6 punktu do trzecich Norwegów. O medalu miało więc zdecydować kolejne na tych igrzyskach starcie Kacpra Tomasiaka z Kristofferem Eriksenem Sundalem.

Wtedy jednak do gry włączyła się pogoda. Przed skokiem Domena Prevca zaczął intensywnie padać śnieg, a pod narty wiało coraz mocniej. Słoweniec ruszył z obniżonego rozbiegu, ale nie poradził sobie z trudnymi warunkami. Po nim Philipp Raimund oddał bardzo udaną próbę, przywracając nadzieję na medal niemieckim kibicom. Przed skokiem Kacpra Tomasiaka nastąpiła kilkuminutowa przerwa. Przy ogromnej presji i fatalnej aurze Polak uzyskał jedynie 124,5 m, co oznaczało spadek i praktycznie koniec marzeń o medalu.

Wówczas do akcji wkroczyło jury. Po analizie sytuacji podjęto kluczową decyzję: trzecia seria została odwołana, a za końcowe uznano wyniki po dwóch rozegranych rundach! To oznaczało, że Polacy zostali wicemistrzami olimpijskimi! Po dwóch indywidualnych sukcesach Tomasiaka przyszedł czas na drużynowe srebro. To, czego doczekaliśmy się podczas IO 2026, było po prostu niewiarygodne. Złoto trafiło do Austriaków, którzy uratowali tym samym swój honor. Liderom Pucharu Narodów nie wypadało przecież zakończyć najważniejszej imprezy sezonu bez żadnego krążka. Brąz przypadł Norwegom, którzy wyprzedzili czwartych Niemców o zaledwie 0,3 punktu. Czy Niemcy mogą czuć się pokrzywdzeni? Zapewne tak, jednak w tamtych warunkach osiągnięcie w pełni sprawiedliwych rezultatów było niemożliwe. Wicemistrzostwo Polaków stało się faktem – to sukces w pełni zasłużony i wywalczony w wielkim stylu.

Wyniki:

1. AUSTRIA (J. HOERL, S. EMBACHER) 568,7 pkt
2. Polska (P. Wąsek, K. Tomasiak) 547,3
3. Norwegia (J. A. Forfang, K. E. Sundal) 538,0
4. Niemcy 537,7
5. Słowenia 536,1
6. Japonia 535,2
7. Szwajcaria 522,1
8. USA 520,2
9. Finlandia 511,0
10. Włochy 510,1
11. Kazachstan 482,4
12. Francja 477,6
13. Estonia 238,8
14. Ukraina 208,1
15. Turcja 202,7
16. Chiny 183,6
17. Rumunia 182,1

Początek nowej ery  

To były niezapomniane igrzyska dla polskich kibiców. Po raz pierwszy w historii nasi skoczkowie zdobyli trzy medale podczas jednych igrzysk olimpijskich. Kto przed rozpoczęciem imprezy mógł przewidzieć tak spektakularny sukces? Trudno byłoby znaleźć taką osobę, biorąc pod uwagę, że przebieg sezonu sprawiał, że marzenia o medalach wydawały się nierealne. Tymczasem za sprawą 19-letniego Kacpra Tomasiaka dokonało się coś, co na zawsze zapisało się w historii polskiego sportu.

Trzy wywalczone krążki (dwa srebrne i jeden brązowy) sprawiły, że młody skoczek został pierwszym Polakiem, który osiągnął tak wiele podczas jednych zimowych igrzysk. To wyczyn, którego nie dokonali nawet Adam Małysz czy Kamil Stoch. Pod tym względem Tomasiak może równać się jedynie z osiągnięciem Justyny Kowalczyk (Vancouver 2010). Wielkie brawa należą się również całemu zespołowi za konkurs duetów. Słowa uznania dla trenera Macieja Maciusiaka, który mimo wcześniejszej krytyki nie popełnił błędu przy wyborze składu na zawody ani też samej kadry olimpijskiej. Paweł Wąsek, którego powołanie było mocno kwestionowane, udźwignął ciężar imprezy i dziś, mimo tak trudnego sezonu, jest medalistą olimpijskim.

Brawa, brawa i jeszcze raz brawa za to, czego Polacy dokonali w Predazzo. Gdy wielu kibiców obawiało się, że po pełnej sukcesów erze Stocha, Żyły i Kubackiego polskie skoki czekają chude lata, we Włoszech otrzymaliśmy jasną odpowiedź: wcale tak nie musi być. Kacper Tomasiak udowodnił, że jest w stanie zapewnić nam kolejne wspaniałe, obfite w tytuły sezony. Swoje pierwsze historyczne sukcesy zdobył już w wieku 19 lat. Niech ta rozwijająca się w niesamowitym tempie kariera trwa przez długie lata. Z pewnością będziemy mieć z tego chłopaka ogromną pociechę.

DAMIAN BIEGAŃSKI

%d bloggers like this: