Ludzka zabawa czy zwierzęca rozpacz?

Jakie komunikaty mogą nam przekazywać koty? / Źródło: pexels.com
Uwielbiamy oglądać zabawne filmiki ze zwierzętami w internecie. Rozczulamy się nad słodkim kotkiem lub pieskiem. Kto z nas nie zachwycał się widokiem krów na polu, żeby potem się nimi zajadać? Kto nie został podrapany przez kota, “tylko” dlatego, że chcieliśmy go pogłaskać? Może my, ludzie, uznaliśmy, że zwierzęta to tylko zabawki do głaskania i tulenia, a one nie potrafią nam powiedzieć ,,Nie dotykaj’’. Może najzwyczajniej w świecie nie widzimy tego komunikatu.
Wiecznie szczekające psy na łańcuchu, a obok nich rozpadająca się buda – obraz wielu polskich wsi. Są wygłodzone, a jak już coś zjedzą, to prawdopodobnie nie jest to pełnowartościowy posiłek dostosowany do ich potrzeb. Lgną do ludzi, bo brakuje im bliskości. Gdy przychodzi mróz, to nikt się nie przejmuje, że ich buda nie jest ocieplana. Kiedy po tej ogromnej krzywdzie kogoś ugryzą, to są usypiane. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że to był wieloletni proces wyniszczania zwierzęcia. Nie trzeba aż tak zaniedbywać psa, aby go krzywdzić. Zostawianie psa samego w domu, dawanie mu resztek po obiedzie, przywiązywanie go do słupa przed sklepem, skazanie na poczucie porzucenia i sylwestrowy zwyczaj puszczania fajerwerków. To wszystko wpływa na zwierzęcą psychikę. Najłatwiej jest porównać naszego zwierzaka do dziecka. Naukowcy, tacy jak Stanley Corel i John Pilley, odkryli, że poziom IQ psów wynosi mniej więcej tyle. co dwuletniego dziecka. Można zadać sobie pytanie – czy zrobiłbym tak małemu dziecku? Psy, tak samo jak dzieci, wymagają nauki pewnych zachowań. Zanim zostaną same w domu, muszą być nauczone, że to normalne, a ich właściciel wróci. Również przekonanie, że pies zje wszystko, jest błędne. Czworonożni przyjaciele nie mogą spożywać wielu rzeczy, które wydawałyby nam się niegroźne. Na liście zakazanego jedzenia są winogrona, rodzynki, cebula, kawa, orzechy, pestki owoców i czekolada. Każda z tych rzeczy może być śmiertelna dla naszego zwierzaka.
Wredne i oschłe czy stawiające granice?
Koty są symbolem tajemniczości, wdzięku, niezależności. W starożytnym Egipcie były postrzegane jako strażnicy plonów. Dla ludzi koty bardzo często są wredne, nieprzyjacielskie, nie wydaje się nam, by były nam tak oddane, jak psy. Natomiast wielbiciele tych miauczących istot cenią je za ich naturę. Ciągły dotyk, podnoszenie, głaskanie są wyjątkowo męczące dla kotów. Drapią i syczą, ponieważ czują dyskomfort, zwłaszcza, gdy dotyka je ktoś, kogo nie znają. Dla ludzi niechciany dotyk jest bardzo niekomfortowy. Zwierzęta odczuwają go ciągle i gdy się sprzeciwiają, są uważane za groźne. To, że kot rzadko się przytula, jest niezależny, chodzi swoimi ścieżkami, nie oznacza, że nie jest przywiązany do swojego właściciela. On pokazuje, kiedy coś mu się nie podoba np. machając ogonem. Kochać kota znaczy tyle, co go rozumieć. Ludzie też czasami chcą tylko świętego spokoju. Dlaczego żałujemy tego przywileju naszym pupilom?
Życie, które stało się produktem
Jednak zwierzęta domowe nie są jedynymi ofiarami braku zrozumienia i umiejętności odczytywania zwierzęcej komunikacji. W tym przypadku trzeba użyć innego słowa na to zjawisko – tortury. Jedzenie mięsa jest nieodłącznym elementem wielu kultur i naszych przyzwyczajeń. Dla niektórych nie istnieje obiad bez mięsa na talerzu. Za tą potrzebą stoją najgorsze możliwe warunki do życia. Ciasne klatki, w których nie można się ruszyć, brak światła, znęcanie się, zabiegi bez znieczulenia np. obcinanie ogonów, transport, który powoduje niewyobrażalny stres. To już nie jest brak świadomości, to jawne torturowanie bezbronnych zwierząt za społecznym przyzwoleniem. Wciąż wiele osób wybiera krowie mleko, jaja, mięso z najróżniejszych zwierząt, ale też podejmujemy decyzję, czy kupimy kosmetyk testowany na zwierzętach. Największe marki wciąż testują swoje luksusowe kosmetyki na bezbronnych istotach. Dior, CHANEL lub Victoria’s Secret dalej krzywdzą dla kolejnego kosmetyku, mimo że istnieją inne formy testów. W wielu miejscach obowiązkiem wciąż jest zamknięcie zwierzęcia w klatce, dokonywanie barbarzyńskich eksperymentów na nich i skazywanie na śmierć w męczarniach.
Mimo wszystko zwierzęta potrafią nam dać ukojenie w trudnych chwilach. Coraz częstszą metodą wspomagającą leczenie jest zooterapia. Opiera się na regularnym kontakcie ze specjalnie wyszkolonymi zwierzętami. Podczas takich spotkań osoby zmagające się z różnymi chorobami mogą stworzyć więź ze zwierzęciem. Wiele badań dowodzi, że ma to pozytywny wpływ na proces leczenia. Formy takiej terapii są różne, ponieważ najważniejszym elementem jest sama obecność psa, kota, konia, alpaki lub nawet delfina. Zooterapię stosuje się przy leczeniu w dziedzinach neurologii, psychiatrii, psychologii, ortopedii i wielu innych. Jednak trzeba pamiętać, że jest to jedynie mały element terapii, który wspomaga, ale sam w sobie nie leczy.
Ze zwierzętami łączy nas więcej niż nam się wydaje. To istoty myślące, które również czują radość, strach, smutek, tęsknotę. Kochają i chcą być kochane. Rozumieją, jak nikt inny, że czułość i bliskość jest kluczem do osiągnięcia spokoju w ciele i duszy. Skoro zwierzaki dają nam tyle miłości, szczęścia i spokoju, to dlaczego nie potrafimy bądź nie chcemy przestać ich ranić?
Aleksandra KĘDZIERSKA