Na fali popularności

Mistrzostwa świata w darcie 2025/26 były kolejnym etapem w przebijaniu się tego sportu do świadomości coraz większego grona kibiców. Turniej pokazał skalę zainteresowania, jakiej dart wcześniej nie notował. Potwierdził też, że z niszowej rozrywki stał się zjawiskiem o masowym zasięgu. Rosnąca popularność darta nie wydaje się chwilowym trendem, lecz staje się trwałym elementem współczesnego świata sportu.
Tegoroczne mistrzostwa świata w darcie odbyły się w słynnej hali Alexandra Palace w Londynie, jednym z najbardziej rozpoznawalnych dla tej dyscypliny miejsc. Wielka Brytania uchodzi zresztą za miejsce narodzin profesjonalnego darta, to tam dyscyplina cieszy się największą popularnością i to właśnie w tym kraju zorganizowano pierwsze prestiżowe zawody. Turniej zgromadził 128 zawodników z całego świata i trwał od 11 grudnia do 3 stycznia, przyciągając tłumy kibiców na trybunach oraz miliony widzów przed telewizorami. Mistrzostwa przebiegały w tradycyjnym formacie eliminacyjnym, od fazy pierwszej rundy aż do wielkiego finału. W decydującym starciu 19-letni Luke Littler obronił tytuł mistrza świata, zwyciężając nad Gianem van Veenem 7:1. Tym samym Anglik stał się czwartym graczem w dziejach, który obronił tytuł rok po roku. Holender van Veen, który dotarł do finału po wyeliminowaniu kilku utytułowanych rywali, niestety musiał uznać wyższość swojego przeciwnika. Triumf w Londynie przyniósł Littlerowi rekordową w historii mistrzostw nagrodę w wysokości miliona funtów.
W świecie darta obok młodych gwiazd, takich jak Luke Littler, swoje miejsce mają również zawodnicy o wyjątkowych historiach, które pokazują niezwykłe możliwości tego sportu. Paul Lim wziął udział w tegorocznych mistrzostwach w wieku 71 lat, stając się tym samym najstarszym zawodnikiem w historii tych rozgrywek. Podczas turnieju rywalizował z zawodnikami, którzy często byli o połowę młodsi, co czyni jego obecność na sportowej scenie absolutnym ewenementem. Lim jest jedynym graczem, który od pięciu dekad utrzymuje się w światowej czołówce, a jego doświadczenie w grze było widoczne w każdym meczu. Równie niezwykła jest historia Ryana Searle’a, angielskiego zawodnika, który zmaga się z rzadką, dziedziczną chorobą oczu (ADOA). Podczas najważniejszych turniejów Searle czasami praktycznie nie widzi tarczy, a mimo to w tegorocznych mistrzostwach świata dostał się do finałowej czwórki. Jego choroba jest postępująca, co oznacza, że z każdym rokiem jego widoczność w grze będzie jeszcze bardziej ograniczona, jednak Ryan wciąż konkuruje na najwyższym poziomie, przyciągając uwagę fanów swoim niecodziennym sposobem gry.
Świetnie zaprezentował się również Krzysztof Ratajski, który ponownie potwierdził swoją silną pozycję w światowym darcie. „The Polish Eagle” pokonał kolejno takich zawodników jak: Alexis Toylo, Ryan Joyce czy Luke Woodhouse. W meczu z Wesleyem Plaisierem wykonał niesamowity comeback, odrabiając stratę ze stanu 1:3 i ostatecznie zwyciężając 4:3 w trudnym, zaciętym spotkaniu. Jego przygoda z mistrzostwami świata zakończyła się w ćwierćfinale, w którym przegrał 0:5 z Lukiem Littlerem. Tym samym wyrównał największe osiągnięcie w historii polskiego darta, powtarzając swój wynik sprzed pięciu lat. Sukces Ratajskiego jest tym bardziej imponujący, że sportowiec zmagał się w ostatnich latach z poważnymi problemami zdrowotnymi. W maju 2024 roku zdiagnozowano u niego tętniaki w mózgu, które wymagały dwóch operacji i wymusiły długą rekonwalescencję. Jego powrót do światowej czołówki i wysokie wyniki na mistrzostwach pokazują determinację oraz stały progres, potwierdzając, że jest gotowy na kolejne sukcesy i dalsze podnoszenie poziomu polskiego darta.

Littler wyrósł na absolutną gwiazdę darta. /Źródło: fot. DARTS NOW, YouTube (DARTS NOW)
W ostatnich latach dart przechodzi prawdziwą transformację. Ze sportu postrzeganego jako niszowa rozrywka pubowa staje się widowiskiem oglądanym przez miliony na całym świecie. Dowodem na to są chociażby tegoroczne mistrzostwa, podczas których finał z udziałem Luke’a Littlera wygenerował szczytową oglądalność 2,5 miliona widzów w Sky Sports, co stanowi rekord transmisji w historii tego sportu. Zainteresowanie dartem było widoczne także wśród widzów na żywo, ponieważ już na etapie przedsprzedaży wykupiono ponad 170 000 biletów. Równocześnie w Polsce telewizja TVP Sport po raz pierwszy pokazała pełne mistrzostwa świata, co znacząco zwiększyło zasięg transmisji i przyciągnęło nowych widzów. Pokazują to chociażby wyniki oglądalności ćwierćfinałowego meczu między Ratajskim a Littlerem, który przed odbiornikami śledziło niemal milion widzów.
Rosnące znaczenie darta nie jest efektem przelotnej mody, ale konsekwencją utrzymującego się zainteresowania. Przedłużenie umowy PDC (Professional Dart Corporation) z telewizją Sky Sports do 2030 roku za 125 milionów funtów potwierdza stabilność medialną dyscypliny, jednak o jej sile decyduje coś więcej niż kontrakty i oglądalność. Dart przyciąga przede wszystkim dlatego, że jest zrozumiały od pierwszego rzutu, nie wymaga zaplecza ani wieloletniego szkolenia, a emocje buduje już w kilka sekund. Widownia darta jest dziś wyjątkowo zróżnicowana i obejmuje zarówno młodszych, jak i starszych kibiców, którzy odnajdują w nim emocje, prostotę i autentyczność rzadko spotykaną we współczesnym sporcie. Zawodnicy tacy jak Littler czy Lim dodatkowo pokazują, że w tym sporcie wiek, pochodzenie czy warunki fizyczne nie definiują granic. W Polsce ten model dopiero się kształtuje, lecz rosnąca obecność darta w mediach i łatwy dostęp do gry sprawiają, że coraz więcej osób zaczyna postrzegać go nie jako ciekawostkę, lecz jako pełnoprawną dyscyplinę sportową z przyszłością.
Weronika NOWAK