Rządy Nicolasa Maduro w Wenezueli zostały przerwane przez USA./Źródło: Flickr (CC BY-SA 2.0), fot. Jeso Carneiro

Współcześnie dominacja jednego państwa nad drugim rzadko oznacza bezpośrednią aneksję czy stałą obecność militarną. Jej głównymi narzędziami stały się kontrola przepływu surowców, sankcje oraz reżimy prawne. Retoryka moralnej wyższości służy legitymizowaniu ingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw. Przypadek Wenezueli wpisuje się w ten mechanizm, a stawką jest możliwość decydowania o dostępie do jej zasobów i zasadach ich eksploatacji.

„Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu pokojowej transformacji” – oświadczył Donald Trump po wydarzeniach z początku 2026 roku, które ponownie postawiły pytanie o granice suwerenności i interwencji w systemie międzynarodowym. Stany Zjednoczone, powołując się na walkę z przestępczością, zastosowały presję ekonomiczną i przeprowadziły operację sił specjalnych, w wyniku której zatrzymano prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę oraz przetransportowano ich do Nowego Jorku. Mają oni odpowiadać przed sądem za prowadzenie międzynarodowego kartelu narkotykowego oraz terroryzm finansowany z zysków pochodzących ze sprzedaży ropy. Działania te wywołały poważne kontrowersje polityczne i prawne, szczególnie w kontekście prawa międzynarodowego oraz roli surowców energetycznych w Wenezueli.

Domek z kart

Wenezuela jest państwem surowcowym, w którym ropa stanowi około 96% jej dochodów z eksportu; mimo największych na świecie rezerw (około 300 mld baryłek), jej znaczenie rynkowe jest ograniczone z powodu dominacji ropy ciężkiej i ekstra ciężkiej. Produkcja spadła z około 3 milionów baryłek dziennie do poniżej 1 miliona, czyli mniej niż 1% globalnej podaży. Stany Zjednoczone planują rafinację i sprzedaż do 50 milionów baryłek wenezuelskiej ropy, co umożliwia długa historyczna współpraca obu państw przed nastaniem rewolucji boliwariańskiej, jak i możliwości rafineryjne USA. Wcześniej Wenezuela kupowała lżejszą ropę z USA i wykorzystywała ją do mieszania ze swoją w celu sprzedaży i transportu. Po wprowadzeniu przez USA sankcji Wenezuela została zmuszona do importowania jej z Iranu.

Dla zrozumienia obecnej sytuacji w Wenezueli kluczowe są rządy Hugo Cháveza, który po nieudanym zamachu stanu z 1992 roku objął władzę w 1999 roku, inicjując rewolucję boliwariańską. Projekt „Socjalizmu XXI wieku” opierał się na redystrybucji dochodów z ropy, wysokim opodatkowaniu elit, nacjonalizacji kluczowych sektorów gospodarki i rozbudowie praw socjalnych. Według danych z „The Guardian”, w okresie wysokich cen surowców, odnotowano spadek ubóstwa i ponad dwukrotny wzrost PKB per capita, jednak model ten okazał się nietrwały. Fiskalna niewydolność państwa, erozja liberalnych instytucji, korupcja w państwowym potentacie petrochemicznym PDVSA, zaniedbania infrastrukturalne i sankcje doprowadziły do załamania sektora naftowego i głębokiego kryzysu społeczno-gospodarczego. Ropa zamiast fundamentem suwerenności i rozwoju, stała się źródłem strukturalnej zależności. 

Po śmierci Cháveza władzę przejął Nicolas Maduro, nieuznawany przez część społeczności międzynarodowej na skutek wielokrotnych fałszerstw wyborczych. Jego rządy zbiegły się z gwałtownym załamaniem gospodarki, hiperinflacją, niedoborami towarów pierwszej potrzeby oraz nasileniem represji wzmocnionymi sankcjami Zachodu. Kryzys, prześladowanie opozycji, terror służb wobec opozycji i społeczeństwa, brutalne tłumienie protestów, doprowadziły do emigracji około 8 milionów osób. Przed wyborami w 2024 roku zablokowano kandydaturę liderki opozycji Mariny Coriny Machado, a protesty po ogłoszeniu zwycięstwa Maduro zostały brutalnie stłumione. Spadek cen ropy, od której uzależniona była gospodarka pozbawiona rezerw walutowych, ujawnił strukturalną niewydolność państwa.

Wątpliwe błogosławieństwo

Presja na Wenezuelę rozpoczęła się w październiku 2025 roku, gdy Trump upoważnił CIA do tajnych operacji w Wenezueli i zagroził atakami przeciwko „narko-terrorystom”. Wprowadził także „całkowitą blokadę morską” wszystkich objętych sankcjami tankowców, a USA rozmieściły znaczne siły wojskowe na Karaibach. Ropa, stanowiąca ponad 95% eksportu kraju, stała się narzędziem nacisku i kartą przetargową w negocjacjach międzynarodowych. Trump podpisał też rozporządzenie, które traktuje fundusze ze sprzedaży wenezuelskiej ropy na kontach USA jako suwerenną własność Wenezueli, niepodlegającą roszczeniom innych podmiotów. Trudno jednak mówić o rzeczywistej suwerenności, gdy zewnętrzna siła kontroluje surowce i decyduje, na co mogą być wydawane środki z ich sprzedaży. A ropa staje się narzędziem zarówno presji gospodarczej jak i symbolicznym elementem kontroli politycznej.

Zatrzymanie prezydenta nie wywołało masowych protestów w kraju; jego pojmanie świętowali głównie Wenezuelczycy na emigracji. W samej Wenezueli odbyły się zarówno manifestacje przeciwników interwencji USA, jak i osób zadowolonych z odsunięcia Maduro, choć nawet one postrzegały działania Waszyngtonu jako zagrożenia dla suwerenności. Reakcje międzynarodowe były krytyczne: sześć państw, w tym Hiszpania, Brazylia i Meksyk, potępiło „niebezpieczny precedens ataku na inne państwo” oraz zapowiadaną kontrolę nad produkcją ropy, podkreślając, że „żadne trwałe rozwiązanie kryzysu politycznego nie może być narzucone z zewnątrz siłą”. Chiny określiły działania USA jako „rażące naruszenie prawa międzynarodowego”. Zaniepokojenie wyraził także sekretarz generalny ONZ, ostrzegając przed tworzeniem precedensu użycia siły wobec suwerennego państwa bez zgody Narodów Zjednoczonych, a Unia Europejska, podkreśliła, że „wszelkie rozwiązania muszą być zgodne z kartą ONZ i prawem międzynarodowym”.

Czarne złoto 

Znaczenie ropy wykracza daleko poza ekonomię. Wpływa ona na relacje międzynarodowe, tworzenie sojuszy energetycznych oraz prowokuje konflikty. Państwa walczą o kontrolę nad zasobami, ponieważ zapewnia im to przewagę w globalnej polityce. Przykłady takie jak atak Iraku na Kuwejt czy konflikty w Sudanie i Nigerii pokazują, że posiadanie surowców bywa równie strategiczne, a czasem ważniejsze niż sama władza polityczna. W 1960 roku powstała organizacja OPEC, skupiająca największych producentów ropy, m.in. Arabię Saudyjską, Iran, Irak i Wenezuelę, w celu koordynacji polityki naftowej i stabilizacji cen na światowych rynkach. Tworzone są również regionalne sojusze, np. państw Europy Południowo-Wschodniej, w celu integracji rynku i zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Kontrola nad ropą pozwala państwom na realizowanie interesów politycznych bez konieczności uciekania się do otwartego konfliktu zbrojnego. Mechanizmy takie jak embargo, ograniczenia eksportowe czy manipulacje cenowe są formą „energetycznego szantażu”, który wywołuje efekty zarówno na poziomie gospodarek, jak i dyplomacji. Takie działania wpływają na architekturę bezpieczeństwa energetycznego innych państw, które zmuszone są dywersyfikować źródła dostaw oraz minimalizować ryzyko zależności politycznej, czego przykładem jest Polska w swoich relacjach z Rosją. Sposób, w jaki ropa jest używana jako narzędzie polityki międzynarodowej, pokazuje, że surowce strategiczne mogą stać się zarówno kartą przetargową, jak i narzędziem presji w globalnej grze o wpływy.

Interwencja USA w Wenezueli może być jedynie preludium do kolejnych działań o charakterze zbrojnym lub ekonomicznym. Administracja Trumpa wprost wskazuje na państwa, wobec których wysuwane są przez nią roszczenia, m.in. Kolumbię i Kubę, którą Trump uważa za „upadające państwo”, oraz strategicznie położoną Grenlandię, kluczową dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. W zapowiedziach widać motyw przewodzenia globalnym procesom decyzyjnym i kontroli nad zasobami naturalnymi, co może stworzyć niebezpieczny precedens ingerencji w suwerenność państw. Kolejne miesiące prawdopodobnie będą okresem demonstracji siły, redefinicji wpływów w obu Amerykach i Europie oraz testowania reakcji społeczności międzynarodowej wobec naruszeń zasad prawa międzynarodowego.

Emilia KRUKOWSKA

%d bloggers like this: