Lella Lombardi – jedyna kobieta w historii z punktamiwF1./ Źródło: Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 NL), fot. NL-HaNA, ANEFO

O kobietach w świecie motorsportu w ostatnich latach mówi się coraz więcej. F1 Academy ma być serią, która wypromuje młode zawodniczki i przygotuje je do kolejnych szczebli kariery, u której szczytu ma być sama Formuła 1. W dobie mediów społecznościowych zawodniczki zdobywają coraz większą popularność, co powoduje wzrost dyskusji dotyczących potrzeby pójścia motorsportu z duchem czasu oraz wyrównania szans kierowców płci męskiej i żeńskiej.

Na papierze nie ma realnych przesłanek, dla których kobiety nie mogłyby uczestniczyć na równi z mężczyznami w najbardziej rozpoznawalnej serii wyścigowej świata. Bolidy są dostosowywane indywidualnie pod kierowcę, przez co różnice fizyczne nie wybijałyby się tak bardzo, jak w piłce nożnej czy siatkówce, w przypadku których kobiety potrzebują osobnych rozgrywek. Nie istnieje żaden oficjalny zapis, który uniemożliwia kobietom starty w Formule 1 – dlaczego więc mają one tak utrudnioną ścieżkę kariery?

Pionierki F1 

Na przestrzeni 75-letniej historii Formuły 1 do startów zostało zgłoszonych zaledwie pięć kobiet, z czego faktycznie wystartowały jedynie dwie. Jedną z nich jest pochodząca z Włoch Maria Teresa de Filippis, która wystartowała w trzech wyścigach w latach 1958-1959, jednak ukończyła tylko jeden z nich. Druga to również Włoszka – Lella Lombardi, która wystartowała aż 12 razy w sezonach 1974-1976 w zespołach March, RAM i Williams. W swoim drugim starcie w karierze zdobyła pół punktu w Grand Prix Hiszpanii 1975. Niestety te zawody przeszły do historii również ze względu na tragiczny wypadek, w wyniku którego na miejscu zginęło czterech kibiców, a rywalizacja została przerwana. Był to jedyny dorobek punktowy Lombardi w karierze w F1, a zarazem jedyny taki przypadek w historii startów kobiet w tej serii. Od tego czasu żadna kobieta nie zakwalifikowała się do wyścigu, a ostatni potencjalny start został zgłoszony w 1992 roku, a więc ponad 30 lat temu.

Nie był to jednak ostatni raz, gdy przedstawicielki płci żeńskiej miały okazję jeździć bolidami Formuły 1. W 2012 roku hiszpańska zawodniczka Maria de Villota wzięła udział w testach do nieistniejącego już zespołu Marussia. Znacznie bardziej znanym przypadkiem są jednak występy Susie Wolff w testach zespołu Williams w latach 2012-2015. Brała ona również udział w oficjalnych sesjach treningowych F1 podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii oraz Grand Prix Niemiec w 2014 roku. Żona szefa Mercedesa od lat angażowała się we wspieranie karier kobiet w sportach motorowych, co ostatecznie doprowadziło do objęcia przez nią kluczowego stanowiska w inicjatywie, która ma realną szansę coś zmienić. Wcześniej istniały już inne serie wyścigowe przeznaczone dla kobiet w bolidach jednomiejscowych, m.in. Formula Woman w latach 2019–2022. Nowy projekt pełni jednak znacznie większą rolę, wyraźnie przybliżając się do poziomu F2 i F3.

Trampolina do F1?

Ruchem mającym wyrównać szanse kobiet w dostaniu się do wyższych serii wyścigowych miało być F1 Academy. Powstanie tej serii ogłoszono w listopadzie 2022 roku, a niedługo później ujawniono, że Susie Wolff obejmie stanowisko dyrektora zarządzającego. Założeniem projektu było wsparcie młodych zawodniczek w przejściu z kartingu do bolidów jednomiejscowych (seria była mniej więcej na poziomie porównywalnym do Formuły 4) oraz umożliwienie im awansu do wyższych serii, takich jak Formuła 3 i Formuła 2, gdzie rywalizowałyby na równi z mężczyznami. Każda z 15 zawodniczek miała dwa lata (od sezonu 2027 będzie możliwość wydłużenia tego okresu do trzech lat), aby zaprezentować się w F1 Academy i zawalczyć o awans. Pierwsza edycja odbyła się w sezonie 2023 i składała się z siedmiu weekendów wyścigowych obejmujących kwalifikacje oraz trzy wyścigi. Finał rozegrano przy okazji Grand Prix F1 w Stanach Zjednoczonych, na zasadach podobnych do tych obowiązujących w F2 i F3. Każdy z dziesięciu zespołów F1 objął patronatem jedną zawodniczkę, natomiast pozostałe startowały pod barwami sponsorów, takich jak Puma czy Tommy Hilfiger. W pierwszym sezonie rywalizowało pięć zespołów znanych z F2 i F3, m.in. Rodin Motorsport i Prema Racing, a każdy z nich wystawiał po trzy zawodniczki. Od 2025 roku liczba ta wzrosła do sześciu zespołów i łącznie 18 zawodniczek.

Sezon 2024 przyniósł zmiany w formacie, jeszcze bardziej przybliżając serię do juniorskich kategorii F3 i F2. Każdy weekend startowy był bowiem rozgrywany przy okazji wyścigów F1, co dodatkowo zwiększyło rozpoznawalność tej inicjatywy wśród widzów. Starty w serii zaczęły także zapewniać dodatkowe punkty do superlicencji umożliwiającej ściganie się w F1. Każdy z sześciu weekendów składał się z sesji treningowej, kwalifikacji oraz dwóch wyścigów. Od sezonu 2025 do pierwszego wyścigu stosowany jest odwrócony układ pierwszej ósemki według wyników kwalifikacji, podobnie jak w sprintach F2 i F3.

Losy zawodniczek startujących w F1 Academy szybko pokazały, że to przedsięwzięcie może skutecznie zrealizować swoje zadanie. Mistrzyni sezonu 2023, Marta Garcia, otrzymała fotel w regionalnej serii FRECA, będącej odpowiednikiem Formuły 3. Zwyciężczyni sezonu 2024, Abbi Pulling, przeniosła się do podobnej serii – brytyjskiego GB3. Doriane Pin, która triumfowała w niedawno zakończonym sezonie 2025, awansowała z roli członkini akademii juniorskiej Mercedesa do stanowiska kierowcy rozwojowego – obecnie czekamy na dalsze ogłoszenia dotyczące jej kariery. Z kolei zdobywczyni drugiego miejsca w tym samym sezonie, Maya Weug, testowała samochód Ferrari 296 przeznaczony do rywalizacji w klasie GT3.

F1 Academy wzbudziła sympatię widzów oraz spore zaangażowanie fanów Formuły 1. Doczekała się nawet serialu dokumentalnego na Netflixie (podobnego formatem do „Formuła 1: Jazda o życie”), który ukazuje kulisy sezonu 2024. Seria współpracuje również z dużymi markami, takimi jak Lego czy Hello Kitty.

Czy jest to jednak realna droga do tego, by kobieta mogła dostać się do oficjalnych serii prowadzonych przez FIA, a w konsekwencji otrzymać fotel w bolidzie F1? Ze względu na to, jak świeżym projektem jest F1 Academy, na ten moment trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z pewnością można jednak zauważyć pozytywne skutki – w seriach kartingowych startuje znacznie więcej dziewczyn, a coraz częściej otrzymują one szanse występów w seriach regionalnych, w których sukcesy odnosili obecni kierowcy F1. Istnieje możliwość, że wraz z upływem lat szczególnie utalentowane zawodniczki zaczną brać udział w testach lub sesjach treningowych F1, podobnie jak miało to miejsce kilkanaście lat temu. 

Już teraz zespoły Formuły 1 coraz chętniej promują kobiety ze swoich akademii juniorskich – wyraźnie widać to na przykładzie Red Bulla i Mercedesa. Zespół kierowany przez Toto Wolffa w poprzednim sezonie promował Doriane Pin niemal na równi z Kimim Antonellim czy George’em Russellem. Być może w kolejnych latach kobiety zaczną odgrywać coraz większą rolę i piąć się po kolejnych szczeblach kariery w Formule 1. Na razie po zakończeniu startów w F1 Academy zawodniczki szukają swoich szans w innych seriach, głównie regionalnych. Zdarzało się też, że występowały w wyścigach długodystansowych czy w Formule E w roli kierowców testowych. Wiele z nich posiada potencjał, który w perspektywie kilku lat może uczynić je realnymi kandydatkami do świata F1.

Oliwia GARCZYŃSKA

%d bloggers like this: