Zmiana stanowiska Włoch przesądziła o zawarciu porozumienia. / Źródło: fot. European Union.

Umowa handlowa Unii Europejskiej z Mercosurem wywołuje w Polsce gorące dyskusje. Dla jednych jest symbolem globalizacji, która zagraża rodzimemu rolnictwu, dla innych szansą na wzmocnienie pozycji gospodarczej kraju i UE w niestabilnym świecie. Spór ten przypomina emocje sprzed wejścia Polski do Unii: obawy przed konkurencją, pytania o standardy i strach przed utratą wpływów rynkowych. Czy jednak historia może się powtórzyć i dzisiejsze lęki okażą się przesadzone, gdy opadnie kurz politycznych sporów? 

Zawarta w styczniu umowa należy do najbardziej ambitnych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych porozumień handlowych w historii Unii Europejskiej. Zakłada ona szeroką współpracę gospodarczą z blokiem państw Ameryki Południowej. Należą do niego Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Boliwia i Urugwaj. Mercosur, czyli Wspólny Rynek Południa, powstał na początku lat 90. XX wieku jako projekt integracji regionalnej, którego celem było nie tylko znoszenie barier handlowych pomiędzy krajami członkowskimi, lecz także wzmocnienie ich pozycji negocjacyjnej i konkurencyjności na globalnym rynku. Z biegiem lat stał się jednym z najważniejszych ugrupowań gospodarczych na świecie, a jego państwa członkowskie odgrywają istotną rolę w globalnym handlu surowcami, żywnością i coraz częściej także produktami przemysłowymi. Dziś obszar krajów Mercosuru zamieszkuje około 260 mln ludzi, co w połączeniu z UE tworzy rynek liczący blisko 700 mln konsumentów. To zakres, który czyni z tego porozumienia nie tylko instrument handlowy, ale również ważne narzędzie polityki gospodarczej i strategicznej UE. 

Mercosur dla wielu Polaków staje się powodem do trosk, zmartwień i pytań bez odpowiedzi. Podobne nastroje panowały już na początku XXI wieku: — Osobiście pamiętam że także wejście do Unii Europejskiej miało zagrozić polskim rolnikom. Nic takiego się nie stało, a dzięki akcesji do UE rolnictwo i rolnicy skorzystali — podkreśla ekspertka ds. ekonomii międzynarodowej i polityki gospodarczej, dr Joanna Skrzypczyńska z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 

Limity, cła i nowe rynki 

Wbrew obiegowym opiniom umowa UE – Mercosur nie oznacza natychmiastowego i pełnego otwarcia unijnego rynku na produkty rolno-spożywcze z Ameryki Południowej. Zawarto w niej szereg mechanizmów ochronnych, które mają dać europejskim producentom czas na dostosowanie się do nowych warunków. Handel żywnością będzie ściśle regulowany i ograniczony, szczególnie w sektorach uznawanych za wrażliwe. Przewidziano kontyngenty celne m. in. na wołowinę, drób, cukier, miód i etanol. W przypadku wołowiny na rynek UE ma trafiać docelowo niespełna 100 tys. ton rocznie, czyli około 1,25% unijnej produkcji (przekraczającej 6 mln ton). Co więcej, kontyngent ten będzie zwiększany stopniowo przez sześć lat, a cło nie zostanie zniesione, lecz jedynie obniżone do poziomu 7,5%. Umowa przewiduje również klauzule ochronne. Jeśli import doprowadziłby do spadku cen w UE o więcej niż 5%, Komisja Europejska ma w ciągu 14 dni wstrzymać przywóz. Wszystkie unijne normy sanitarne i żywnościowe będą nadal obowiązywać, a import żywności ma podlegać ścisłej kontroli. Faktem jest jednak, że standardy produkcji w krajach Mercosuru różnią się od tych obowiązujących w krajach należących do UE, co budzi sprzeciw części państw członkowskich, w tym Polski. Większe zagrożenie może kryć się gdzieś indziej. — Dużo większym zagrożeniem dla polskiego sektora rolno-spożywczego jest ryzyko zmniejszenia popytu ze strony unijnych importerów na produkty pochodzące z Polski i zastąpienie ich tymi z rynków południa — zauważa ekspertka. A takie obawy zgłaszają zwłaszcza producenci drobiu.  

Kwestia ewentualnych pozytywnych skutków umowy dla polskiego rolnictwa pozostaje niejasna i zapewne będzie wymagać aktywnej polityki państwa. Znacznie szybciej pozytywne efekty może odczuć przemysł. Najwięcej zyskają branże motoryzacyjna, chemiczna, maszynowa i farmaceutyczna ze względu na potrzeby technologiczne i  chłonność rynków państw południowoamerykańskich. Ważnym elementem umowy są też zapisy dotyczące dostępu do zamówień publicznych. Dotychczas systemy te w krajach Mercosuru miały charakter silnie protekcjonistyczny, natomiast teraz mają zostać otwarte na firmy unijne. To może oznaczać nowe szanse dla rodzimych firm: — Polskie przedsiębiorstwa, często bardzo konkurencyjne cenowo, mogą na tym skorzystać, zwłaszcza w sektorze autobusowym, tramwajowym czy kolejowym — ocenia ekspertka. 

Gospodarcza tarcza?

W szerszym geopolitycznym kontekście znaczenie porozumienia dla UE, a pośrednio także dla Polski, wykracza daleko poza kwestie czysto handlowe. W warunkach narastającej niestabilności globalnej, wojen handlowych i coraz częściej stosowanego protekcjonizmu Unia Europejska musi aktywnie poszukiwać nowych przewidywalnych i długofalowych partnerstw gospodarczych. Zmiana polityki handlowej Stanów Zjednoczonych, coraz wyraźniej stawiających na ochronę własnego rynku i skracanie łańcuchów dostaw, a także rosnąca obecność Chin w Ameryce Południowej sprawiają, że UE nie może pozwolić sobie na bierność w regionach o dużym potencjale gospodarczym. — Pogłębienie współpracy z Mercosurem wzmacnia pozycję Europy w regionie tradycyjnie postrzeganym jako strefa wpływów USA, a dziś coraz silniej penetrowanym przez chińskie inwestycje i kapitał. Dla UE jest to szansa na budowanie trwałych relacji opartych nie tylko na handlu, lecz także na wspólnych standardach, regulacjach i dialogu politycznym —  zaznacza dr Skrzypczyńska. Dla naszego kraju może to jednak być nie tylko wyzwanie, ale także i szansa na zaznaczenie pozycji na rynku europejskim. Aby się jednak tak stało, konieczne jest działanie. — Wymaga to aktywnej strategii państwa i przedsiębiorców, ukierunkowanej na promocję polskich marek, wykorzystanie przewagi jakościowej oraz budowanie rozpoznawalności na odległych rynkach. W przypadku sektora rolno-spożywczego kluczowe znaczenie będzie miało nie tylko utrzymanie wysokich standardów produkcji, z których słynie polska żywność, lecz także odpowiednie informowanie konsumentów —  dodaje ekspertka. 

Historia naszej akcesji do UE uczy, że początkowy lęk przed konkurencją nie musi oznaczać porażki, a wręcz może stać się impulsem do modernizacji i wzrostu. Kluczowe będzie jednak to, czy Polska wykorzysta swoje atuty – jakość produkcji, konkurencyjność cenową i doświadczenie eksportowe – oraz czy państwo i UE skutecznie zadbają o ochronę wrażliwych sektorów i transparentność rynku. Umowa z Mercosurem nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem potencjalnego wzmocnienia polskiej gospodarki, o ile zostanie ono mądrze wdrożone i świadomie wykorzystane. 

Oliwia MAZIOPA 

%d bloggers like this: