Utrudniona dostępność, rozpadające się obiekty i brak inwestycji. Z jakimi problemami mierzą się Poznańscy sportowcy?

Poznańska Arena od lat oczekuje na upragnioną modernizację / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hala_Arena_Poznań.jpg, fot. Borzpoz (CC0 1.0)

Od wielu lat poznańscy sportowcy mierzą się z infrastrukturalnymi problemami. Stadiony niespełniające wymogów licencyjnych, gra poza granicami miasta czy hale widowiskowo-sportowe, których pojemność efektywnie ogranicza rozwój sportów halowych. To tylko część problemów, z którymi mierzą się lokalne kluby sportowe.

Plan budowy nowoczesnego Centrum Sportów Plażowych na poznańskich Ratajach wzbudził ogromne poruszenie w środowisku sportowym. Wydawałoby się, że powstanie kompleksu wzbudzi entuzjazm wśród mieszkańców – szczególnie że Ministerstwo Sportu i Turystyki z dotacji rządowych pokryje połowę wydatków. Kontrowersje wzbudził jednak sposób planowania inwestycji. Obiekt ma powstać na terenach popularnej „Wyspy”, czyli największego skateparku w Poznaniu. Przy planowaniu przedsięwzięcia nie uwzględniono głosu środowisk związanych z ratajską Wyspą, co doprowadziło do licznych protestów. Pod petycją skierowaną do władz miasta podpisało się ponad 5500 osób.

– Muszę się odnieść do treści (petycji – przyp.red.), gdzie tak naprawdę ludzie podpisali się pod tym, że nie chcą likwidacji skateparku, czyli już mamy pewne przekłamanie. Nikt nigdy nie chciał likwidować tego Skateparku – wspominał Marcin Gołek, wiceprezydent miasta na antenie Radia Poznań.

Władze miejskie podkreślają, że Wyspa ma ulec zmniejszeniu, a nie likwidacji. Takie rozwiązanie pociągnie za sobą lawinę negatywnych konsekwencji. Skatepark to system naczyń połączonych, a kilkukrotne zmniejszenie powierzchni kompleksu realnie ograniczy jego dostępność i użyteczność. Jak słusznie wskazuje Oskar Bryja, jeden ze współautorów petycji:  „Wyspa” tworzy środowisko, w którym bezpiecznie mogą jeździć profesjonaliści i amatorzy. Wynika to z jej budowy oraz rozległości. Na dziś próżno szukać w okolicy podobnych obiektów. Środowisko od lat zwraca uwagę na braki infrastrukturalne. Skateboarding od wielu lat jest zaliczany do kategorii sportów olimpijskich, a w Poznaniu wciąż brakuje hali, która umożliwiłaby treningi zimą.

Działania władz miasta, prowadzące do likwidacji bezpiecznych miejsc do ćwiczeń, są irracjonalne. Nie można planować inwestycji w infrastrukturę jednego sportu kosztem drugiego. Najlepszą analogią do działań władz jest przykład boiska piłkarskiego. Załóżmy, że 17 lat temu miasto wybudowało pełnowymiarowe boisko piłkarskie. Na jego płycie regularnie odbywają się turnieje, mecze i treningi, które nie mają charakteru stricte komercyjnego, a korzystają z niego wszyscy mieszkańcy z województwa wielkopolskiego. Nagle przychodzi urzędnik, który podejmuje decyzje o przeznaczeniu połowy boiska na budowę siłowni plenerowej. Wszystko odbywa się bez konsultacji i wiedzy środowisk, które na co dzień korzystają z obiektu. To jest właśnie przykład Wyspy, która stała się symbolem infrastrukturalnego marazmu w Poznaniu.

Arena

Obecna sytuacja hali widowiskowo-sportowej „Arena” jest trudna. Modernizacja obiektu mieszczącego się przy ulicy Wyspiańskiego miała rozpocząć się wraz z przejęciem terenów przez spółkę Międzynarodowych Targów Poznańskich w 2018 roku. Niestety mimo upływu lat i wielu obietnic, „Arena” wciąż czeka na przebudowę. Wynika to z ciągłego przerzucania się podmiotów miejskich odpowiedzialnością za sfinansowanie przedsięwzięcia. Szacuje się, że koszty inwestycji wyniosą ok. 400-500 milionów złotych. Ministerstwo Sportu i Turystyki jest chętne, by przekazać część środków w ramach dofinansowania z funduszu centralnego.

– Najważniejsze są kwestie merytoryczne i tutaj pojawiły się pewne wątpliwości, nawet nie na temat samego wniosku, bo z punktu widzenia sportowego jest bardzo dobrze przygotowany, tylko możliwości realizacji tej inwestycji przez podmiot, który ten wniosek złożył, czyli Międzynarodowe Targi Poznańskie. Doszło do spotkania w Ministerstwie Sportu, gdzie jeszcze te kwestie muszą być przeanalizowane – wspominał Jakub Rutnicki w „Porannym rozpoznaniu” na antenie Radia Poznań.

Dlaczego modernizacja „Areny” jest tak ważna? Obiekt zbudowany w 1974 roku na poznańskim Łazarzu wpisał się na wielu kartach historii miasta. Przez ponad 50 lat istnienia odbywały się tu najważniejsze imprezy. Dominacja koszykarzy nieistniejącej już sekcji poznańskiego Lecha, wiec „Solidarności” czy liczne koncerty to tylko skromna część wydarzeń, które przez lata mogli tu podziwiać Poznaniacy. Jednocześnie budowla wzorowana na rzymskim Palazzo dello Sport idealnie wpasowuje się w zieloną okolicę Parku Kasprowicza. Obiekty sportowe, które architektonicznie pasują do otoczenia, są w Polsce rzadkością.

Obecnie znaczącym problemem jest pojemność obiektów. Hale sportowe w Poznaniu mogą pomieścić kilkuset kibiców. Zainteresowanie wieloma spotkaniami Futsalowej Sekcji Wiary Lecha czy Basketu Poznań przewyższa obecne możliwości infrastrukturalne. Co więcej, czasem obecna infrastruktura nie jest w stanie zagwarantować możliwości rozgrywania spotkań na terenie miasta. Przykładowo futsaliści Wiary Lecha zmuszeni są do rozegrania swojego sobotniego spotkania z AZS UG Gdańsk w Puszczykowie, bo obiekty miejskie są zajęte. Modernizacja „Areny” stworzyłaby miejsce, w którym mogłyby być rozgrywane spotkania o wyższym znaczeniu. To z kolei zwiększyłoby przychody z dnia meczowego oraz zachęciłoby sponsorów do większych inwestycji w poznańskie kluby. Co więcej, taki obiekt umożliwiłby organizowanie wielu imprez masowych o zasięgu ogólnokrajowym. Turnieje sportowe, mecze reprezentacji czy liczne koncerty. To wszystko omija miasto z powodu braku dostosowanej infrastruktury.

2311 dni

7 września ubiegłego roku zakończyła się trwająca 2311 dni rozłąka Warty z Poznaniem. Wraz z awansem klubu do pierwszej ligi w sezonie 2019/2020 rozpoczął się proces dostosowywania obiektu pod wymagania licencyjne. Mimo wielu zapewnień ze strony miasta modernizacja przedłużała się na kolejne sezony. Przez ten czas klub ze stolicy Wielkopolski zdołał awansować do Ekstraklasy, zaliczyć fenomenalny sezon 2020/2021 oraz spaść do drugiej ligi. 

W trakcie rozłąki klub rozgrywał swoje mecze na kameralnym obiekcie w Grodzisku Wielkopolskim. Generowało to ogromne koszty i skutecznie obniżyło zainteresowanie drużyną. Z biegiem lat stan infrastruktury przy Drodze Dębińskiej ulegał degradacji. Wraz z początkiem roku 2024 rozpoczęła się rozbiórka dawnego budynku klubowego, który służył Warcie przez ponad 50 lat. Pomimo wielu zapewnień i wizualizacji nowego stadionu, miasto wciąż nie podejmowało działań mających na celu dostosowanie obiektu do wymogów licencyjnych.

– Natomiast została zakupiona zarówno trybuna, jak i zaplecze socjalne po to, żebyśmy wrócili. To z moich prywatnych środków – wspominał Bartłomiej Farjaszewski w rozmowie „1 na 1” z portalem Sportowy-Poznan.pl.

Przełom przyszedł wraz ze spadkiem do drugiej ligi. Wtedy to Bartłomiej Farjaszewski – właściciel klubu, podjął decyzję o sfinansowaniu z własnych funduszy trybuny tymczasowej na 920 miejsc oraz kontenerów, w których mieszczą się szatnie. Sytuacja, w której prywatny właściciel musi inwestować w infrastrukturę miejską, jest patologiczna. Szczególnie że kwoty potrzebne na powrót Zielonych do Poznania, były stosunkowo niskie w porównaniu do budżetu miasta. Wraz z końcem października ubiegłego roku Warta Poznań poprosiła swoich kibiców o pomoc w rozbudowie tymczasowej infrastruktury. Klub uruchomił zbiórkę na 350 tysięcy złotych, która ma sfinansować budowę kolejnej trybuny. Cel został osiągnięty 30 stycznia. Tym samym „Ogródek” zwiększy swą pojemność o 856 miejsc. W roku 2026 miasto planuje przeznaczyć kilka milionów złotych na modernizację obiektu przy DD12. Wynika to między innymi z presji na radnych ze strony środowiska skupionego wokół Warty Poznań.

Co dalej?

Miasto w 2026 przeznaczy ponad 100 milionów na wydatki związane ze sportem. W ramach tych środków powstanie i zostanie zmodernizowanych wiele obiektów. Już teraz trwa długo wyczekiwana modernizacja stadionu na poznańskim Golęcinie, gdzie swoje spotkania rozgrywa  żużlowy PSŻ Poznań. Obiekt Skorpionów przez lata miał problemy ze spełnieniem wymagań licencyjnych. Obecne remonty ustabilizują sytuację klubu i pozwolą na realną walkę o Ekstraligę.

Niestety mimo sporych nakładów finansowych ze strony miasta, kluby muszą czekać latami na dostosowanie swoich obiektów do wymogów licencyjnych. To z kolei prowadzi do spadku zainteresowania sportem w Poznaniu. Sprawa „Wyspy” pokazała, że miasto nie potrafi budować długotrwałej strategii rozwoju infrastruktury sportowej dostępnej dla wszystkich środowisk.

Jednocześnie przykład „Areny”, a szczególnie stadionu przy Drodze Dębińskiej, pokazały jakie konsekwencje niesie za sobą brak zainteresowania stanem miejskich obiektów. Z każdym rokiem politycy obiecują wiele. Gorzej bywa z realizacją. Takie decyzje realnie osłabiają poznański sport, który swego czasu był wyznacznikiem jakości w Polsce. 

Jakub SOBERSKI

%d bloggers like this: