„Zapiski z Kociego Kraju” – satyra polityczna jako dystopia z elementami science-fiction

Styczniowa premiera Wydawnictwa Yumeka / Źródło: Natalia Mrula (archiwum prywatne), Fenestra
Narrator, którego tożsamość pozostaje owiana tajemnicą. Wyprawa na Marsa, katastrofa statku kosmicznego i śmierć towarzysza. Planeta zamieszkana przez ludzi o kocich twarzach. Tak właśnie można streścić pierwsze strony „Zapisków z Kociego Kraju” autorstwa Lao She. Po latach od publikacji oryginału książka doczekała się wreszcie polskiego tłumaczenia całości tekstu. Pozycja ta ma za zadanie krytykować słabości chińskiego społeczeństwa.
Miejsce, gdzie rozpoczyna się akcja powieści, rządzi się swoimi prawami. Po wypadku, w wyniku którego główny bohater zostaje sam na obcej planecie, okoliczni mieszkańcy postanawiają go porwać. Jeden z nich, nazywany Wielkim Skorpionem, w całej tej sytuacji dostrzega korzyści płynące ze znajomości obcokrajowca odizolowanego od swoich rodaków. Uwalnia mężczyznę, a potem wykorzystuje go jako narzędzie do wzmocnienia własnego wizerunku. Zamiast osoby widzi w nim szansę zaprezentowania światu własnej nowoczesności. Narrator spędza kilka miesięcy w gaju uzależniającego kocimiętnika, będącego przedmiotem konfliktów wewnętrznych. W ten sposób rozpoczyna swoją przygodę z poznawaniem kultury i języka Kociego Kraju, by wkrótce przenieść się do stolicy. Problemy, jakie dostrzega na początku swojej podróży, widać tam jeszcze wyraźniej.
Miasto, w którym mężczyzna pomieszkuje przez większość książki, wcale nie sprzyja intelektualnemu rozwojowi. Jak dowiadujemy się ze słów Małego Skorpiona, syna napotkanego na początku książki mężczyzny, dyplom ukończenia szkoły otrzymują uczniowie oraz studenci za samą obecność na lekcjach w pierwszym dniu zajęć. Dyrektorzy i grono pedagogiczne są wręcz torturowani przez swoich podopiecznych, którzy nie mają do nich za grosz szacunku. Zatrudnienie na tych pozycjach mimo wszystko wciąż daje nadzieję na awans i zarobek, dlatego kolejne pokolenia absolwentów walczą między sobą o miejsce w tych zawodach. Ze względu na zastój gospodarczy, wykształcenie nie ma w tym miejscu żadnej wartości, nie istnieją projekty, przy których można by je wykorzystać. Nikt z wyjątkiem narratora i Małego Skorpiona nie widzi w tym problemu. Wręcz przeciwnie, kraj słynie z wysokiej liczby wykształconych obywateli. Jego mieszkańcy nie zwracają uwagi na bezsensowność pobieranych przez siebie nauk, a raczej ich braku. Ważniejsze niż rzeczywisty postęp, są dla nich liczby, którymi mogą pochwalić się na arenie międzynarodowej.
Warto podkreślić sposób, w jaki Lao She krytykuje postawę przyjętą przez rząd i naród wykreowanego przez siebie kraju, mającego odzwierciedlać ojczyznę autora. Pusty nacjonalizm nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości, jest oparty tylko i wyłącznie na sloganach, czy zakłamanych statystykach. Każdy jest zdany na samego siebie, wzajemna pomoc praktycznie nie istnieje. Historyczne artefakty cenione są tylko wtedy, kiedy można je sprzedać, dlatego muzea w większości stoją puste. Wyroby kamienne, broń czy naczynia – wszystko ma swoją cenę, a dziedzictwo kulturowe czy tożsamość narodowa to pojęcia nieznane. Rozwiązania z zagranicy przyjmowane są bezkrytycznie, bez próby zrozumienia lub zaadaptowania ich do lokalnych warunków. Powstające w ten sposób kweresy, czyli ugrupowania polityczne, toczą między sobą walki o nic, gdyż tak naprawdę nie przyświecają im żadne realne idee. Ich członkowie nie są w stanie zjednoczyć się nawet w obliczu inwazji. Obywatele pozostają w swoistym marazmie. Nie są świadomi aktualnych problemów albo najzwyczajniej w świecie uważają, że nie dotyczą ich one bezpośrednio.
Autor zwraca uwagę także na pozycję kobiet w opisywanym społeczeństwie. Czytelnik nigdy nie dowiaduje się o ich indywidualnych pragnieniach, celach czy planach na przyszłość. Zostają sprowadzone do roli partnerek czy obiektów pożądania. Nie podejmują swoich własnych decyzji. Jedyny moment, który ujawnia cokolwiek o ich zainteresowaniach, to spotkanie z głównym bohaterem, który opowiada zgromadzonym o modzie panującej w jego rodzimych Chinach. Młode dziewczyny są zachwycone, wyobrażając sobie, jak mogą wyglądać buty na obcasach. Ambasadorowa znana jest tylko poprzez pozycję swojego męża, a czytelnik nigdy nie poznaje jej imienia. Główne zadanie kobiety to dbanie o dobre imię mężczyzny, a także pilnowanie licznych kochanek czy konkubin sprowadzanych do domu. Miętka, towarzyszka Młodego Skorpiona, pozostaje z nim w wolnym związku. Zdaje sobie sprawę, że jest on już żonaty, jednak nie stanowi to dla niej problemu. Poza żywionym do niego uczuciem nie posiada żadnej innej motywacji. Nie widzi poza nim świata, dlatego nawet w obliczu inwazji decyduje się podążać za ukochanym i wraz z nim ginie.
Mogłoby się wydawać, że to kolejna powieść z gatunku science-fiction, opisująca pozaziemskie dystopijne społeczeństwo. Technologia nie stanowi jednak przedmiotu zainteresowania autora. Jest jedynie tłem historii i swoistym narzędziem literackim, pozwalającym na eksplorację ludzkiej kondycji w nowym świetle. Warto również pamiętać o okolicznościach, w jakich książka powstała. Została opublikowana w całości po raz pierwszy w 1933 roku, po powrocie autora do Chin z Londynu, gdzie uprzednio mieszkał przez kilka lat. Dwa lata wcześniej Japonia zajęła Mandżurię, z której pochodził Lao She, oraz ustanowiła tam rząd marionetkowy. „Zapiski z Kociego Kraju” napisał mężczyzna zaniepokojony stanem, w jakim zastał swój naród. Obawiał się, że wewnętrzne podziały osłabiły państwo do tego stopnia, że nie będzie ono w stanie zorganizować obrony przed możliwą agresją zewnętrzną. Autora brzydziła także powszechna korupcja i przerażał moralny rozkład społeczeństwa. W późniejszym okresie określał tę książkę jako porażkę, nieudaną satyrę, której zabrakło humorystycznego elementu.
Na uwagę zasługuje sposób, w jaki autor krytykuje rządzących, korupcję społeczeństwa i jego rozkład moralny. Nie opowiada się stanowczo po żadnej ze stron. Zarówno konserwatyści, jak i radykałowie znajdują swoje odzwierciedlenie w pozbawionych wspólnego celu kweresach dzielących społeczeństwo. Lao She potępia powszechną korupcję, lenistwo, egoizm i kierowanie się jedynie własnym interesem. Podkreśla przy tym wagę wzajemnej pomocy oraz szacunku dla drugiego człowieka. Jest to z pewnością pozycja trudna, pełna cynizmu. Została napisana przez mężczyznę patrzącego w przyszłość z właściwą sobie dozą pesymizmu, bez cienia nadziei na lepsze jutro. Główne przesłanie „Zapisków z Kociego Kraju” pozostaje aktualne w dzisiejszym świecie i warto o nim pamiętać. Fatalistyczna prognoza autora wcale nie musi stać się rzeczywistością.
Natalia MRULA