Zażarta walka o Scudetto, czyli podsumowanie półmetka włoskiej Serie A

Opis: Serie A stała się najbardziej nieprzewidywalna wśród lig Top 5/ Źródło: wikimedia commons fot. Prelvini (CC BY-SA 4.0)

Za nami 22 kolejki spotkań rozgrywanych na włoskich boiskach. Oznacza to ponad połowę sezonu walki o najważniejsze piłkarskie trofeum we Włoszech, czyli Scudetto. Pora więc na szybkie podsumowanie dotychczasowej kondycji klubów i weryfikację przedsezonowych oczekiwań. 

Przed chwilą cieszyliśmy się letnim okienkiem transferowym i startem sezonu,  a już dzisiaj emocjonujemy się zimowymi zmianami kadrowymi i przygotowaniami do decydującej fazy sezonu, w której trakcie okaże się, kto ma najmocniejszą kadrę we Włoszech. Na tym etapie powinniśmy już wiedzieć, jakie rozwiązania się sprawdzają, kto zawodzi, a jaka drużyna jest bliżej sięgnięcia po upragnione trofeum. Podsumujmy więc, co do tej pory działo się na Półwyspie Apenińskim.

Czołówka tabeli

Spojrzenie na tabelę zwiastuje niezwykle zażartą walkę o mistrzowski tytuł. Wskazują na to niewielkie różnice punktowe dzielące pierwsze a czwarte miejsce. Inter Mediolan góruje bowiem nad czwartą w tabeli AS Romą, mając zaledwie dziewięć oczek przewagi (stan przed startem 23. kolejki). Oznacza to, że do ostatniej serii gier możemy nie być pewni, kto zgarnie mistrzostwo kraju. Niektórzy bezstronni fani calcio cicho liczą także na to, że w maju dwie najlepsze drużyny rozegrają decydujący mecz barażowy, który wyłoniłby ostatecznego zwycięzcę w przypadku takiej samej liczby punktów po ostatniej kolejce. Lecz zanim nastanie maj, wróćmy myślami do teraźniejszości i przeanalizujmy obecną dyspozycję czołowej piątki. 

Inter Mediolan

Klub z niebiesko-czarnej części Mediolanu obecnie plasuje się na pierwszym miejscu w tabeli (stan na 31.01). 17 wygranymi, jednym remisem i czterema porażkami wypracował 52 punktów, wyprzedzając AC Milan czy Napoli. Drużyna Cristiana Chivu przed sezonem ustaliła sobie jasny cel, którym jest zdobycie mistrzostwa. Zawodnicy mieli zapomnieć o poprzednich rozgrywkach związanych z samymi niepowodzeniami – utratą tytułu mistrza kraju czy wysoką porażką w finale Ligi Mistrzów. W tym dążeniu drużynie miał pomóc zakontraktowany przed sezonem Chivu. Wybór ten był uważany za dość dyskusyjny, gdyż wcześniej Rumun prowadził słabiutką Parmę, walczącą o utrzymanie. Według niektórych Chivu nie nadawał się do tak rozpoznawalnego i szanowanego klubu, jakim jest Inter. Lecz patrząc teraz na dyspozycję Nerazzurrich, wiemy, że te obawy były bezpodstawne. Chociaż uważano, że były zawodnik Interu będzie miał trudności z osiągnięciem najwyższych celów, klub pod jego przewodnictwem góruje nad innymi zespołami w tabeli Serie A i nieźle radzi sobie w Lidze Mistrzów. Wyniki, jakie osiąga drużyna, jej tifosi określają jako stabilne oraz satysfakcjonujące. Choć jest jedna rzecz,  na którą mogą narzekać. A są to spotkania z bezpośrednimi rywalami w walce o Scudetto. Nerazzurri bowiem w tym sezonie przegrali już przynajmniej raz z Juventusem, Napoli oraz AC Milanem. Jest to element budzący dyskomfort kibiców, gdyż to takie spotkania decydują o wielkości i mentalności klubu. Mimo to nie tylko takimi meczami wygrywa się Scudetto. Ze słabszymi od siebie także trzeba umieć wygrywać, a drużyna z Mediolanu to potrafi – statystyki pokazują, iż mają oni 100% skuteczności z zespołami plasującymi się w drugiej części tabeli (od 11. do 20. miejsca). 

Nie byłoby to możliwe bez głównej gwiazdy zespołu – Lautaro Martineza. Argentyńczyk prowadzi w klasyfikacji strzelców, mając na koncie 12 goli. Gdy pojawia się na murawie, robi wszystko, by przysłużyć się drużynie, jeśli nie bramką, to asystą. W poprzednim sezonie jego indywidualne statystyki pozostawiały wiele do życzenia, więc w tym pragnie udowodnić kibicom i sobie, że nadal jest graczem z dużym wpływem na końcowe rezultaty. U jego boku zaczyna błyszczeć także przyszła gwiazda Interu i Squadra Azzurra – Pio Esposito. 20-latek stanowi nadzieję włoskiego calcio, gdyż jest jednym z niewielu młodych oraz utalentowanych Włochów, którzy dostają szansę regularnej gry. Prócz tego wyróżnia się wśród doświadczonych i starszych graczy. To właśnie dzięki trenerowi  może w pełni rozwijać swój potencjał. 

Inter pozostaje więc nadal przekonującym faworytem w walce o mistrzostwo Włoch. Doświadczona kadra z trenerem, mającym pomysł na drużynę zwiastują, że mediolański zespół zajdzie daleko w tym sezonie. Wystarczy tylko znaleźć sposób na starcia z bezpośrednimi rywalami i utrzymać dotychczasową formę, by znaleźć się bliżej upragnionego Scudetto.

AC Milan  

Pora zwrócić uwagę na drugą część Mediolanu, czyli na tę czerwono-czarną. Tutaj także, nie zważając na swojego przeciwnika zza miedzy, Rossoneri dążą ku tytułowi mistrzowskiemu z nowym trenerem.

Jeśli poprzedni sezon dla Interu był rozczarowujący, to nie wiem, co muszą myśleć fani Milanu, wracając myślami do tamtego okresu. Ósme miejsce w ligowej tabeli, dwóch portugalskich trenerów, nieumiejących sprostać zadaniu prowadzenia tak utytułowanej drużyny oraz brak kwalifikacji do rozgrywek europejskich. Jedyną pozytywną rzeczą, jaką mogą wyciągnąć kibice, jest zdobycie Superpucharu Włoch w styczniu ubiegłego  roku. 

Wraz z nadejściem nowego trenera AC Milan ma na nowo dołączyć do wielkich, włoskich drużyn. Aby tego dokonać, postawiono na doświadczonego i znanego już fanom Milanu Massimiliano Allegriego. Znany ze swojego temperamentu i latającej marynarki Włoch został entuzjastycznie przywitany przez społeczność Rossonerich. W Mediolanie mają bowiem nadzieję na to, że ten sezon zakończy się wyczekiwanym mistrzostwem. 

Dotychczasowa dyspozycja klubu nie rozwiewa tych nadziei. Drużyna znajduje się bowiem tuż za plecami Interu. Dzięki swojej mentalności zwycięzcy i specyficznemu podejściu do futbolu Allegri odmienia oblicze Milanu. Bać się go mogą nawet ci najwięksi, gdyż z drużynami znajdującymi się na samej górze, Mediolańczycy skutecznie sobie radzą  – trzy wygrane i dwa remisy. Niestety, nie wygląda już to tak kolorowo, jeśli chodzi o starcia ze słabszymi klubami. W tym sezonie zawodnicy Allegriego zaliczyli kilka potknięć, będąc faworytem – mam tu na myśli remisy z takimi zespołami jak Pisa, Parma czy Cagliari. Nie zmienia to faktu, iż klub nadal pozostaje jedynym, który ma na koncie jedną porażkę (poniesioną w pierwszej kolejce z Cremonese). Taka kondycja Rossonerich może wzbudzać respekt i absolutnie nie wykluczać ich z walki o tytuł mistrza kraju. 

Jeśli chodzi o liderów klubu, trzeba wspomnieć o najgłośniejszym transferze letniego okienka, czyli o Luce Modriciu. Jest największą gwiazdą w szatni Milanu i nosi na swoich barkach wielkie oczekiwania kibiców. Według nich ten utytułowany zawodnik ma poprowadzić kadrę do najwyższych celów. Nie jest to bezpodstawne pragnienie, gdyż z każdym swoim wejściem na boisko Chorwat robi różnice, królując w środku boiska. Nie możemy także zapominać o drugiej ważnej postaci w kadrze Allegriego, czyli Christianie Pulisicu. W oczach kibiców jest on niezawodny, błyszczy nawet wtedy, gdy cała drużyna zawodzi. W tym sezonie zdobył osiem goli i dwie asysty. Jest i będzie on główną bronią w walce o Scudetto. 

Po tak rozczarowującym minionym sezonie tifosi AC Milanu marzą o włożeniu do gabloty kolejnego mistrzostwa. Z Allegrim za sterami, nie możemy wykluczyć tak pięknego finału dla Mediolańczyków. Nie uczestnicząc w europejskich rozgrywkach, klub powinien mieć trochę łatwiej niż inni, ponieważ ma mniej meczów do rozegrania. Co oznacza, że w razie niepowodzenia nie powinno być miejsca na żadne wymówki . 

AS Roma

Kto by się spodziewał, że wspomnimy o Romie, rozmawiając o potencjalnych kandydatach na mistrza Włoch. Zwłaszcza biorąc pod uwagę miniony sezon, kiedy to kondycja klubu unormowała się dopiero pod sterami Ranieriego. Tymczasem klub ze stolicy cierpliwie zgarnia ligowe punkty, zbliżając się coraz bardziej do Milanu. Niewątpliwie jest to zasługa nowego trenera, który po dziewięciu latach opuścił Atalantę Bergamo i przeniósł się do Wiecznego Miasta. Analizując karierę Gasperiniego, nie powinniśmy się dziwić, iż ten odbudowuje Rome skutecznie. Możemy przyznać, że jego wybór na menadżera klubu był rozsądnym posunięciem. U jego sterów drużyna ma najlepszą defensywę w lidze, gdyż straciła najmniej goli. Wobec tylko jednego remisu można więc stwierdzić, że nastroje fanów klubu to emocjonalna huśtawka – jest to euforia po zwyciężonym meczu, albo rozczarowanie po słabo rozegranym spotkaniu. Jest to dobre podsumowanie występów Giallorossich. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać po zawodnikach i w jakiej formie wyjdą na boisko w danym meczu. Mimo to AS Roma zaskakuje i odbudowuje swoją pozycję w lidze. Trener także zdążył już zaaklimatyzować się i względnie ugruntować podstawową jedenastkę, czyli niezawodnych piłkarzy umiejących uratować rezultat meczu. Przykładem jest sam bramkarz, czyli Mile Svilar, który nierzadko był kołem ratunkowym Romy. W tym sezonie ma już na koncie 10 czystych kont, co wpływa na tak dobrze funkcjonującą defensywę. 

Analizując pozycję AS Romy, widać jej duży potencjał. Zespołowi od dłuższego czasu brakuje nowego trofeum. Lecz biorąc pod uwagę, z kim musi realizować o tytuł, będzie to zadanie trudne. Zwłaszcza jeśli do szatni przed sezonem przyszedł nowy trenerem z własnym spojrzeniem na futbol. Ale nie odbierajmy Wilczycy gotowości do walki.

Napoli

A jak wygląda sytuacja u zeszłorocznego mistrza Włoch? Na ten moment zajmuje on czwartą lokatę z dziewięcioma punktami straty do lidera. Nie wypisuje to z walki o obronę tytułu, lecz sprawia, że zespół będzie musiał  bardziej się postarać, by unikać wpadek punktowych. Pierwsze miejsce nadal jest bowiem w zasięgu Neapolitańczyków. A Antonio Conte nie odpuści żadnego spotkania, by móc powtórzyć obronę tytułu, jak kiedyś z Juventusem. Choć jego przyszłość przed sezonem nie była pewna, Włoch pozostał na stanowisku menadżera i pragnie pisać własną historię w Neapolu. W tym sezonie udało już mu się zdobyć z zespołem Superpuchar Włoch, co dodatkowo utwierdza w przekonaniu o waleczności drużyny. Lecz podobnie jak AC Milan, Napoli zdążyło przegrać ze słabszymi od siebie zespołami, takimi jak Udinese czy Torino. Takie występy mogą mieć przykre konsekwencje w maju, gdy punktów będzie brakować. 

Co może cieszyć fanów z południa Półwyspu Apenińskiego, to stabilna forma Scotta McTominaya. Najlepszy piłkarz minionego sezonu nadal bryluje na włoskich boiskach. Szkot stanowi nieodłączną część zespołu i dostarcza zespołowi goli oraz asyst. Jest to pocieszające w związku z niespodziewaną kontuzją Kevina De Bruyne i absencją Romelu Lukaku. Prócz niego, swoją formę odbudowują także Rasmus Hojlund czy David Neres, którzy zaliczyli już kilka ciekawych występów. 

Mimo że nasza uwaga jest skupiona na kondycji zespołu w rodzimej Serie A, trzeba wspomnieć o występach Neapolitańczyków w Lidze Mistrzów. A tam podopieczni Antonio Conte radzą sobie poniżej oczekiwań. Wygrali jedynie dwa mecze. Mimo iż zespoły Conte nigdy nie osiągnęły niczego zaszczytnego na arenie międzynarodowej i nie powinniśmy się tego spodziewać także w tym przypadku, to jest to dość zawstydzająca statystyka. Fani calcio chcieliby bowiem, żeby włoskie zespoły godnie reprezentowały ligę, zwłaszcza te posiadające tytuł mistrzowski. A Napoli zawodzi.

Możemy uznać, iż jest to jakaś taktyka ze strony trenera. Cała uwaga poświęcona Serie A,  a występy w Lidze Mistrzów traktowane są jako swoisty dodatek. Oby tylko przyniosło to korzyści zespołowi i zakończyło się kolejnym zakwalifikowaniem do występów w europejskich rozgrywkach także w tym sezonie.

Juventus

Przed styczniowym meczem z Cagliari uważano, że rozmowa o Scudetto w kontekście Juventusu przestaje być kwestią tabu. Po słabych pierwszych miesiącach Starej Damy, ta znowu powróciła na zwycięską ścieżkę. Choć potrzebowała do tego aż zmiany trenera w trakcie sezonu. Spalletti zastąpił Tudora, który regularnie tracił punkty. Wraz z Włochem powróciła wiara w zaciętą walkę o europejskie puchary. Ta wizja szybko przekształciła się w nadzieję na coś więcej. Były szkoleniowiec Squadra Azzurra w swoich 12 meczach zdobył 27 punktów. Dzięki temu Juventus zbliżył się do czołówki tabeli. Mimo to podobnie jak AS Romie turyńskiemu klubowi także zdarzają się wahania formy. Potwierdza to wspomniany już wcześniej mecz przeciwko Cagliari. Zawodnicy z Turynu przegrali go, choć wyraźnie dominowali na boisku rywala. Niektórzy zaczęli już nawet sądzić, że to spotkanie może mieć negatywny efekt na koniec sezonu, kiedy będzie się ważył każdy punkt. Zawodnicy Juventusu muszą bardziej postarać się o to, by unikać takich wpadek i zmazać plamę po słabych występach. Prócz tego – liczyć na to, że rywalom także powinie się noga. Możliwość myślenia o Scudetto na tym etapie sezonu nie byłaby możliwa bez kluczowych graczy. Do nich zaliczyć trzeba Kenana Yildiza, czyli największą gwiazdę drużyny Bianconerich. Poza swobodną grą Turka na boisku, kibiców cieszyć mogą także jego liczby. Jest on bowiem najskuteczniejszym graczem w klubie – ma najwięcej goli i asyst wśród swoich kolegów. Nie zapomnijmy także o stabilnej formie takich graczy jak Manuel Locatelli czy Weston McKennie. Choć nie znajdują się w światłach reflektorów, to decydują o wyglądzie gry Starej Damy. Są oni cichymi wojownikami Spallettiego.

Wraz z nowym trenerem wróciła wiara w pozytywne zakończenie sezonu. Lecz aby ziścił się taki scenariusz, Stara Dama musi pracować ciężej i być bardziej skuteczna. Dobrą grą, niemającą odzwierciedlenia w wynikach nie da zdobyć się mistrzostwa. Zawodnicy muszą więc pracować nad efektywnością, a ograniczyć efektowność, by liczyć się ciągle w grze o tytuł.

Pozytywne zaskoczenia

Chociaż uwaga widzów zawsze skupiona będzie na walce o trofeum, nie wolno zapominać o innych zespołach, które realizują własne, nieco mniej ambitne cele. Doceńmy więc osiągnięcia i dyspozycje drużyn znajdujących się poza blaskiem reflektorów.

Pisząc o tym, mam na myśli przede wszystkim Como. Ponad dwa lata temu nie brało ono udziału w rozgrywkach na najwyższym szczeblu we Włoszech, a dzisiaj konkuruje z najsilniejszymi o europejskie puchary. Projekt Cesca Fabregasa coraz bardziej nabiera tempa i nie ma zamiaru kłaniać się zespołom z czołówki. Mimo tego, że niektórzy krytykują wygląd kadry, gdyż ta składa się przede wszystkim z obcokrajowców, nie można odebrać Como, że swoją grą zachwyca. W większości są to bowiem młodzi piłkarze, którzy bawią się piłką. Przykładem może być Nico Paz, który wyrósł na gwiazdę zespołu. To na nim przede wszystkim skupia się wzrok widzów. Dzięki swojej kreatywności i umiejętnościom wnosi wiele jakości do zespołu. Nie zapomnijmy więc śledzić poczynań jego i zespołu, ponieważ mogą nieźle namieszać w czołówce pod koniec sezonu.

Gdy myślimy o zaskoczeniach tego sezonu, warto wspomnieć o beniaminkach. Zwłaszcza o dyspozycji Sassuolo i Cremonese. Obydwa kluby radzą sobie powyżej wcześniej założonych oczekiwań. Większość fanów calcio myślała, że będą bić się o utrzymanie, a na ten moment zajmują środkową część tabeli i nie myślą o ewentualnym spadku. Zdarzyły im się także mecze z największymi, po których wyszli zwycięsko. Wiele to świadczy o kompetytywności włoskiej ligi. Tutaj każdy poprzez swoją pracę i nieustanną walkę może zajść daleko, mimo mniejszego budżetu czy niższej rangi.

Rozczarowania 

Czas więc na mniej chlubne podsumowanie, czyli rozmowę o rozczarowaniach. Sezon bowiem nie składa się jedynie z tych dobrych momentów. Sukces jednych wymaga bowiem porażki drugich.

A na ten moment największym rozczarowaniem jest niewątpliwie Fiorentina… Klub, który w tamtym sezonie zakwalifikował się do Ligi Konferencji, dziś walczy o utrzymanie. Nikt nie napisałby takiego scenariusza przed startem rozgrywek. Zespół z Florencji bowiem cieszył się renomą stabilnego i posiadającego jakościowych zawodników. W tym sezonie zdążył już natomiast odnotować 15 meczów bez zwycięstwa z rzędu. Była to fatalna passa, która zaczęła się od pierwszej kolejki, a skończyła dopiero meczem z Udinese, rozegranym pod koniec grudnia. Chyba żaden kibic Violi nie pamięta tak niechlubnego momentu. Aby temu zapobiec, zwolniono Stefano Pioliego, a na jego miejsce zatrudniono Paulo Vanioliego. Mimo tej zamiany Fiorentina nadal nie prezentuje się dobrze, a trener z każdym meczem musi walczyć o utrzymanie posady. Miejmy jednak nadzieję, że zespół odnajdzie rozwiązanie wyjścia z tej trudnej sytuacji, ponieważ zważywszy na historię i dziedzictwo klubu, szkoda byłoby dla ligi, by taki zespół znalazł się poza Serie A.

Jeśli chodzi o rozczarownia indywidualne, trzeba wspomnieć o kondycji niektórych napastników we włoskiej lidze. Duże nadzieje pokładano w nowych nabytkach lub zawodnikach, którzy mieli się odblokować wraz ze startem sezonu. Niestety w wielu wypadkach ta wiara okazała się płonna. W Napoli kompletnym rozczarowaniem okazał się Lorenzo Lucca, który nie umiał wejść w buty Lukaku. Dusan Vlahović był wiązany z opuszczeniem Starej Damy, pod koniec listopada doznał kontuzji i nie będzie do dyspozycji trenera przez dłuższy czas. Natomiast w Romie ani Evan Ferguson, ani Artem Dovbyk nie przekonują Gasperiniego. I moglibyśmy tak bez końca wymieniać dziewiątki, które mogłyby wnieść dużą jakość do ligii, ale nie są w stanie tego zrobić. 

Mimo braku zachwycającej postawy napastników, Serie A radzi sobie całkiem nieźle. Z każdym meczem zespoły wnoszą coś nowego oraz piszą historię dla swoich kibiców. Nie wątpię, także w to, że przy tak konkurencyjnych rozgrywkach, walka o Scudetto będzie trwać do końca. Kto zatriumfuje, a kto pożegna się z najwyższą włoską ligą – tego dowiemy się dopiero w maju. Do tego czasu to podsumowanie może nie mieć w ogóle odzwierciedlenia z faktyczną kondycją zespołów. Liga ta bowiem jest uznawana za najbardziej nieprzewidywalną wśród top pięć europejskich rozgrywek.

Paulina OGŁOSZKA

%d bloggers like this: