Dwie twarze beniaminka

Trudno jest utrzymać się w Ekstraklasie, punktując tylko u siebie, lecz Arka widocznie podjęła się tego wyzwania. Na wyjazdach podopieczni Dawida Szwargi zdobyli zawrotny jeden punkt wywieziony z Łazienkowskiej podczas trzeciej kolejki. Bezbramkowy remis z Legią był efektem kapitalnej postawy Damiana Węglarza. Pozostałe osiem meczów to osiem sromotnych porażek. Dla zobrazowania skali degrengolady wystarczy wspomnieć bilans bramkowy. Aż 23 stracone gole i zaledwie dwa honorowe trafienia. Repertuar wstydu otwiera wynik 1:5 na Górniku, 0:4 z Jagiellonią i Zagłębiem czy też 1:4 z GieKSą na Nowej Bukowej. Arkowcy w 16. kolejce ulegli także Termalice Nieciecza, dla której było to pierwsze domowe zwycięstwo w sezonie. Całość tragedii w trzech aktach uzupełnia symboliczna porażka 0:1 z Lechią w derbach Trójmiasta.
Jednocześnie ta sama drużyna, która na wyjazdach deklasowana jest jak Kevin McBride przez Mariusza Wacha, u siebie przegrała zaledwie raz. Wygląda na to, że kibice przy ulicy Olimpijskiej rzeczywiście są mitycznym dwunastym zawodnikiem. Atmosfera jaką tworzą to najwyższy ligowy poziom – wzorem angielskich obiektów w doping angażują się wszystkie trybuny, nie tylko „Górka” przeznaczona dla najbardziej zagorzałych fanatyków. W takich warunkach Arka wygląda na zespół bardziej zaangażowany, agresywny i gotowy walczyć o każdy centymetr własnego boiska. Żółto-niebiescy pokonali na Kaszubach Lecha i Pogoń, a także Cracovię oraz Wisłę Płock będące w tamtym momencie liderami tabeli. Trzy punkty z Gdyni wywiózł jedynie Raków Częstochowa w ostatniej kolejce rundy jesiennej.
Dawid Szwarga w trakcie sezonu dokonał tylko jednej kluczowej zmiany taktycznej. Przed ósmą kolejką i spotkaniem z Widzewem Łódź porzucił ustawienie 4-3-3, stosowane jeszcze przez Tomasza Grzegorczyka w Betlic 1. Lidze na rzecz swojego firmowego systemu 3-4-2-1 z trójką obrońców i wahadłami. Debiut nowego ustawienia zakończył się porażką 0:2, jednak szerokim echem po meczu rozniosła się wypowiedź trenera. Szwarga grzmiał na konferencji: „Widzew dokonał transferów za ponad sześć milionów euro, a naszym najdroższym „transferem” była sauna”. W rzeczy samej ustawienie z czwórką obrońców było dla Szwargi czymś nienaturalnym, a kilku piłkarzy zwyczajnie marnowało swój piłkarski potencjał. Taki chociażby Marc Navarro przesunięty wyżej na wahadło zaczął pokazywać pełnie swoich możliwości ofensywnych. Drugim beneficjentem zmiany taktyki okazał się młody Kamil Jakubczyk. Klasyczny pomocnik typu „box-to-box” w poprzedniej formacji odpowiadał głównie za defensywne zadania „szóstki”. Tymczasem najlepiej czuje się na dużej intensywności w pressingu lub z piłką przy nodze, odpowiedzialny za wprowadzenie piłki.
Veljko Nikitović zimą znalazł remedium na największe bolączki klubu. Po pierwsze: niemoc w ofensywie. Do Ekstraklasy powrócił Vladislavs Gutkovskis, który w odróżnieniu od Edu Espiau, ma realnie sprawiać zagrożenie pod bramką rywali. Po drugie: wzmocnienie defensywy. Do Gdyni trafił Serafin Szota, czyli wciąż młody, ale już doświadczony środkowy obrońca zabezpieczający ofensywnie nastawionego Navarro. Arkowcy mają przed sobą ważny sprawdzian. Zdyscyplinowany zespół został wzmocniony pasującymi do taktyki zawodnikami. Sparingowe mecze napawają optymizmem, bo drużyna Szwargi w końcu zaczęła strzelać gole.
Gwiazda zespołu: Sebastian Kerk
Ofensywa Arki opierała się wyłącznie na popisach niemieckiego skrzydłowego. Ten zawodnik lubi zejścia do środka boiska i strzały z dystansu. Najlepiej czuje się z piłką przy nodze, drybling to jego mocna strona. Z biegiem sezonu jego rola stała się przewidywalna, w związku z czym był ściśle kryty przez obrońców. Do tej pory jego współpraca z napastnikami nie układała się kolorowo, tylko raz asystował przy bramce Edu Espiau. Teraz gdy do klubu przyszedł silniejszy napastnik droga do bramki rywali będzie otwarta.
Trener: Dawid Szwarga
Jesienią ponownie zmierzył się z realiami Ekstraklasy, tym razem w mniej komfortowych warunkach. W Gdyni balansuje pomiędzy budowaniem struktury i tożsamości, a punktowaniem na tu i teraz. Dzięki niemu widać progres u niektórych zawodników, jednak cała drużyna pozostawia sporo do życzenia. Szwarga musi nauczyć się lepiej reagować na boiskowe wydarzenia. Arka jako pierwsza traciła bramkę aż 11 razy i dziewięć z tych meczów przegrała.
Plusy
Czas reakcji: Arka stara się przerywać akcje już w środku pola. Po odbiorze piłki próbuje budować szybkie kontrataki.
Proces: Czas działa na korzyść trenera-analityka, jakim jest Dawid Szwarga. Wciąż się uczy i szybko adaptuje do potrzeb swojej drużyny.
Minusy
Podatność na kontry: Po zmianie na system z trójką obrońców Arka regularnie odsłaniała się w fazach przejściowych. Po stracie piłki rywale łatwo budowali przewagi między liniami.
Niesprawny atak: W ofensywie brakowało płynności. Kreowanie sytuacji opierało się głównie na indywidualnych zrywach, a nie na grze kombinacyjnej. Atak pozycyjny jest nieskuteczny bez odpowiedniego napastnika.
Filip SZYMKOWIAK