Kapitan zostaje na statku. Portowcy popłyną ku stabilizacji?

Autorka grafiki: Zuzanna Prusiewicz (Fenestra)

Po burzliwym okresie związanym z przedłużeniem kontraktu kapitana Portowców klamka zapadła i Kamil Grosicki podjął decyzję o pozostaniu w klubie przez kolejne dwa sezony. Jak sam przyznał w swoich mediach społecznościowych, nie należała ona do najłatwiejszych. Jednak to właśnie w Szczecinie wielokrotny reprezentant Polski planuje zakończyć swoją karierę: „Czuję odpowiedzialność za ten klub i właśnie w nim chcę zakończyć swoją drogę, zostawiając po sobie coś więcej niż wspomnienie”. Przypomnieć należy, że w mediach od połowy grudnia toczyła się dyskusja na temat zarobków kapitana Pogoni oraz tego, czy i gdzie powinien odejść. Burzliwa saga zakończona podpisaniem nowego kontraktu może dawać nadzieję na początek nowego rozdziału dla klubu ze stolicy Zachodniego Pomorza – stabilizacji, upragnionej zarówno przez kibiców, jak i każdego bliżej związanego z klubem. Kibice jednak zdają sobie sprawę, że projekt będzie budowany długoterminowo i cierpliwie kibicują swojej drużynie.  

Choć bilety sprzedają się, jakby klub walczył o tytuł, to obecna sytuacja sportowa Pogoni nie maluje się w tak kolorowych barwach. Ekipa Thomasa Thomasberga zakończyła rundę jesienną z zaledwie jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Mimo ciekawych wzmocnień dokonanych w styczniowym okienku transferowym, drużyna prowadzona przez duńskiego szkoleniowca będzie miała spore problemy, by dogonić czołówkę. Pierwsze mecze po powrocie będą więc dla Portowców kluczowe i jeśli powinie im się w nich noga, o grze w Europie będą mogli zapomnieć. Zadanie nie będzie łatwe, zwłaszcza że braki kadrowe Pogoni nie zostały załatane. Nie oznacza to jednak, że Tan Kesler i Alex Haditaghi  próżnowali na rynku transferowym. Wręcz przeciwnie. Transfery przychodzące wyglądają na mądre i sensowne, choć nie jest ich wiele. Włodarze nauczyli się na błędach popełnionych latem i wyciągnęli wnioski. Klub w końcu sięga po „szóstkę”, której od dawna desperacko potrzebuje. Umowę z Pogonią podpisał Patryk Dziczek, lecz dołączy do drużyny dopiero po wypełnieniu kontraktu ze swoim obecnym klubem – Piastem Gliwice; wraz z zakończeniem bieżącego sezonu. Sprowadzony nad Odrę zza oceanu został również Kellyn Acosta i choć „na papierze” wygląda solidnie, to może on potrzebować czasu, by wdrożyć się do gry w Ekstraklasie.  

Wciąż wiele do życzenia pozostawia obrona Portowców, a nie zostały podjęte żadne kroki ku jej wzmocnieniu. Są oni obecnie trzecią najgorszą defensywą ligi ze średnią 1,78 gola straconego na mecz. Drużyna ma również inny problem, polegający na niewykorzystywaniu dogodnych sytuacji. Ekipa Thomasberga koniecznie musi nauczyć się finalizować akcje, które kreuje. Pomóc w tym może Karol Angielski, ściągnięty z cypryjskiej Larnaki, choć nie jest to wymarzone zastępstwo dla Koulourisa, którego stratę Pogoń wciąż odczuwa. Przy Twardowskiego nie ma jednak sporych oczekiwań. Sezon 2025/26 okrzyknięty mianem „przejściowego” ma posłużyć do zaprowadzenia stabilizacji w klubie, której brakuje tu od dawna. Pewne utrzymanie się w lidze powinno więc wszystkim wystarczyć, by poczuć stabilizację, odetchnąć ze spokojem i patrzeć w przyszłość z nadzieją. 

Trener: Thomas Thomasberg 

Przychodząc w październiku za Roberta Kolendowicza, nie miał czasu na spokojną pracę z drużyną. Rzucenie Duńczyka na głęboką wodę poskutkowało brakiem realnych zmian w grze, choć drużyna zaczęła tracić mniej bramek. Przerwa w rozgrywkach ligowych dała jednak możliwość przetestowania rozwiązań taktycznych i formacji trenerowi, który w końcu mógł popracować z zespołem na własnych zasadach. Sparingi Portowców nie wyglądały źle, a Pogoń żadnego z nich nie przegrała. Najważniejszym zadaniem Thomasberga będzie przełożyć to teraz na postawę w lidze. 

Gwiazda: Sam Greenwood

Przychodził we wrześniu jako rekord transferowy klubu za dwa miliony euro i miał się stać wizytówką ligi. Od pierwszych występów dodawał Pogoni jakości w ataku, lecz to nie wystarczyło, by ciągnąć drużynę w górę. Sam Greenwood wciąż przyciąga oko kibica choćby ze względu na technikę i drybling, które są zdecydowanie ponadprzeciętne jak na Ekstraklasę. 23-letni Anglik ma jeszcze wiele do udowodnienia, choć już powoli zaczyna sprawiać wrażenie, że ofensywa Pogoni bez niego byłaby zdecydowanie niekompletna. 

Plusy: 

Grosicki zostaje: Decyzja o pozostaniu kapitana w klubie powinna zaprowadzić spokój w szatni i podnieść morale. 

Światełko w tunelu: Pieniądze są, trener jest i kibice też są. Niczego więcej nie potrzeba, by w klubie zapanował długo wyczekiwany spokój. 

Minusy: 

Dziurawa obrona: Brak wzmocnień obrony może przełożyć się na dużą liczbę traconych goli.  

Liczba punktów: Punkt nad strefą spadkową nie daje komfortu w postaci możliwości potknięcia się. Pogoń musi zacząć wygrywać mecze i na dobre oddalić się od 16. miejsca. 

Szymon BERNAŚ

%d bloggers like this: