Mogą poważnie namieszać

Radomiak przez lata ugruntował sobie status ligowego średniaka. Radomianie przez ostatnie cztery sezony wypracowali sobie stabilną pozycję w środku ligowej tabeli. Odkąd po wieloletnim rozbracie udało im się wrócić do Ekstraklasy, krążą między siódmą a 15. lokatą. Do swojego piątego sezonu w „najlepszej lidze świata” przystępowali raczej ze stonowanymi oczekiwaniami, licząc na stabilne utrzymanie. Początek sezonu w wykonaniu zespołu z Radomia rozbudził jednak nadzieje na ambitniejsze cele wśród z początku zachowawczo nastawionych kibiców. Wszystko za sprawą spektakularnego rozbicia 5:1 Pogoni Szczecin, która jest co sezon stawiana w roli jednej z drużyn, które mogą powalczyć o mistrzostwo Polski. Dwie kolejki później Radomiakowi udało się także pokonać aktualnego Wicemistrza Polski – Raków Częstochowa. Niestety po bardzo obiecującym początku, zespół popadł w dołek i na kolejne zwycięstwo musiał czekać aż do dziewiątej kolejki.
Bardzo dobra dyspozycja w ofensywie nie była w stanie przykryć defensywnych mankamentów zespołu. 13. kolejka ligowych zmagań okazała się ostatnim spotkaniem u steru drużyny dla trenera Joao Henriquesa. W jego miejsce klub zdecydował się na zatrudnienie znanego z polskich boisk, kontrowersyjnego Goncalo Feio. Trener ten już wcześniej w Motorze Lublin pokazywał, że potrafi się odnaleźć w zespole o podobnej klasie. Czy tak będzie i tym razem? Dotychczasowe wyniki Portugalczyka napawają dużym optymizmem. W pięciu spotkaniach, w których prowadził swój nowy zespół, udało mu się uzyskać bilans 3-1-1, przegrywając jedynie z aktualnym Mistrzem Polski. Na ten moment Radomiak zajmuje siódmą pozycję w lidze, co stanowi wyrównanie jego najlepszego wyniku po powrocie do polskiej czołówki.
Co sprawiło, że zespół, który przez lata charakteryzowała przeciętność, nagle wskoczył do ligowej czołówki i traci zaledwie cztery punkty do lidera? Przede wszystkim błyskotliwa ofensywa. W letnim oknie transferowym szeregi zespołu ze Struga zasilił bardzo egzotyczny, jak na warunki ekstraklasy, zestaw ofensywnych graczy. Do grona nowych armat w drużynie należą: Brazylijczyk Maurides, reprezentant Republiki Zielonego Przylądka Vasco Lopes, wracający do Polski Luquinhas oraz Elves Balde z Gwinei Bissau. Bez echa nie może przejść również niesamowity wystrzał formy Capity Capemby, który stał się postrachem wszystkich obrońców w lidze. Nieprzewidywalna ofensywa zapewniła Zielonym drugi najlepszy wynik bramkowy w Ekstraklasie.
Gorzej wygląda to niestety w defensywie, która na ten moment nie spełnia oczekiwań. Jej jedyny jasny punkt stanowi Jan Grzesik, który spokojnie będzie mógł powalczyć o tytuł obrońcy sezonu. Kibicom pozostaje więc liczyć na to, że nowy szkoleniowiec będzie to w stanie poukładać. Jak może się potoczyć reszta sezonu dla zespołu Feio? Wiele będzie zależeć od tego, z jaką kadrą Radomianie przystąpią do drugiej części sezonu. W mediach dużo mówi się o zainteresowaniu największymi nazwiskami z radomskiej drużyny. Jeśli jednak udałoby się zatrzymać największe gwiazdy, to nie ma powodów, żeby nie wierzyć, że Radomiak powalczy w tym sezonie o miejsce w europejskich pucharach, a kto wie, może nawet o mistrzostwo Polski.
Trener: Goncalo Feio
Dla kontrowersyjnego Portugalczyka będzie to trzecia przygoda z polskimi klubami. Po bardzo nieudanym epizodzie we Francji Feio powraca do Polski, żeby pokazać, że nieudany sezon w Legii, był tylko wypadkiem przy pracy. Po objęciu przez niego posady w 14. kolejce ligowych zmagań gra Radomiaka znacząco się poprawiła. Nowy trener wydaje się idealnym wyborem dla portugalsko języcznej szatni, szczególnie po świeżo ogłoszonym transferze Luquinhasa. Jeśli były szkoleniowiec Motoru będzie unikał kontrowersji i konfliktów z szatnią, to ma szansę osiągnąć z zespołem z Radomia historyczny wynik.
Gwiazda: Capita Capemba
Angolski skrzydłowy błyszczy w aktualnych rozgrywkach Ekstraklasy. W drugim sezonie w barwach radomskiego klubu dał się poznać kibicom jako największa siła ofensywna drużyny. Łącząc kreatywny drybling, niedoścignioną szybkość i finezyjne uderzenie po długim słupku, stał się postrachem ekstraklasowych boisk. Nie dziwi więc, że zagraniczne zespoły ostrzą sobie na niego zęby. Chociaż na razie nie zbiera wybitnych liczb, to jego wpływ na grę jest ogromny. Dla Radomiaka zatrzymanie Angolczyka na rundę wiosenną powinno stanowić priorytet.
Plusy:
Błyskotliwa ofensywa: Chociaż czasem chaotyczna, tercet Capita, Lopes i Maurides pokazuje, że pomysłów na grę im nie brakuje i zawsze potrafią stworzyć akcję „z niczego”.
Głębia zespołu: Jak na klub ze środka tabeli Radomiak posiada szeroką kadrę i jest w stanie wpuszczać z ławki jakościowych zawodników, którzy potrafią wziąć los spotkania w swoje ręce.
Minusy
Niepewna defensywa: Radomiak regularnie traci niepotrzebne bramki, wynikające ze złego ustawienia obrońców. Dodatkowo mecz z Lechem pokazał, jakie problemy potrafi mieć obrona, kiedy na boisku nie ma Grzesika.
Osłabienie zespołu: Nie jest tajemnicą, że na piłkarzy Radomiaka jest wielu chętnych. Jeśli nie uda się im zatrzymać swoich gwiazd, to może się to w negatywny sposób odbić na wynikach.
Wojciech WAEHNER