Odzyskać nadzieję

Powiedzieć, że wielki projekt z Edwadrem Iordanescu na czele nie wypalił, to jak nie powiedzieć nic. Legia zawaliła na każdym możliwym froncie do tego stopnia, że nawet prezes klubu Dariusz Mioduski zwątpił w swoje kompetencje, odsuwając się od zarządzania klubem. Wiceprezesem mianował Marcina Herrę, przekazując mu pełnie swoich dotychczasowych obowiązków: „Od początku nowego roku powierzam całościowe zarządzanie klubem Marcinowi Herrze i wierzę, że wspólnie z trenerem w pełni wykorzystają stworzone warunki i potencjał Legii”.
W drużynie ze stołecznego miasta jest tak źle, że nie sposób zliczyć kompromitacji zarówno w lidze, jak i na arenie międzynarodowej. Do tego dochodzi odpadnięcie z Pucharu Polski z całkiem przeciętnie grającą wówczas Pogonią i mamy komplet: Liga Konferencji odjechała, w Ekstraklasie przedostatnia lokata w tabeli i pożegnanie z pucharem w pierwszej rundzie. Wydawać się może, że na płaszczyźnie sportowej tak źle w ekipie Wojskowych nie było od bardzo dawna. Kibice, choć przyzwyczajeni do licznych kompromitacji sportowych i fatalnych w skutkach decyzji prezesa Mioduskiego, nawet w najczarniejszych myślach nie snuli tak ponurej wizji, w której urzeczywistnienie wciąż trudno uwierzyć.
Na pomoc Legii przychodzi więc doświadczony Marek Papszun, który zdaje się najlepszym polskim terenem dostępnym na rynku. Jego transfer – swoją drogą fatalnie rozegrany wizerunkowo – ma dać nadzieję, że w tym sezonie jeszcze nie wszystko stracone. Legia wszak pracuje z nowym szkoleniowcem już od grudnia, przygotowując się jedynie do rozgrywek ligowych. Na korzyść Legionistów działa również fakt, że tabela jest bardzo płaska i różnica między strefą spadkową a pucharową na półmetku rozgrywek wynosi zaledwie dziewięć punktów. Do tego dochodzi niedyspozycja głównych przeciwników z minionych sezonów, jak wcześniej wspomniana Pogoń.
Zatrudnienie Papszuna może jednak cieszyć kibiców z innego powodu. Wygląda bowiem na to, że klub stawiając na sprawdzonego w Ekstraklasie i europejskich pucharach trenera obiera konkretny kierunek, budując długoterminowo zespół, który ponownie ma być głównym kandydatem do ligowego triumfu. Świadczy o tym zaufanie, jakim zarząd obdarzył Papszuna. Wraz z nim jego sztab szkoleniowy liczy niemal 30 osób. Klub dał mu więc dużo przestrzeni i wolności, a przecież na opłacenie każdego z zatrudnionych (nie wspominając już o sztabie Iordanescu, który dalej dostaje wypłaty) idą niemałe pieniądze. Wiara w Marka Papszuna nie jest jednak bezpodstawna. Jak pisałem wyżej, jest to prawdopodobnie najlepszy i jeden z bardziej już doświadczonych w Europie polskich trenerów. Sukces, który osiągnął z Rakowem nie tylko w lidze, ale i w tegorocznej Lidze Konferencji przemawia sam za siebie i jedynie potwierdza tezę, że z odpowiednim wsparciem Papszun z każdą ekipą może osiągnąć sukces. Na to liczą kibice przy Łazienkowskiej, choć nieufność wobec decyzji zarządu pozostaje na wysokim poziomie. Jeśli Legia chce wrócić na właściwe tory, będzie musiała wierzyć w projekt nowego szkoleniowca i oceniać go długoterminowo. Cel na rundę wiosenną nie pozostaje więc odmienny od spokojnego utrzymania się w lidze i sukcesywnego postępu zarówno w tabeli, jak i na murawie.
Trener: Marek Papszun
Menadżerski styl pracy Marka Papszuna nie w każdym klubie się sprawdzi. Największą obawę stanowi więc dogadanie się trenera z zarządem. Dariusz Mioduski co prawda odsunął się od odpowiedzialności branej za zarządzanie klubem, lecz nie jest jasne czy Legia jest gotowa na tak radykalną zmianę. Sporym wyzwaniem będzie więc sprostanie oczekiwaniom nie tylko zarządu, ale i zmęczonych kibiców, którzy w zmianie szkoleniowca widzą coś więcej niż tylko światełko w tunelu ku wyjściu z kryzysu. Papszun będzie musiał udowodnić, że wiara, którą obdarza go zarząd jest uzasadniona.
Gwiazda: Bartosz Kapustka
Fakt, że jednym z bardziej barwnych zawodników Legii tego sezonu jest Bartosz Kapustka, świadczy o tym, jak fatalnie prowadzona była kadra Wojskowych – nie umniejszając jednak samemu zawodnikowi, który rozgrywa porządny sezon. 29-letni skrzydłowy dodaje Legii wiele jakości i ciągnie akcje do przodu. Nie można więc powiedzieć, że napastnicy, jak Mileta Rajović nie mają z czego strzelać bramek. Bartosz Kapustka stale stara się zapewniać dogodne okazje swoim kolegom z drużyny. Jest niewątpliwie jasnym punktem wśród Legionistów na boisku.
Plusy:
Odpadnięcie z innych rozgrywek: Wbrew pozorom stworzy to szansę Legii, by skupić się na jednym aspekcie i zapewni dłuższe przerwy pomiędzy meczami. Da to więcej czasu na pracę z trenerem i przygotowania.
Minusy:
Tragiczny atak: Legia jest drugą najgorszą drużyną ligi pod względem zdobytych bramek i ustępuje jedynie Arce. Łzy lecą do oczu tym bardziej, gdy kibic przypomni sobie, ile pieniędzy zostało wydanych na Miletę Rajovicia.
Szymon BERNAŚ