Stara gra, nowe zasady – wystartował kolejny sezon Formuły 1

Ceremonia otwarcia Grand Prix F1 – Azerbejdżan 2019 / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ilham_Aliyev_watched_the_opening_ceremony_of_the_2019_Formula-1_Azerbaijan_Grand_Prix_and_final_race_27.jpg (CC BY 4.0), fot. Press Service of the President of the Republic of Azerbaijan

Ta sama gra, nowe zasady – najnowszy sezon Formuły 1

Nowe przepisy, nowi kierowcy i nowe zespoły. Sezon 2026 rozpoczął się już 6 marca i mimo wielu zmian, wciąż jest to ten sam sport, co rok temu. Po przedsezonowych testach wyłonili się już faworyci, ale czy podczas realnego starcia będą w stanie utrzymać poziom, jaki zaprezentowali do tej pory? Wszyscy fani z niecierpliwością wyczekują pierwszego starcia nowych bolidów w Melbourne.

Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że bolidy startujące na australijskim torze w marcu są takie same jak rok temu, rzeczywiście to zupełnie nowe pojazdy. Inżynierowie Formuły 1 mieli od grudnia za zadanie zbudować całkowicie nowe maszyny – szybsze, lżejsze i zwinniejsze, a przy tym, oczywiście, wpisujące  się w nowe zasady ustanowione przez Międzynarodową Federację Samochodową. Poza tym będziemy teraz obserwować rywalizację nie dziesięciu, ale jedenastu garaży. Oznacza to, że o mistrzowski tytuł zawalczy 22 kierowców. Każda z tych modyfikacji zapowiada, że tegoroczna rywalizacja okaże się o wiele bardziej zawiła niż w poprzednim sezonie.

Aspekty techniczne

Najgorętszym tematem dotyczącym budowy bolidów w 2026 roku jest odejście od DRS – systemu redukcji oporu powietrza, który pozwalał kierowcy otworzyć klapę tylnego skrzydła, co zmniejszało opór powietrza i zwiększało prędkość maszyny. Jego miejsce zajmie system aktywnej aerodynamiki, który zapewni pojazdom dwa tryby pracy skrzydeł – tryb Z, standardowy, używany do szybkiej jazdy w zakrętach, a także tryb X wykorzystywany na liniach prostych do osiągania maksymalnych prędkości. Oznacza to, że samo wyprzedzanie też się zmieniło. Wprowadzony został system Override, czyli – mówiąc najprościej – dodatkowy zastrzyk energii, z którego kierowca może skorzystać, gdy znajdzie się mniej niż sekundę za rywalem. Kształt, waga i wymiary bolidów zostały zmniejszone, a w Formule każdy milimetr się liczy. Wszystkie te modyfikacje dają zupełnie nowe możliwości zespołom, które projektowały swoje samochody w całkiem inny sposób. Są one także sporym wyzwaniem dla tych, którzy będą nimi kierować, ponieważ wiążą się z koniecznością przyzwyczajenia się do lżejszych, szybszych samochodów z odmiennymi  systemami.

W poszerzonej 11-zespołowej stawce poza dobrze nam znanymi Ferrari, Mercedesem czy McLarenem, zobaczymy też zupełnie nową ekipę – Cadillac z Sergio Perezem i Valtterim Bottasem w składzie oraz z szefem Graemem Lowdonem. Kierowcy są już dobrze znani w środowisku motorsportu oraz Formuły 1. Nie będzie to ich pierwszy raz na torach. Kolejnym nowym zespołem jest Audi. Po wykupieniu 100% udziałów w Grupie Sauber, niemiecka marka znalazła się w wirze rywalizacji o tytuł mistrza. Natomiast, tak jak rok temu, w teamie znanym wówczas jako KICK Sauber, w bolidach jeździć będą Nico Hulkenberg oraz Gabriel Bortoleto.

Zmienił się również jeden kierowca Racing Bulls. Miejsce Isacka Hadjara zajął Arvid Linblad, brytyjski kierowca, który przeszedł z Formuły 2 do Formuły 1. Sam Hadjar awansował na kolegę z zespołu Maxa Verstappena w Red Bull Racing. Choć jedni nazywają to awansem, drudzy sądzą, że przez tak częste zmiany drugiego zawodnika w ekipie, trzeba to raczej nazwać klątwą. Przykładem może być Yuki Tsunoda, który rok temu zdobył dla zespołu tylko 33 punkty, dlatego w tym roku został kierowcą rezerwowym.

Testy w Bahrajnie

Pierwszym najbardziej realistycznym spojrzeniem na to, jak może wyglądać rywalizacja w tym roku, były przedsezonowe testy w Bahrajnie na torze Sakhir. To tam kibice po raz pierwszy w tym sezonie usłyszeli warkot silników. W ciągu trzech dni zespoły nie tylko zbierały wszystkie możliwe rodzaje danych, ale również mogły zobaczyć w praktyce, jak opłaciła się ich ciężka praca przy budowie bolidów. W padoku głośne były rozmowy o innowacyjnym podejściu Mercedesa do zarządzania energią lub o budowie bolidu Audi, który przyciągał uwagę reporterów. Świetnie wypadło też Ferrari, dając fanom nową nadzieję po ostatnim frustrującym sezonie. Szczególną uwagę przykuło ich nowe ruchome tylne skrzydło. Alpine również zaskoczyło swoich kibiców, tym bardziej że rok temu znani byli z zajmowania głównie ostatnich miejsc. Tym razem mogą uniknąć pozycji na samym końcu stawki.

Niestety nie każdy trzydniowy test umiejętności wypadł tak pozytywnie. Williams w 2025 roku zszokował wszystkich, osiągając najwyższe wyniki w swojej historii. W tym roku ich sytuacja na razie wygląda znacznie gorzej. Ich bolid jest za ciężki, ale nie skreśla to wszystkiego. Z kierowcami takimi jak Alex Albon i Carlos Sainz zdobycie punktów wciąż jest realnym scenariuszem, choć wymagać on będzie dużego skupienia i determinacji całego zespołu.

Ekscytacja czy rozczarowanie?

Wszystkie te zmiany – od technicznych jak aerodynamika i nowe systemy, przez wejście nowych potężnych teamów, aż po zmiany w składach – pozwalają sformułować jeden wniosek. Sezon 2026 w Formule 1 będzie przepełniony emocjami zarówno u kibiców, jak i u sportowców jeżdżących na torach. Modyfikacje budzą szereg kontrowersji, szczególnie wśród  fanów starej formy tej dyscypliny, ale jest też mnóstwo tych, którzy nie mogą się doczekać, aż zobaczą wszystkie te nowości w akcji. Nikt jednak nie wie, czego dokładnie możemy się spodziewać w tegorocznej walce o tytuł mistrza.

Już w marcu rozpocznie się rywalizacja nie tylko o punkty. Będzie to test nowych technologii, rozwiązań, a przede wszystkim umiejętności. Czy Ferrari wróci do triumfów? Czy będzie to kolejny udany rok dla Maxa Verstappena? Jak na prawdziwym torze spiszą się Cadillac i Audi? Odpowiedzi na te pytania zaczną spływać do fanów Formuły 1 już niedługo, wraz z pierwszym machnięciem flagą w Melbourne.

Inga TWARUŻEK

%d bloggers like this: