Utrzymać tempo

Ćwierćfinał Pucharu Polski, awans z drugiego miejsca w Lidze Konferencji, a w lidze punkt straty do lidera z największą liczbą zwycięstw. W takim miejscu Marek Papszun zostawił Raków po łącznie ponad ośmiu latach pracy w klubie. Relacje Papszuna z piłkarzami, kibicami i zarządem miały zarówno lepsze, jak i gorsze momenty. Utytułowany szkoleniowiec pozostawił po sposobie niesmak sposobem, w jakim obwieścił swoją chęć opuszczenia Częstochowy. Kibice nie mogą jednak powiedzieć złego słowa o byłym już trenerze ich ukochanego klubu, bowiem rezultaty, które osiągnął przemawiają za jego obroną. Po tym, jak Raków pożegnał się z Papszunem nie było miejsca i czasu na plotki oraz spekulacje o tym, kto go zastąpi. Zarząd klubu był już dogadany ze szkoleniowcem Polonii Bytom Łukaszem Tomczykiem. Jego praca odbiła się szerokim echem wśród piłkarskiej społeczności. Wszak nie dość, że niespodziewanie awansował z Polonią do Betclic 1. Ligi, to jeszcze zostawił ją na miejscu wicelidera i faworyta do walki o awans przed rundą wiosenną.
Oczekiwań i nadziei związanych z nowym szkoleniowcem jest więc tyle, co obaw. Rewolucja w połowie sezonu, zwłaszcza w drużynie, która funkcjonuje, jak należy nie napawa optymizmem. Do tego odejście całego sztabu szkoleniowego Papszuna (naprawdę sporej ekipy) oraz ważnego elementu zespołu, jakim był Peter Barath może zdestabilizować drużynę, przynajmniej na początku. Zarząd jednak stanął na wysokości zadania i Łukasz Tomczyk mógł przygotowywać zespół do gry już od grudnia. Do wzmocnienia rywalizacji w defensywie ściągnięty został Paweł Dawidowicz, który przychodzi jako doświadczony obrońca na europejskich boiskach. Niewykluczone, że klub sięgnie jeszcze po kilka nazwisk przed zamknięciem okienka, choć będą to raczej bezgotówkowe transfery i wypożyczenia. Do osiągnięcia celu Rakowa, jakim jest walka o mistrzostwo potrzebna będzie więc każda para nóg.
Zadanie będzie jednak nieznacznie ułatwione przy niedyspozycji takich klubów jak Legia czy Pogoń oraz pogrążonego w kontuzjach Lecha. Głównym przeciwnikiem będzie najpewniej dobrze rokująca Jagiellonia, a i takie drużyny jak Górnik, Cracovia czy Wisła nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Ta ostatnia jest w końcu liderem Ekstraklasy i każdy, kto będzie chciał sięgnąć po puchar, będzie się musiał z Nafciarzami liczyć. Celem nadrzędnym dla Medalików może być jednak Liga Konferencji i dotarcie do jej jak najdalszego etapu. Problem polegać może za to na grze na wielu frontach. W Częstochowie z pewnością będą musieli ustalić hierarchię rozgrywek i priorytety. Choć Puchar Polski będzie kusił, być może będzie trzeba go nieco odpuścić na rzecz zgarnięcia ligowego tytułu. Trudność Rakowa nie będzie jednak polegała tylko na tym. Zadaniem dla całej drużyny będzie udowodnienie, że to nie Marek Papszun był jedynym odpowiedzialnym za sukcesem klubu, a zespół potrafi się odnaleźć niezależnie od tego, kto akurat go prowadzi. Bardzo napięty terminarz Rakowa z pewnością tego nie ułatwi.
Trener: Łukasz Tomczyk
W Częstochowie swoją przygodę zaczynał i być może stoi przed szansą osiągnięcia największego sukcesu w swojej karierze właśnie w tym mieście. Łukasz Tomczyk drogę od trenera Victorii Częstochowa przez posady asystentów i analityków przeszedł całkiem sprawnie. Z Polonią w dwa sezony wywalczył awans na zaplecze Ekstraklasy, przejmując przecież drużynę jako beniaminka drugiej ligi. Ofensywny i odważny styl gry, który Tomczyk preferuje stoi jednak w kontrze do tego, co prezentował sobą Raków przez ostatnie lata z Papszunem za sterami. Zadanie będzie więc trudne, tym bardziej że szkoleniowiec będzie wdrażał nowe rozwiązania taktyczne w środku najbardziej intensywnego sezonu Rakowa w historii.
Gwiazda: Jonatan Braut Brunes
Sezon zaczął ociężale, ale im dalej w las, tym więcej drzew. Wraz z poprawą gry całego zespołu Jonatan Braut Brunes zaczął dawać od siebie tyle, ile – jakby to złośliwi powiedzieli –od kuzyna Erlinga Haalanda można by wymagać. Wartość rynkowa Norwega oscyluje już w granicach sześciu milionów euro, a do Rakowa przychodził przecież za cztery razy mniejszą kwotę. Brunes ustrzelił w tym sezonie dokładnie tyle goli, co w całej zeszłej kampanii, gdy do Medalików był wypożyczony. Dziewięć trafień w środku rozgrywek napawa optymizmem i daje nawet nadzieję, że przy obecnej formie Norweg będzie jednym z najskuteczniejszych strzelców ligi.
Plusy:
Praca z trenerem: Raków dostał naprawdę dużo czasu na wdrożenie i przetestowanie nowych pomysłów taktycznych Łukasza Tomczyka. Piłkarze powinni być gotowi na wiosnę.
Doświadczenie: Medaliki posiadają w swoim składzie wielu doświadczonych piłkarzy w grze na wielu frontach takich jak Ivi López. Może to być duży atut Rakowa.
Minusy:
Brak znaczących wzmocnień: Brak licznych transferów poszerzających kadrę drużyny może być poważnym problemem przy intensywnym terminarzu.
Stadion: Raków obecnie posiada jeden z gorszych, o ile nie najgorszy stadion w całej lidze. Hałasu wokół jego przebudowy jest więcej niż realnych działań.
Szymon BERNAŚ