Utrzymanie po linii najmniejszego oporu


Autorka grafiki: Maria Vasileuskaya (Fenestra)

GieKSa niczym stary traktor odpala dziś dzięki jednemu cylindrowi, a wszyscy trzymają kciuki, żeby dowiózł żniwo. Tym cylindrem jest Bartosz Nowak, doceniany nie tylko w Katowicach, ale też przez neutralnych obserwatorów Ekstraklasy. Niedawne wyróżnienie Ligowca Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna” nie wzięło się znikąd. Tacy piłkarze zazwyczaj robią różnice na boisku, ale na opisanie tego, jaki wpływ na swoją drużynę wywiera Nowak brakuje już skali. Wszystkie ofensywne statystki skupione są na jednym zawodniku. Suche liczby dają szerszy obraz. Jest najlepszym strzelcem drużyny, najlepszym asystentem, wygrywa prawie co drugi pojedynek w dryblingu, a i w defensywie nie pozostaje bierny. Pozostali zawodnicy wyglądają przy nim jak pierwszoligowcy. I być może właśnie w tym kryje się sedno problemu, bo kadra GieKSy na papierze ma profil niższego szczebla. W Katowicach uwierzono w klasyczną zasadę: „drugi sezon jest najtrudniejszy”, dlatego wzmocnienia dobierano pod kątem piłkarzy oswojonych z elitą. Profil ograniczał się do wciąż młodego, ale już ogranego zawodnika za rozsądne pieniądze. Słowem – ligowy dżem. Jednak drużyna trenera Góraka nie była typowana jako pewny spadkowicz. Oczy przysłoniła nam szalona wizja, że zespół złożony z piłkarzy gwarantujących absolutne minimum jest w stanie się utrzymać.

Tak na przykład Jakub Łukowski nie wpisywał się w wizję nowego Widzewa, ale w minionym sezonie zaliczał przebłyski wysokiej formy, które pozwalały myśleć, że w innym środowisku znów pokaże swoje atuty. Podobnie duet z Pogoni – Kacper Łukasiak i Marcel Wędrychowski. Ich pesel nie jest już atutem w klubie, który stawia na rozwój i sprzedaż, ale stempel zachodniopomorskiej szkółki miał gwarantować ligowe fundamenty: pressing, organizację, boiskową dyscyplinę. Wisienką na torcie skompletowania kadry klubu z Górnego Śląska było ściągnięcie Ilyi Shkurina. W Legii nie udźwignął ceny, jakości i presji, więc w Katowicach miał odzyskać spokój i skuteczność. Te nie przyszły, a nad Shkurinem wciąż wisi bat oczekiwań.

Po świeżej dotacji od miasta Katowice opiewającej na ponad 25 milionów złotych pion sportowy GieKSy znów ruszył na zakupy. Pierwszym dopiętym zimą transferem był Mateusz Wdowiak z Zagłębia Lubin. Skrzydłowy nie mieścił się w składzie Leszka Ojrzyńskiego, lecz wciąż może zaproponować kreatywność na boku boiska. Trudno nie odnieść jednak wrażenia, że wpisuje się w schemat pozostałych zawodników ściąganych latem, którym w połączeniu ze sobą brakuje jakości w walce o utrzymanie. Przeciwnie jest z drugim transferem. Ściągnięty z Piasta Gliwice Erik Jirka był kluczowy dla taktyki Daniela Myśliwca. Słowak to profil dynamicznego skrzydłowego z wysokimi umiejętnościami strzeleckimi. W tym całym smutnym obrazie promieniem nadziei jest Puchar Polski. Nagrodą za to, że w pojedynczych meczach ten traktor potrafi śmigać jak wyścigówka. Wygrane z Wisłą Płock, ŁKS-em czy Jagiellonią nie są cudem, tylko dowodem, że przy pewnej dozie odwagi (i błysku formy Nowaka) GKS może grać ponad swoją ligową średnią. Przed drużyną Rafała Góraka w ćwierćfinale czeka Widzew mający w tym sezonie swoje problemy. Z tej okazji warto też przypomnieć, że GKS aż trzykrotnie w swoim szczytowym momencie zdobywał Puchar Polski.

Gwiazda zespołu: Bartosz Nowak 

Odpowiedzialny za wyniki jesienne wyniki GieKSy. Motor napędowy wszystkich akcji ofensywnych, umiejący w pojedynkę zmienić losy meczu. W obecnym sezonie utrzymuje zaskakująco wysoką formę, która jest niezależna i wielokrotnie odbiega od tej, jaką prezentuje reszta składu. 

Trener: Rafał Górak

Wielokrotnie chwalony za lepienie potencjału nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji. Znany z konsekwencji i porządku taktycznego. Trzyma się założeń dotyczących wysokiego pressingu i dużej intensywności. Uwagę skupia na organizacji defensywnej, natomiast atak pozostawia wiele do życzenia.

Plusy

Solidna defensywa: Biorąc pod uwagę przekrój składu obrona to najsolidniejszy punkt. Choć GieKSa traciła wiele goli, to paradoksalnie większość z nich była niefortunnym splotem wydarzeń i pecha.

Lider: GieKSa ma coś czego większości zespołów walczących o utrzymanie brakuje – lidera zespołu, biorącego cały ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Bartosz Nowak to pomocnik, który indywidualnie jest w stanie zmienić przebieg meczu. 

Minusy

Małe pole manewru: To, co zarazem jest plusem, jest też minusem. Drużyna jest wysoko uzależniona od formy jednego zawodnika. Skład nie jest przygotowany na ewentualną absencję Bartosza Nowaka, który zagrał w każdym meczu, z czego w większości od pierwszej do ostatniej minuty.

Skuteczna „dziewiątka”: W klubie brakuje typowego napastnika, wykańczającego akcje. Styl gry przystosowany jest pod lisa pola karnego, którego nie ma. Adam Zrelak, jak zdążyliśmy się przyzwyczaić, często miewa problemy zdrowotne, natomiast Ilya Shkurin mija się z formą już drugą rundę. O Olku Buksie i Macieju Rosołku lepiej nie wspominać.

Filip SZYMKOWIAK

%d bloggers like this: