W cieniu rodzica – przegląd piłkarskich karier synów legend

Nazwisko rodzica może ciążyć na plecach, zwłaszcza gdy jest tak znaczące dla futbolu. / Źródło: https://www.flickr.com/photos/134803508@N03/29947703320 (CC BY-NC-SA 2.0), fot. l3o_

Maldini, Buffon, Simeone czy Zidane – większość fanów futbolu słyszała o tych piłkarzach. Choć ich kariery się skończyły, nadal pozostają legendami futbolu. Ponadto nazwiska te nadal możemy zauważyć na koszulkach aktywnych zawodowo graczy. A nie jest to przypadek, gdyż niektórzy synowie dawnych gwiazd postanowili podtrzymać dziedzictwo sportowe rodzica. Przyjrzyjmy się karierom tych piłkarzy i oceńmy, czy skutecznie radzą sobie z presją sukcesu, wynikającą z bycia dzieckiem legendy sportu.

Panuje przekonanie, że mając za rodzica genialnego sportowca, dzieciom powinno być łatwiej wybić się w sporcie. Sprawdzona ścieżka kariery, bezwarunkowe wsparcie i wpływowe znajomości. Nie zawsze jednak te elementy są przepisem na sukces. Posiadając to wszystko, większość potomków piłkarzy rezygnuje na wczesnym etapie z rozwoju własnej kariery. Inni zaś nie potrafią dorównać osiągnięciom rodziców. Mało kto może powiedzieć, że jest ich godnym kontynuatorem. Mimo to trzeba zaznaczyć, że wybierają oni własne ścieżki i po swojemu chcą zapisać się w pamięci kibiców. 

Maldini 

Tego nazwiska nie trzeba przedstawiać fanom calcio. Największa legenda AC Milanu i reprezentacji Włoch. Sam był synem legendy – Cesare, który zasłynął jako zawodnik i trener Squadra Azzurra. Dla niektórych  najwybitniejszy defensor wszech czasów. A mowa tu oczywiście o Paolo Maldinim. Ponad 900 meczów rozegranych dla mediolańskiej drużyny, z którą zdobył siedem tytułów mistrza Włoch. W 2009 roku zakończył karierę w wieku 41 lat. Lecz nie był to ostatni raz, kiedy widzieliśmy nazwisko Maldini na boisku. Dwóch synów Paolo postanowiło podążyć drogą ojca. Większymi sukcesami może pochwalić się jednak tylko jeden z nich. Christian bowiem zakończył swoją karierę w wieku 27 lat. Nie przebił się  na najwyższy poziom rozgrywkowy, reprezentował niszowe kluby. Mimo tego, że grał na takiej samej pozycji co ojciec, nie sprostał oczekiwaniom. Dlatego też zszedł ze sceny w tak młodym wieku. 

Dziedzictwo rodzinne nadal podtrzymuje jednak młodszy z braci – Daniel. Obecnie reprezentuje barwy Lazio, lecz w swoim dorobku ma już: AC Milan, Spezie, Empoli, AC Monze i Atalante, z której został wypożyczony do rzymskiego zespołu. Zważając na to, że jego ojciec, Paolo, przez 25 lat grał tylko dla Milanu i na stosunkowo młody wiek Daniela (24 lata), jest to duża liczba drużyn. Wynika to z faktu, że przy każdej zmianie klubu jest mu  trudno przebić się do wyjściowego składu ze względu na konkurencję. Za jego najlepszą dyspozycję można uznać tylko tę prezentowaną w Monzie w 2024 roku. To właśnie dzięki niej został powołany do reprezentacji Italii przez Luciano Spallettiego. Wielu sceptyków uważało jednak, że samo nazwisko także odegrało tu ważną rolę. Trzeba bowiem przyznać, że Daniel nie jest tak wybitnym graczem, jak niegdyś Paolo. Jako ofensywny pomocnik nie jest skuteczny, nie wyróżnia się także stylem gry. Jego jedyną mocną stroną są strzały z dystansu. 

Chociaż nie zrobi takiej kariery jak ojciec, może pomóc w przyszłości drużynie Azzurrich. Jest w nim potencjał i chęć grania. Gdy sprosta zadaniu w Lazio i zdobędzie zaufanie trenera, może w końcu uda mu się ustatkować i zacząć pisać własną część historii w dziejach dynastii Maldinich.

Thuram   

Oto kolejne wielkie nazwisko, które przysłużyło się piłce nożnej. Dla starszych kibiców kojarzące się z Lilianem Thuram, który zdobył Mistrzostwo Świata z Francją w 1998 roku. Ponadto stał się twarzą wielkości Parmy z lat 90., kiedy tworząc z Cannavaro solidną linię obrony, zdobył z klubem Puchar i Superpuchar Włoch. Lilian nadal dla wielu Francuzów jest jednym z  najlepszych obrońców w historii kraju, leecz młodsi fani piłki nazwisko Thuram przypisują do dwóch braci – Marcusa i Khephrena, czyli synów Liliana. Dziś obydwoje rywalizują ze sobą we włoskiej lidze i niezależnie od siebie prowadzą swoje kariery.

Marcus reprezentuje barwy Interu Mediolan. Chociaż w tym sezonie jego dyspozycja nie jest fenomenalna, nadal pozostaje dla drużyny ważnym zawodnikiem. Gdy trener korzysta z jego usług, zespół jest o wiele bardziej skuteczny. Ponadto, jest regularnie powoływany do reprezentacji Trójkolorowych. Przez kibiców jest postrzegany pozytywnie – jako zawsze uśmiechnięty i mający dobry wpływ na drużynę.

Khephren zaś gra dla Juventusu – jednego z największych rywali Interu. Przeniósł się do Turynu z Nicei. I podobnie jak brat, nie odnotowuje wyśmienitego sezonu. Choć wystąpił w 25 meczach, zanotował jedną bramkę i dwie asysty, nie jest obecnie główną postacią w kadrze Spallettiego. Nie dorósł jeszcze do rangi swojego ojca, który podobnie jak Khephren, reprezentował barwy Starej Damy.

Mimo tego, że sercu Liliana bliższy jest Juventus, z którym zdobył mistrzostwo Włoch, stara się oglądać występy obydwu synów. Często jest widziany zarówno na trybunach Giuseppe Meazza, jak i turyńskiego stadionu. Kibicuje i wspiera synów ponad barwy klubów, jakie reprezentują.

Simeone 

Dziś Diego Simeone to znany i doświadczony trener, prowadzący Atletico Madryt. Zanim jednak stał się menedżerem, był wybitnym graczem. Grał dla takich klubów jak Inter, Lazio czy wspomniany madrycki zespół. Wraz z Argentyną zdobył dwukrotnie Copa America. Na boisku był znany z poświęcenia i silnej mentalności, co dzisiaj przekłada się na jego charakter jako trenera. Jego charyzma i ekspresja są widoczne podczas spotkań Atletico. Można mieć wrażenie, że gra razem z drużyną. W ślady ,,Cholo” zdecydowali się pójść jego synowie. Każdy z nich doświadczył tego piłkarskiego świata trochę inaczej.

Gianluca Simeone, podobnie jak Christian Maldini, dość szybko porzucił sportową karierę. Powody były niemal takie same jak u Włocha – brak przebicia się do wyższych lig, co nie satysfakcjonowało zawodnika. 

Najstarszy z synów – Giovanni, nadal jest aktywnym graczem. W porównaniu do młodszego brata, swoją karierę postanowił prowadzić na włoskich ziemiach. Dziś gra dla Torino, gdzie trafił po nieudanej próbie przebicia się do składu Napoli. Jego historia występów jest jednak bogatsza w inne włoskie zespoły. Wiąże się to z jego chęcią do regularnej gry, na którą nie mógł wcześniej liczyć. Choć ma za sobą debiut w reprezentacji Argentyny, nie jest już powoływany na zgrupowania. Porównując jego karierę do ,,Cholo’’, można rzec, że jest dość przeciętna.

Najbardziej obiecującym graczem pozostaje najmłodszy z synów Simeone – Giuliano. Reprezentuje barwy Atletico, które jest prowadzone przez Diego. Można uznać, że jest to ułatwienie dla zawodnika. Jednak dyspozycja Giuliano sama się broni. Jest on jasnym punktem ofensywy. Potrafi wziąć grę na siebie i popchnąć ją do przodu. Choć nie przekłada się to na jego liczby, rozwija się w hiszpańskiej drużynie. Mimo że także nie jest powoływany regularnie do reprezentacji Albicelestes, nadal jest młody i może być w przyszłości jej czołowym graczem. Jak widać, dziedzictwo sportowe Simeone ma się dość dobrze i nie skończyło się na karierze Diego. 

Haaland

Przypadek tego nazwiska jest inny niż wcześniej wspomnianych. Pierwszym, niezaprzeczalnym skojarzeniem jest Erling Haaland, czyli aktualna gwiazda Manchesteru City. Lecz nie jest jedynym piłkarzem o tym nazwisku. Swoje umiejętności i dryg może zawdzięczać w pewnym stopniu swojemu ojcu, który także był zawodowym sportowcem. 

Alf-Inge Haaland rozegrał w Premier League około 180 spotkań, reprezentując takie zespoły jak Leeds, Nottingham Forest, czy wspomniany już Manchester City. Choć nie zrobił tak imponującej kariery, jaką teraz może poszczycić się jego syn, był dobrym i solidnym zawodnikiem. Dla reprezentacji Norwegii rozegrał 34 spotkania.

Teraz Erling tworzy własną historię. Radzi sobie znacznie lepiej niż ojciec. Jest niepodważalną gwiazdą angielskiego zespołu. Ponadto, jest twarzą sukcesów swojej reprezentacji, niosąc na barkach odpowiedzialność za nią. Patrząc na jego dyspozycję, nie można powiedzieć, że ta rola mu ciąży, o czym świadczy chociażby awans na Mistrzostwa Świata. W lidze jest liderem w kwalifikacji strzelców. Jego udział przy bramkach City wynosi około 50%. Nie zatrzymuje się w swoich osiągnięciach i ma zamiar pobić kolejne rekordy. 

Można uznać, że to geny przekazane przez Alfa-Inge oraz mentalność i instynkt strzelecki Erlinga sprawiają, że jest jednym z najlepszych obecnie grających napastników. Musimy przyznać, że w tym przypadku to kariera syna jest bardziej imponująca niż rodzica.

Buffon 

Kolejne włoskie nazwisko, które zapisało się na kartach historii calcio. Gianluigi Buffon to legenda Juventusu i Squadra Azzurra. Bramkarz dla kadry rozegrał 176 meczów, co nadal pozostaje rekordową liczbą. Choć karierę zakończył w 2023 roku, włoscy kibice już za nim tęsknią. Był bowiem niekwestionowanym liderem na murawie. Przez wielu sympatyków uważany jest za najlepszego bramkarza wszech czasów. Obecnie jest szefem delegacji włoskiej reprezentacji. Dzięki swojemu wielkiemu doświadczeniu uczy teraz młodszych od siebie i pomaga Squadra Azzurra. 

W troszkę inną stronę postanowił pójść potomek „Gigiego”. Chociaż Louis Buffon także profesjonalnie gra w piłkę, nie jest bramkarzem, jak ojciec, lecz napastnikiem. W zimowym okienku transferowym został wypożyczony z Pisy SC do Pontedery (włoskiego zespołu z Serie C). Prócz pozycji Louis zdecydował się także nie reprezentować tego samego kraju, co „Gigi”. Ma już za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Czech, dla których może grać dzięki narodowości swojej mamy. 18-latek mimo młodego wieku nie ulega presji otoczenia, które porównuje go do ojca. Podejmuje własne decyzje i podąża własnymi drogami. Mimo że nie pograł wiele w Serie A, nie wątpię, że niedługo wróci do najwyższej ligi we Włoszech i rozwinie swój potencjał.

Weah

George Weah to jedyny afrykański laureat Złotej Piłki, którą zdobył w 1995 roku. Zawdzięcza ją swojej świetnej dyspozycji w PSG i AC Milanie. Był niezwykle skutecznym napastnikiem. W rozgrywkach Champion League 1994/95 został królem strzelców. Lecz nie tylko kariera sportowa przyniosła mu popularność. Dzięki swojej rozpoznawalności oraz zamożności udzielał się charytatywnie w Liberii. Był nazywany Dumą Afryki, co poskutkowało wybraniem go na prezydenta kraju w latach 2018-2024. 

Jego dwaj synowie także spróbowali swoich sił w piłce. George Weah Jr. (starszy z braci)   nie zrobił jednak imponującej sportowej kariery. Jego starania nie odbiły się szerokim echem, co wpłynęło na szybki koniec jego ścieżki zawodowej. 

Nadal jednak swoich sił w futbolu próbuje Timothy, obecnie grający dla Olympique Marsylia. Choć jego ojciec tak bardzo przysłużył się Liberii, zawodnik wybrał grę dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych, gdzie się urodził. Jego obecna forma w klubie zawodzi, gdyż w 21 meczach zaliczył jedynie po dwa gole i asysty. Mimo słabszej dyspozycji, Amerykanin może pochwalić się takimi trofeami jak Mistrzostwo Francji, które zdobył dwa razy z PSG i raz z Lille, czy Superpuchar Włoch z Juventusem. Jego kariera utrzymuje się na stałym poziomie. Wydaje się, że Timothy osiągnął już pewien sufit i solidnie się go trzyma. 

Zidane

Francuska legenda Realu Madryt i Juventusu. Mistrz Świata i Mistrz Europy oraz zdobywca Złotej Piłki. 108-krotny reprezentant Francji. Jeden z najbardziej utytułowanych trenerów madryckiego zespołu. Te osiągnięcia wiele mówią nie tylko o jego jakości piłkarskiej, ale także o cechach dobrego menadżera. Dziedzictwo Zinédine Zidane’a nadal trwa w postaci czterech synów, którzy podążają drogą ojca.

Najstarszy z nich, Enzo, choć skończył szkółkę piłkarską Realu Madryt, nie zdołał rozwinąć swojej kariery. Zakończył ją w wieku 29 lat i postanowił skupić się na swoim życiu prywatnym.

Kolejny z synów, Luca Zidane występuje na pozycji bramkarza w hiszpańskim klubie Granada (La Liga 2). Ponadto w poprzednim roku zadebiutował w reprezentacji Algierii, gdzie wystąpił m. in. w Pucharze Narodów Afryki.

23-letni Theo Zidane podobnie jak swój starszy brat, gra na poziomie La Ligi 2 dla Cordoby. Został tam sprzedany z Realu Madryt, gdzie stawiał swe pierwsze kroki w młodzieżówkach.

Najmłodszy syn, Elyaz, także reprezentuje barwy hiszpańskiego klubu, tym razem jest to drugi zespół Realu Betis z trzeciej ligi hiszpańskiej. Gra tam dość regularnie, choć trzeba przyznać, że są to rozgrywki dość niszowe.

Analizując kariery synów francuskiej legendy, można stwierdzić, że nie dorównują one tej ojcowskiej. Nie występują oni w znaczących klubach. Nie błyszczą także dyspozycją, tak jak nieraz robił to sam Zinédine.  Choć poszli drogą ojca, daleko im do powtórzenia jego historii. 

Wymienione wyżej powiązania rodzinne na pewno nie są jedynymi, jakie spotkamy w piłkarskim świecie. Takich przypadków jest mnóstwo, lecz tylko nielicznym udaje się coś osiągnąć w tym wymagającym sporcie. Prócz korzystniejszego startu, na jaki mogli liczyć powyżej wymienieni, potrzebna jest wytrwałość i umiejętności. Śledząc kariery dzieci legend, wiemy, że te cechy nie zawsze są przekazywane w genach. Nie zmienia to faktu, że możemy się natknąć na zawodników, którzy unieśli presję i dobrze radzą sobie na boisku. Nie wątpię też w to, że w przyszłości sami będą nazywani legendami.

Paulina OGŁOSZKA

%d bloggers like this: