„Jasna noc” uczuć

Niektóre książki przyciągają uwagę trzymającą w napięciu fabułą czy zaskakującymi zwrotami akcji. Inne zmuszają czytelnika, by zwolnił na moment, skupił się na ich przesłaniu i spojrzał w głąb samego siebie. „Jasna noc” autorstwa Choi Eunyoung zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Opowiada tę część historii, która zwykle zostaje pominięta. Polscy czytelnicy mieli szansę zapoznać się z twórczością autorki już w 2023 roku, wraz z premierą zbioru opowiadań zatytułowanego „Uśmiech Shoko”.
Jiyeon ma 32 lata i właśnie rozwiodła się z mężem, który ją zdradzał. Jest zagubiona i rozczarowana, nie tylko swoim partnerem, ale także reakcją najbliższych na zakończenie związku. Postanawia wyjechać z Seulu do Huiryeong, nadmorskiego miasteczka, z którego pochodzi jej matka. Zamierza rozpocząć pracę w tamtejszym obserwatorium. Wcześniej odwiedziła to miejsce tylko raz, kiedy była jeszcze dzieckiem. Pamięta wyczuwalny w powietrzu zapach lata, błękitne niebo oraz bolesne rozstanie ze swoją babcią. Nie miały ze sobą kontaktu przez lata, aż do chwili, kiedy ponownie wpadają na siebie w drodze do domu. To przypadkowe spotkanie jest czymś więcej niż otrzymaną od losu szansą na odbudowanie ich więzi. Opowieści seniorki i zachowana przez nią korespondencja stają się dla głównej bohaterki źródłem rodzinnej historii.
Nietykalni
Prababka Samcheon walczy o przetrwanie, kiedy Korea znajduje się pod okupacją japońską. Codziennie rano wstaje i gotuje kukurydzę, którą później sprzedaje przy dworcu. To właśnie po niej Jiyeon odziedziczy rysy twarzy i gładką cerę. Samcheon już w wieku 16 lat ledwo wiąże koniec z końcem. Zajmuje się także swoją ciężko chorą matką. Sytuacji nie poprawia fakt, że jej zmarły ojciec pracował jako rzeźnik. Ze względu na jego profesję cała rodzina zaliczana jest do „baekjeong”, grupy wykluczonej ze społeczeństwa. Ratunkiem dla dziewczyny wydaje się młody mężczyzna z wyższej warstwy społecznej, który postanawia ją poślubić i pomóc wyjechać do innego miasta. Kieruje się własnymi przekonaniami religijnymi, według których wszyscy są równi przed Bogiem. Uważa, że pomoc kobiecie to szlachetna decyzja. Gdy pewnego dnia napotkani japońscy żołnierze zaczynają wypytywać o jej status cywilny, młodzi nie mogą dalej zwlekać z decyzją. Niezamężnej wtedy bohaterce groziło niebezpieczeństwo. Mogła między innymi trafić do niewoli seksualnej w roli „kobiety pocieszycielki”, zmuszonej do pracy w domu publicznym. Zamążpójście nie jest w stanie całkowicie uchronić jej przed realiami okupacji, ale daje większe szanse na przetrwanie. Lata później jej córka, Yeongok, również będzie dorastać w cieniu wojny. Doświadczy tego samego strachu, przemocy, przymusowej migracji. Tym razem przeciwnikami staną się jednak sąsiedzi z północy.
Bratnie dusze
Relacje między kobietami w rodzinie są raczej skomplikowane i burzliwe. Różnice światopoglądowe często prowadzą do konfliktów między nimi, mimo że matki i córki chcą dla siebie nawzajem jak najlepiej. Każda interpretuje wspólną historię przez pryzmat własnych przeżyć. Właśnie dlatego szczególnie ważną rolę w powieści pełnią ich przyjaciółki. Samcheon wie, że mąż wziął z nią ślub z poczucia powinności. Nie darzy jej szczególnie ciepłymi uczuciami, nigdy też nie dba szczególnie o komfort żony. Gdy spotyka na swojej drodze Saebi, rówieśniczka akceptuje ją bez uprzedzeń, nie zważając na pochodzenie. Łączy je relacja oparta na wzajemnym szacunku. Dla Jiyeon poznana w trakcie studiów Jiu jest źródłem emocjonalnego bezpieczeństwa po rozwodzie. Wie, że gdyby życie potoczyło się inaczej, mogłaby być teraz na jej miejscu. Mimo, że nie dzielą podobnych doświadczeń, wciąż darzą się sympatią. To właśnie sąsiadki, koleżanki czy współpracowniczki wspierają bohaterki w najtrudniejszych chwilach. Nie oceniają, lecz oferują bezgraniczne wsparcie i swoje towarzystwo. Otwarcie wyznają, jak ważne są dla nich bliskie znajomości z innymi kobietami. Oferują komfort szczególnie tam, gdzie życiowi partnerzy bohaterek wydają się zawodzić.
Byle zachować twarz
Rodzice głównej bohaterki wstydzą się jej decyzji o rozwodzie. Zdrada, której dokonał były mąż Jiyeon, nie wydaje się dla nich wystarczającym powodem do rozstania. Ich największym zmartwieniem nie jest sposób, w jaki ich córka radzi sobie z tą sytuacją. Istotniejszy problem stanowi opinia innych członków społeczności czy dalszej rodziny. W patriarchalnym koreańskim społeczeństwie rola żony jest traktowana jako domyślna i właściwa ścieżka życia dla głównej bohaterki. Matka kobiety, Miseon, zastanawia się nad dalszym życiem mężczyzny bez pomocy partnerki. Uważa go za dobrego człowieka nawet wtedy, gdy rani jej córkę. Ze względu na nieobecność ojca w swoim życiu musiała w przeszłości zmierzyć się ze złym traktowaniem ze strony innych. Te doświadczenia sprawiły, że wybiera życie w zgodzie z przyjętymi normami, stara się nie odstawać od ogólnie przyjętych norm płciowych. Babcia bohaterki i Jiu to jedyne postaci, które wspierają jej decyzję. Zdają sobie sprawę z tego, że zachowanie tradycyjnych wartości nie jest warte odrzucenia własnych pragnień. Nie chcą, by postępowała wbrew sobie tylko po to, by uniknąć stygmatyzacji. Szczególnie bardziej doświadczona Yeongok wie, że zgoda na złe traktowanie i negacja własnej tożsamości nie są w stanie ustrzec przed cierpieniem. Przeżyła małżeństwo z żonatym już mężczyzną, a ponadto dorastała, doświadczając braku szacunku i miłości między własnymi rodzicami. W czasach jej młodości najważniejszym zadaniem dla kobiety było zostanie dobrą żoną i matką. Ma nadzieję, że kolejne pokolenia zyskają większą wolność i będą miały szansę podejmować własne decyzje.
Żałoba niejedno ma imię
Prababka Samcheon musi pożegnać swoją śmiertelnie chorą matkę już w pierwszej części książki. Wyjeżdża z miasta, wiedząc, że już nigdy jej nie zobaczy. Wyrzuty sumienia towarzyszą kobiecie przez całe życie, zarówno w śnie, jak i na jawie. Śmierć męża cioci Saebi na skutek choroby popromiennej po wydarzeniach z Hiroszimy wiąże się z odrzuceniem wyznawanej przez niego religii. Mężczyzna odmawia przyjęcia ostatniego namaszczenia. Członkowie rodziny winą za tę decyzję obarczają jego żonę, która spełnia jego życzenie i nie dopuszcza do wykonania sakramentu. Mimo ich negatywnej reakcji kobieta znajduje sposób na poradzenie sobie z żalem po jego odejściu. Jest wdzięczna za to, że mogła spędzić z nim odrobinę więcej czasu. Babcia Yeongok w gniewie przeklina swojego ojca. To przez niego wzięła ślub z mężczyzną, który był już wcześniej żonaty. Niedługo później ginie on w wypadku. Młoda kobieta zdaje sobie sprawę, że w rzeczywistości nie spowodowała jego śmierci, jednak trudno jej w to uwierzyć. Utrata siostry głównej bohaterki to bolesny cios dla wszystkich. Jej rodzice wolą zachowywać się, jakby ich starsza córka nigdy nie istniała. Nie wspominają o niej, nie eksponują zdjęć dziewczynki w swoim domu. To podejście jest zapalnikiem konfliktu z Jiyeon, która wcale nie chce zapomnieć o Jeongyeon. Wie, że w ten sposób wcale nie uleczą ran. Pragnie oglądać jej zdjęcia i wspominać wspólne momenty. Te historie pokazują, że każdy ma prawo radzić sobie z żałobą na swój sposób. Podkreślają przy tym potrzebę konfrontacji z własnym żalem, którego nie da się uniknąć.
„Jasną noc” wyróżniają przede wszystkim introspektywny styl narracji oraz empatia, z jaką autorka opowiada o kobiecych doświadczeniach. Twórczość Choi Eunyoung zdecydowanie można zaliczyć do kanonu literatury feministycznej. Porusza takie tematy jak miłość, przyjaźń, strata, żałoba czy pamięć. Pokazuje, w jaki sposób życiowe okoliczności wpływają na ludzi, zmieniają ich światopogląd. Zachęca także do pochylenia się nad własnym życiem, ujrzenia więzi rodzinnych w nowym świetle. Skłania odbiorców do traktowania innych osób, ale również siebie samych, z odpowiednią dozą zrozumienia i cierpliwości. Nie nakazuje przy tym odrzucenia własnych wartości. To lektura, która z pewnością pozostaje z czytelnikiem na dłużej.
Natalia MRULA