Nie tylko F1 – nowe wyzwanie Maxa Verstappena

Czterokrotny mistrz świata Formuły 1, Max Verstappen, jest nie tylko świetnym kierowcą, ale też po prostu fanem ścigania. Od kilku lat regularnie zajmuje się sim-racingiem, gdzie posiada swój własny zespół, a w zeszłym roku zdobył licencję na starty w wyścigach długodystansowych samochodami GT3. Wygląda na to, że już w tym roku zrobi z niej dobry użytek – czy dołoży do swojej kolekcji zwycięstwo w 24-godzinnych zmaganiach?
Historię udziału Maxa Verstappena w innych seriach wyścigowych niż samej królowej motorsportu można zacząć od 2022 roku. To wtedy osobista marka mistrza świata – Verstappen.com oraz Red Bull połączyły siły, tworząc team Verstappen Racing. Projekt ten miał połączyć dwa różne światy – samochodów rzeczywistych i wirtualnych . Skupiano się przede wszystkim na sim-racingu, wyścigach przeprowadzanych online za pomocą realistycznych symulatorów prawdziwych obiektów, na których odbywa się choćby Formuła 1. Verstappen wziął pod swoje skrzydła Team Redline – zespół, który specjalizuje się w tej dziedzinie od ponad 20 lat. W połowie marca 2026 roku zmienił on nazwę na Verstappen Sim Racing, sygnalizując synergię kierowcy z tą ekipą. Max regularnie startuje w wirtualnych zmaganiach, a także bierze udział w streamach prowadzonych przez zespół na platformie Twitch. W swoim nowym serialu dokumentalnym „New Ground” przyznał, że kariera w F1 nie będzie trwała wiecznie i stąd wziął się pomysł stworzenia własnego zespołu.
W 2025 roku Verstappen Racing pojawił się na wyścigach długodystansowych, spełniając kolejny cel Holendra. Podobnie jak wielu innych kierowców F1, chciał on w końcu spróbować swoich sił w klasie GT3, co wynikało z ogromnej pasji do ogólnego motorsportu i chęci przetestowania różnych samochodów, nie tylko bolidów swojej głównej serii. Zespół wystartował po raz pierwszy w GT World Challenge Europe Endurance Cup, a pierwszy sukces osiągnął podczas 24-godzinnego wyścigu na belgijskim torze Spa, gdzie wygrał kategorię Gold Cup. Wtedy jednak nie jeździł sam Max, który… był dopiero w trakcie zdobywania wymaganej licencji. Debiut kierowcy Red Bulla w wyścigu długodystansowym odbył się na niemieckim Nurburgringu 13 września 2025 roku, gdzie wystartował samochodem Porsche 718 Cayman GT4 w duecie z Chrisem Lulhamem – kierowcą, który rozpoczynał swoją karierę właśnie od sim-racingu. Start ten był niezbędny, by zdobyć licencję Permit A, umożliwiającą kierowcy starty w samochodach klasy GT3. Zaledwie dwa tygodnie później oficjalnie zadebiutował w swoim zespole Verstappen Racing na tym samym torze, tym razem za kierownicą Ferrari 296 GT3. Ten dzień okazał się debiutem marzeń dla czterokrotnego mistrza świata, który wygrał czterogodzinny wyścig, ponownie dzieląc samochód z Lulhamem. Max nie ukrywał entuzjazmu związanego z nowym samochodem, zapowiadając udział w 24-godzinnym wyścigu na tym samym torze już w kolejnym sezonie.
Nieoczekiwany finał
To nie tajemnica, że Max Verstappen jest jednym z kierowców najczęściej krytykujących nowe regulacje Formuły 1.W wywiadach porównywał jazdę nowym bolidem do gry Mario Kart, żartując, że zamiast symulatora używał tańszego zamiennika, Nintendo Switch. Jego pierwsze krytyczne wypowiedzi odnośnie planowanych regulacji pochodzą już z 2023 roku, kiedy ostrzegał o dużej zależności rywalizacji od silników i nowego systemu zarządzania baterią, którego od początku nie był wielkim fanem. Dodatkowo Red Bull zmaga się z problemami natury technicznej – w Grand Prix Chin Max był zmuszony wycofać się z rywalizacji z powodu awarii samochodu, zaś tydzień wcześniej w Australii musiał zrobić to jego partner zespołowy, Isack Hadjar. Wyniki także są dalekie od wymarzonych, a zespół po pierwszych dwóch weekendach znacząco odstaje od Mercedesa czy Ferrari.
Verstappen ma jednak przepis na to, jak odzyskać radość ze ścigania – po zakończeniu sezonu 2025 w F1 wróciły doniesienia o jego występach w NLS. To seria wyścigowa odbywająca się na Nurburgringu, w której Holender miał przygotowywać się do 24-godzinnego startu na tym torze. Zdecydował się też na zmianę samochodu i przesiadkę do Mercedesa, co zostało ogłoszone w Wigilię. Verstappen Racing podpisało kontrakt z niemieckim gigantem na starty w GT3 po wcześniejszych testach pojazdu, w których wziął udział sam Max. Okazało się, że organizatorzy są gotowi nawet pozmieniać kalendarz, by dopasować go do startów w Formule 1. Tak też się stało – wyścig zorganizowano tydzień wcześniej, niż początkowo planowano, by nie pokrył się z terminem Grand Prix Japonii i mieścił się w dwutygodniowej przerwie między zmaganiami w F1.
Pierwszy wyścig z tegorocznej serii NLS na Nurburgringu z udziałem czterokrotnego mistrza świata odbył się w sobotę 21 marca. Tym razem jego partnerami zespołowymi zostali Dani Juncadella oraz Jules Gounon. Poranne kwalifikacje rozpoczęły się świetnie dla Maxa Verstappena, który zdobył pole position. W czterogodzinnym wyścigu znalazł się za kierownicą aż dwa razy – przejechał pierwszą i ostatnią godzinę Mercedesem-AMG GT3. Na samym początku walczył z Audi prowadzonym przez doświadczonego Christophera Haase’a, który wyprzedził go niedługo po starcie. Kontra ze strony Maxa nastąpiła po niespełna godzinie i zakończyła się sukcesem. Po zaciętej walce team Verstappen Racing zwyciężył z ogromną przewagą, wynoszącą prawie minutę do drugiego miejsca. Dwie godziny po zakończeniu wyścigu media społecznościowe obiegły jednak mniej przyjemne informacje. Zespół został zdyskwalifikowany z powodu przekroczenia maksymalnej liczby zużytych kompletów opon – skorzystano z siedmiu, zamiast z sześciu. W oficjalnym oświadczeniu Mercedes przeprosił za zaistniałą sytuację, zapewniając o lepszym przygotowaniu się na kolejne wyścigi. Teraz Max ma już otwartą drogę, by wystartować w 24-godzinnym wyścigu, który odbędzie się w weekend 14-17 maja – według regulaminu powinien wcześniej zaliczyć co najmniej dwa starty w tej klasie na Nordschleife. Prawdopodobnie weźmie udział także w kwietniowych kwalifikacjach do tych zmagań ze względu na odwołanie dwóch rund F1, które miały odbyć się na Bliskim Wschodzie – w Bahrajnie oraz Arabii Saudyjskiej.
Już za niespełna dwa miesiące dowiemy się, czy Holender dołoży do swojej kolekcji kolejny triumf, tym razem w klasie, która teraz daje mu dużo radości z jazdy i satysfakcji. Jak sam wspominał, zachwalając samochody GT3: „może w pełni korzystać z gazu w podłodze i nie martwić się o baterię”.
Oliwia GARCZYŃSKA