Koralina – bohaterka dziecięca w świecie koszmarów i iluzji

„Koralina i tajemnicze drzwi” z symbolicznym guzikiem / Źródło: fot. Brickset / flickr.com / https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

Mali bohaterowie mają to do siebie, że ich trywialne przygody potrafią zamienić się w magiczne i niezapomniane wspomnienia. Dziecięce perypetie, wzorowane na prawdziwym obrazie najmłodszych w dojrzałym świecie, przedstawiają odmienną rzeczywistość – pełną wyobraźni. Jednak nie zawsze jest ona przyjazna i bezpieczna. Do takiego mikrokosmosu wpuszcza nas dziecięca bohaterka filmu „Koralina i tajemnicze drzwi”. Brak w nim przyjaznych stworzeń czy moralnych lekcji. Panuje tu mrok, samotność i lęk.

Dziecięcy świat w filmach jest pełen skrywanych tajemnic, do których dostęp mają jedynie rówieśnicy bądź obdarzone zaufaniem jednostki, jak przyjaciele. Jest to świat tajemnic zagrzebywanych w niepamięć wraz z upływem lat. W pierwszym przypadku sekretem staje się coś, czego nie powinien dostrzec mały człowiek. Coś, co wytworzyła pełna kreatywności głowa, co dostrzegły niedojrzałe oczy i nie do końca to rozumiejąc, przywłaszczyły w ramach poczucia wyjątkowości. Natomiast drugi przypadek odsłania gamę wydarzeń, które najczęściej budzą dysonans oraz okazują się sposobem na radzenie sobie z kłopotliwą rzeczywistością. Dziecięca głowa, ogarnięta nieskończoną wyobraźnią, obiera na swój cel świat rzeczywisty i w ramach zabawy bądź ochrony przekształca ją w iluzję. To przez nią granica pomiędzy tym, co realne, a tym, co wysnute bardzo łatwo się zaciera. Świat dziecka staje się jedną wielką zagadką, zrodzoną z uczuć, emocji i przeżyć. Mały człowiek eksploruje życie oraz jego iluzje, starając się zrozumieć je na własny sposób. O takim przypadku można mówić, obierając na cel twórczość Henry’ego Selicka – reżysera „Koraliny”. Z wielką dbałością stworzył szaro-burą, monotonną rzeczywistość, której dziecko staje się więźniem i od której desperacko próbuje uciec.

Protest przeciwko wszystkiemu, co nużące i jednostajne

Życie Koraliny, głównej bohaterki „Koraliny i tajemnicze drzwi” zostaje ukazane poprzez pryzmat dorosłego życia. Tuż za abstrakcyjnie małymi drzwiczkami, w których mieści się jedynie mysz, przemienia się ono w niezbadaną iluzję. Drzwi te stają się medium dziewczynki, za którymi jej dom traci swój pierwotny wyraz. Wraz z upływem północy znika nuda, a towarzyszący przygodom bohaterki czarny kot okazuje się nie być już niemową… Dziecięca bohaterka podświadomie wytwarza alternatywny mikrokosmos, będący odzwierciedleniem jej potrzeb, samopoczucia oraz emocji.

Wszystko zaczyna się w momencie, kiedy mała protagonistka przeprowadza się z rodzicami do Ashland na całkowicie odosobnione osiedle. Nowe miejsce zamieszkania słońce widziało po raz ostatni sto lat temu, a podeszwy gromadzą warstwy błota. Ogarnięta znużeniem oraz pełna buntu – bo kto by chciał pozostawić przyjaciół pod rodzicielskim przymusem – stara się znaleźć zajęcie, które odgoniłoby frasobliwe myśli, jak i uspokoiło żądzę przygód w tej wiktoriańskiej, ponurej posiadłości. Protagonistka nie przepada za nową ostoją, zagraconą porozrzucanymi pudłami. Rodzice, wiecznie przyklejeni do ekranu komputera, nie mają czasu, aby zająć się rozpakowaniem, a co dopiero znudzoną Koraliną. Wnętrze domu w niczym nie przypomina schematycznego scenariusza, według którego nowi lokatorzy wraz ze sobą wprowadzają ciepłą atmosferę. Scenariusz bohaterki opatulony jest gołymi, opajęczonymi ścianami, wadliwymi meblami i dźwiękami uderzającego o okna deszczu. Nie ma w nim nic godnego poświęcenia uwagi. Sama Koralina nad wyraz odbiega od szarego obrazu posiadłości: majaskrawe, niebieskie włosy, buńczuczną postawę oraz nieposkromioną żądzę ciągłych przygód. Nie boi się ciemności, nie brzydzą jej ślimaki i ostatnie czego by chciała, to spędzać popołudnie zamknięta w pokoju. Selick od początku posługuje się wizualną stroną filmu, odzwierciedlającą stan małej bohaterki i odsłaniającej jej wnętrze. Dziewczynka niemalże iskrzy na tle buro-zielonego, jakby zamglonego oraz stonowanego środowiska. Jest obrazem dziecinnej ekscytacji i ochoczej postawy na tle zajętego sobą i niezwracającego najmniejszej uwagi na jej obecność świata dorosłych. Ten element odstawania protagonistki od rzeczywistości reżyser zaszczepia również w detalach. Scena, w której Koralina spogląda na fotografię na stoliku nocnym ukazuje, iż krzyczące niebieskością włosy dziewczynki pojawiły się dopiero niedawno. Na zdjęciu, wśród przyjaciół, dziewczynka jest brunetką. Potrzebę zachowania w sobie cząstki siebie, „dziwności” oraz niewinności protagonistka oddaje w arbitralny sposób, jakim jest zmiana wyglądu. To, co łączyło ją z przyjaciółmi, ale i w szerokim rozumieniu łączy dzieci z rówieśnikami, stara się zatrzymać przy sobie. Nikt nie jest w stanie zrozumieć jej bardziej jak bratnie dusze, żyjące tym samym nastawieniem do wszystkiego, co wokół nich.

Selick obrazuje rodziców Koraliny w sposób archetypiczny. Pracoholicy, pochłonięci pisaniem artykułów o roślinach i ogrodnictwie, choć nie mają do tego krzty pasji. Nie poświęcają uwagi córce. Świat dziecka, barwny oraz pełen wrzącej dociekliwości, styka się i gryzie ze smętnym, pozbawionym uciechy i monotonnym życiem dojrzałych jednostek. Koralina nie czuje się tu swojo, nie czuje się potrzebna. Wręcz błądzi wśród cichych korytarzy wiktoriańskiego domu. Uciekając od tego, co pozbawione życia, postanawia poszukać pocieszenia wśród natury, lecz i ta nie okazuje jej współczucia. Wieczna ulewa, mroczne, wykrzywione drzewa oraz gęste, ciemne chmury nie pozwalają jej uciec do wyobraźni. Jedyną deską ratunku staje się chłopiec Wyborne, mieszkający z babcią w okolicy. Podczas odkrywczej wędrówki, znienacka nachodzi protagonistkę i przyczepia się do niej jak rzep. Henry Selick umiejętnie podejmuje kolejny archetyp postaci, jakim jest nowo poznany rówieśnik i przyszły towarzysz głównego bohatera. Dynamika dzieciaków pozwala im zżyć się ze sobą oraz uwidocznić problematykę filmu, symbolicznie skrywaną w aspektach wizualnych i budowie charakterów. Nieco nieśmiały, jąkliwy oraz enigmatyczny Wybie, jak woli sam siebie nazywać, zaprzyjaźnia się z ekscentryczną, przedrzeźniającą go oraz nieustraszoną dziewczynką. Mali bohaterowie dostrzegają w sobie wyrzutków, nieprzystających do poukładanych i przykładnych dzieci. Znajdują wspólny język w poszukiwaniach iskierki, urozmaicającej szarą rzeczywistość. Wyborne wierzy w cudaczne, iluzyjne rzeczy przydarzające się Koralinie oraz obdarowuje ją zaufaniem, którego sam poszukuje. Reżyser filmu splata ze sobą losy protagonistów, budując dla nich ostoję wzajemnego zrozumienia, jakiego sfrustrowani domagają się. To właśnie Wyborne uzyska klucz do tajemnicy, o której Koralina nie śmiała nawet wspomnieć biegającym w środku nocy pod jej łóżkiem myszom.

Delirium Drugiego Świata

Problematyka, a zarazem przesłanie utworu, tkwi w Drugim Świecie za tajemniczymi drzwiczkami, które odkrywa bohaterka dziecięca w środku nocy. Selick otacza protagonistkę abstrakcyjnością oraz niedorzecznością, mające miejsce jedynie w ludzkich snach. Aczkolwiek bohaterka nie kwestionuje ich istnienia. Wierzy, że to, co przebiega jej przed oczyma oraz co odkrywa, jest prawdziwe. Jest elementem otaczającego ją świata, który w ostateczności może nie jest tak okrutny i samotny jak w wiktoriańskim domu. I tak też pewnej nocy podąża za śladami tańczących mysz, które wybudziwszy ją ze snu, zaprowadzają do niedorzecznie małych drzwi. Można je otworzyć za pomocą jeszcze bardziej niedorzecznego klucza w postaci czarnego guzika. Tuż za nimi dziewczynce ukazuje się równie wąski i mały portal – bije od niego fluorescencyjny fiolet, a na końcu czyha migoczące, złote światełko. Zachwycona magicznym przejściem – wzorzysty pokój bohaterki już nie jest jedynym elementem koloru w posiadłości – Koralina wkracza w Drugi Świat. Okazuje się nim być… jej dom. Jednakże nie wyglądający tak samo.

Twórca filmu znów bawi się paletą kolorów i poprzez obraz wyjaśnia, dlaczego dziewczynka przenika do dziwnej rzeczywistości, znajdującej się w ścianach prawdziwego domu. Selick konstruuje alternatywny mikrokosmos w sposób przemawiający do dziecka. Reżyser przenika do dziecięcej głowy i kradnie elementy bujnej wyobraźni. Ta manipulacyjna, niebezpieczna metoda pozwala mu stworzyć Drugi Świat, ido którego ucieka dziewczynka. Jest on jedynie snem – widz śledzi bohaterkę uciekającą do niego tuż po zaśnięciu. Koralina przenika we własną podświadomość, będącą skrytką na wszelkie zmartwienia, pragnienia, a także kumulującą niesprawiedliwe uczucia i gorzkie emocje. Drugi Świat ma za zadanie przyciągnąć do siebie bohaterkę oraz zatrzymać ją jak najdłużej. Okazuje się to być chytrą zasadzką stworzoną przez panującą w nim Drugą Matkę. Pełna podziwu, ale i ostrożnego dystansu, Koralina zanurza się w domu, gdzie unosi się zapach ulubionych potraw, kuchnia nie jest skąpana samotną zielenią, fotografie są ożywione, a zabawki potrafią przemówić. Natomiast Druga Matka, sobowtór prawdziwej, obdarowuje ją szerokim uśmiechem, ciepłą i otwartą postawą, a także obchodzi się z nią z należytą troską. Zabandażowuje nawet ranę na dłoni bohaterki, o której istnieniu prawdziwa matka nie ma pojęcia. Drugi Ojciec także nie jest pozbawiony wyrazu – zajmuje się muzyką, czym zabawia bohaterkę, a także opiekuje się ogrodem, który pod jego ręką przemienia się w bujny raj w kształcie twarzy Koraliny. Drugi Świat jest jak z wyśnionych fantazji. Jest jak bajka, jaką czytają do snu Drudzy Rodzice Koralinie. I być może bohaterka byłaby w stanie uwierzyć w ten zakłamany obraz, gdyby nie jeden, jedyny element odstający od reszty fantazyjnej rzeczywistości.

Czarne guziki zamiast oczu u obu rodziców, budzące niepokój i siejące strach. Centrum iluzyjnych, ożywionych koszmarów. Są jakhaczyk, którynie pozwala jej uwierzyć w kłamstwa. Jak wkrótce się okazuje, Koralina jest mile widziana w domu imitującym raj pod jednym warunkiem – pozwoli Drugiej Matce przyszyć do jej oczu guziki. To wtedy wymarzona ostoja bezpieczeństwa traci urok. Czar pryska, a zastępuje go zagrożenie. Buntując się przeciwko Drugiej Matce, Koralina daje po sobie znać, że nie wierzy w prawdziwość tej bajecznej iluzji. Wie, że do niego nie należy, choć bardzo by chciała. Spotyka się to z gniewem złowieszczej rodzicielki. Przeobraża się ona w wywołującego gęsią skórkę potwora z długimi odnóżami, cienkimi jak szpilki, oraz rozpoczyna gonitwę za uciekającą dziewczynką. Koralina ucieka ile sił w nogach poza ramy posiadłości aż jej oczom ukazuje się biała pustka – matka-potwór wytworzyła jedynie to, co by jej zaimponowało. Świat nie rozciąga się dalej – zaczyna oraz kończy się jedynie w wiktoriańskim domu. Henry Selick poprzez strategię Drugiego Świata, zbliżającego do siebie małego człowieka, ukazuje okrutność oraz niemiłosierność filmu. Nie jest to opowiadanie o eksplorującej nowe otoczenie bohaterce dziecięcej, której szalone oraz nieracjonalne przygody zapraszają widza do wspólnego widowiska. „Koralina i tajemnicze drzwi” opowiada o samotnym, zaniedbanym dziecięcym bohaterze, uciekającym do świata wewnątrz swojej głowy. Zapewnia mu to, czego nie jest w stanie rzeczywistość. Drugi Świat mówi o sobie jako o „domie” – przynależności, ostoi miłości i akceptacji, a przede wszystkim trosce. W niczym nie przypomina autentycznych czterech ścian bohaterki, będących jedynie chłodnym fundamentem, postawionym pośród jeszcze chłodniejszego osiedla. W Drugim Świecie rodzice kochają Koralinę oraz otaczają ją bezgraniczną opiekuńczością. Dbają o to, aby rozwijała się w indywidualny i wolny sposób. A przede wszystkim umożliwiają bycie sobą. Pozwalają odbiegać od normy i zasad panujących w społeczeństwie, z którymi będzie musiała mierzyć się w nowej szkole. Dają czas zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu, a także poszukiwać w nim siebie. W tym świecie Koralina jest oczekiwana. Tutaj jest potrzebna. To coś, czego potrzebuje od prawdziwych rodziców, lecz potrzeba ta echem odbija się od ścian. Reżyser zaciera iluzję z rzeczywistością, ubierając ją metafizycznie. Kot, towarzyszący Koralinie w obu światach, okazuje się symbolem przestrogi – poucza bohaterkę, że uciekanie do swoich marzeń krzywdzi ją, nieważne jak bardzo pragnęłaby je urzeczywistnić. Zarazem jest rozsądkiem, ochraniającym dziecięcą bohaterkę przed złowrogimi sidłami Drugiej Matki – obrazem niespełnionej matczynej miłości. Koralina ostatecznie wygrywa pojedynek z matką-potworem i ucieka na zawsze z alternatywnego, pełnego koszmarów domu, popadającego w ruinę. Myszki tańczące w cyrku okazują się martwymi szczurami, czekoladki robakami, ogród więdnie, a posiadłość przepoczwarza się w pajęczynę. Henry Selick, choć doprowadza Koralinę do szczęśliwego zakończenia i jednoczy ją z prawdziwymi rodzicami, dostrzegającymi swe błędy w wychowaniu, nie pozostawia wesołego obrazu utworu. Film pozostaje bolesną historią o dziecku, które zawsze będzie pragnęło swoich rodziców – nieważne, jak wysnutą wizją o perfekcyjnej rodzinie będzie kuszone. Zawsze będzie pragnęło ich uścisku oraz szczerej przemiany.

Jak duża część filmów z dziecięcymi bohaterami, „Koralina i tajemnicze drzwi” również posiada ostateczne starcie głównej postaci ze złoczyńcą. Jednak pojedynek z Drugą Matką wcale nie jest rycerski oraz wyzwalający. Tak naprawdę to obraz walki z pragnieniem matczynej miłości, na które zasługuje dziecko. Zaś ucięta, koścista ręka potwora, w jakiego personifikuje się Druga Matka, przedostająca się do prawdziwego świata w pogoni za Koraliną, staje się tajemnicą. Sekretem, zagrzebanym głęboko w studni tuż po permanentnym zamknięciu na klucz drzwiczek do Drugiego Świata. Studni, będącej odzwierciedleniem ludzkiej, niezależnej od wieku, tendencji do puszczania w niepamięć tego, co niegdyś wywołało falę krzywdzących emocji. Uczucia, z którymi zmagała się Koralina, choć nie będą za nią pożądać w odległy, dorosły świat, pozostaną z nią na zawsze. Zakurzone w dawnych wspomnieniach z dzieciństwa.

Aleksandra URBAŃCZYK

%d bloggers like this: