Miliony akt, znikome konsekwencje. Co dalej ze sprawą Epsteina?

Jeffrey Epstein miał mieć szerokie kontakty wśród możnych tego świata, a w jego kręgu towarzyskim znajdował się też prezydent USA Donald Trump. / Źródło: wikimedia commons, Joe Flood

Setki pokrzywdzonych i sprawcy na wolności. Jeffrey Epstein od miesięcy jest na ustach wszystkich, a razem z nim – wpływowi politycy, celebryci, biznesmeni i naukowcy. Wykorzystywali nieletnich na ogromną skalę. Pomimo licznych dowodów i zeznań ofiar prawie nikt nie poniósł konsekwencji. Nadal nie opublikowano wszystkich akt. Wiele krajów wszczęło własne śledztwa. Tymczasem osoba, która pojawia się w dowodach tysiące razy, wciąż pełni funkcję prezydenta jednego z najważniejszych państw świata.

Sprawa, która od miesięcy jest na ustach wszystkich, sięga nawet trzy dekady wstecz. Jeffrey Epstein, amerykański finansista i milioner, od lat wzbudzał podejrzenia. Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do FBI jeszcze w 1996 roku, kiedy to artystka Maria Farmer oskarżyła Epsteina o kradzież nagich zdjęć jej młodszego rodzeństwa. Ta sprawa nie doczekała się jednak ciągu dalszego. Pierwsze śledztwo wszczęła policja z Palm Beach na Florydzie. Zgłoszenie, według którego Epstein zapłacił czternastolatce za striptiz i masaż, zapoczątkowało uważniejsze przyjrzenie się mężczyźnie oraz jego pracownikom przez organy ścigania. FBI zidentyfikowało przynajmniej 35 dziewcząt, które w latach 2002-2005 miały doświadczyć podobnego wykorzystania. Mimo że początkowo sporządzono listę kilkudziesięciu zarzutów, finalnie została podpisana kontrowersyjna ugoda. Pracownikom Epsteina nie postawiono zarzutów, a on sam nie odpowiedział za oskarżenia na szczeblu federalnym, tylko za zarzuty stanowe: nakłanianie siedemnastolatki do prostytucji. W 2008 roku skazano go na 18 miesięcy aresztu. Podczas odbywania kary mógł wychodzić do pracy 6 dni w tygodniu po 12 godzin dziennie. Został zwolniony po 13 miesiącach. Po tym wydarzeniu bez większych przeszkód kontynuował swoje bujne życie towarzyskie aż do ponownego aresztowania w 2019 roku pod zarzutem handlu nieletnimi w celach seksualnych. Popełnił samobójstwo 10 sierpnia tego samego roku w swojej celi, czekając na proces. To jednak nie był koniec sprawy.

Niepełne upublicznienie akt

Dokumenty dotyczące Epsteina stały się gorącym tematem wśród Amerykanów. Już w styczniu 2024 roku z wyroku sądu odtajniono pierwsze duże partie dokumentów z procesu cywilnego przeciwko Ghislaine Maxwell, skazanej w 2021 roku na 20 lat wspólniczce Epsteina. Donald Trump i jego poplecznicy, w tym Kash Patel (obecnie dyrektor Federalnego Biura Śledczego), podczas kampanii prezydenckiej posądzali Bidena o krycie nazwisk z rzekomej listy klientów Epsteina. To doprowadziło do uchwalenia w ubiegłym roku ustawy wymuszającej publikację materiałów. W ciągu 2025 roku do wiadomości publicznej kilkukrotnie trafiły dziesiątki tysięcy materiałów, głównie za sprawą przecieków. Na oficjalne udostępnienie materiałów przez Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych trzeba było poczekać do grudnia 2025 oraz stycznia 2026. Pilność ich odtajnienia, obecna podczas kampanii prezydenckiej, zniknęła z przekazu prezydenta Trumpa i jego środowiska.

Mimo że zidentyfikowano około 6 milionów stron akt, blisko 2,5 miliona z nich nadal nie ujrzało światła dziennego. Tylko około 125 575 stron zostało upublicznionych w ustawowym terminie – 19 grudnia 2025 roku. Około 500 z nich była w pełni zaczerniona, a 16 plików usunięto w ciągu doby od ich zamieszczenia na stronie Departamentu Sprawiedliwości. Internauci wytknęli brak profesjonalizmu instytucji – cenzury nie przeprowadzono poprawnie. Skopiowanie i przeklejenie zaczernionych fragmentów do edytora tekstu w wielu przypadkach wystarczało, by zobaczyć, co amerykański rząd postanowił ukryć.

Kulminacja nastąpiła 30 stycznia 2026 roku, gdy opublikowano ponad 3 miliony stron dokumentów, około 180 tysięcy zdjęć i 2 tysiące nagrań. Departament Sprawiedliwości opisał to jako pełne zastosowanie się do ustawowych wymogów. Należy jednak pamiętać, że nie tylko przekroczono trzydziestodniowy termin o miesiąc, ale też na stronie nadal nie zamieszczono blisko połowy dokumentów, które powinny się na niej znaleźć. Dokumenty, które udostępniono, są w wielu miejscach ocenzurowane. To działanie uargumentowano ochroną ofiar oraz podejrzanych, których udział w sprawie nie został jeszcze potwierdzony. Sceptycy wskazują na to, że w niektórych miejscach nie zaczerniono danych osobowych pokrzywdzonych, tym samym naruszając ich prywatność.

5 marca, pomimo wcześniejszej deklaracji o pełnym zastosowaniu się do ustawy, Departament Sprawiedliwości udostępnił kolejną część akt Epsteina. Około 50 tysięcy nowych plików trafiło do wiadomości publicznej. 2,5 z 6 milionów stron wciąż pozostaje utajnionych. To prowadzi do teoretyzowania na temat ich zawartości. Wielu amerykańskich obywateli patrzy z nieufnością na rząd, który nadal nie ukończył tego, do czego się zobowiązał. Sam Donald Trump zasugerował, że opinia publiczna powinna o sprawie zapomnieć.

Zawartość materiałów wzbudziła burzliwe reakcje. Można w nich znaleźć informacje o przemocy seksualnej, fizycznej i psychicznej. Pomiędzy rozmowami o przyjęciach na wyspie Epsteina widnieją chociażby zeznanie o rzekomym jedzeniu noworodków przez elity czy pamiętnik dziewczynki, którą zgwałcono, a następnie zabrano jej dzieci zaraz po narodzinach. Nazwiska rozmaitych przedstawicieli elit z różnych państw i opcji politycznych przewijają się w obciążającym kontekście. Na przyjęciach Epsteina byli przykładowo obecni Bill Clinton, Andrew Mountbatten-Windsor, Noam Chomsky, Elon Musk i Stephen Hawking. Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych pojawia się w aktach wielokrotnie, często w kontekście oskarżeń o wykorzystanie seksualne osób nieletnich.

Teorie spiskowe i fake newsy

Przy takiej liczbie szokujących dokumentów nie sposób się szybko ze wszystkimi zapoznać, a lista nazwisk drastycznie zmniejsza zaufanie do polityków, naukowców i celebrytów. Sprzyja to rozprzestrzenianiu niepotwierdzonych plotek. Według jednej z najpopularniejszych teorii spiskowych Jeffrey Epstein nie popełnił samobójstwa, tylko został zamordowany lub jego śmierć została upozorowana i mężczyzna nadal żyje. Te przypuszczenia są napędzane między innymi przez nieupublicznienie fragmentu nagrania z celi Epsteina z momentu jego śmierci oraz post z forum 4chan o powieszeniu się mężczyzny, który wstawiono na kilkadziesiąt minut przed dotarciem tej wiadomości do mediów. Domysły rozbudziło aktywne konto Fortnite o takiej samej nazwie jak to, które według akt miał Epstein. Właściciele gry wystosowali oświadczenie na ten temat. Mimo że konto było założone dawno temu, nick został zmieniony już po publikacji dokumentów przez gracza, który postanowił zażartować.

Według innej popularnej teorii Jeffrey Epstein miał być agentem wywiadu, co tłumaczyłoby jego ugodę z 2008 roku. Wskazuje się głównie na Izrael, ale pojawiają się też amerykańskie i rosyjskie sugestie. Wyobraźnię pobudzają powiązania milionera z wpływowymi ludźmi z całego świata oraz obecność ważnych osobistości na jego pogrzebie. Ponadto istnieją niejasności wokół Roberta Maxwella, zmarłego w 1991 roku ojca partnerki Epsteina. Premier Izraela stwierdził, że Maxwell „zrobił dla Izraela więcej, niż można dziś powiedzieć”. To woda na młyn dla teorii spiskowych. Większość sugestii na temat rzekomej wywiadowczej przeszłości Jeffreya Epsteina pochodzi jednak z anonimowych źródeł. Na razie nie znaleziono niepozostawiających wątpliwości dowodów potwierdzających tę hipotezę.

Dezinformacja pojawiła się także wokół innych osób. Słynna wymiana mailowa między Elonem Muskiem a Jeffreyem Epsteinem, w którym ten drugi nie chciał wpuścić pierwszego na wyspę, to fake news. Musk pojawia się jednak w innych fragmentach akt, przykładowo pytając o to, kiedy odbędzie się impreza na „ich wyspie”. Z kolei Zohrana Mamdaniego, burmistrza Nowego Jorku, próbowano oczernić zdjęciem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. To o tyle kuriozalne posunięcie, że Mamdani byłby wówczas dzieckiem; na wyspie Epsteina nieletni występowali raczej w roli ofiar aniżeli geniuszy zła.

Na tym rozmaite teorie się nie kończą. Rozmowy milionerów i naukowców na temat zachowania w wypadku pandemii miałyby być dowodem na zaplanowane rozprzestrzenienie choroby COVID-19. Inni doszukują się w aktach satanistycznych rytuałów ku czci Baala, semickiego bóstwa. Niektórzy próbowali nawet powiązać sprawę z takimi teoriami jak „ptaki nie istnieją, to śledzące nas roboty”. Choć tego typu pomysły mogą wzbudzać zainteresowanie, należy pamiętać, by skupić się na faktach i osiągnięciu sprawiedliwości dla ofiar.

Skutki publikacji

Pomimo milionów dowodów tylko jedna osoba obecnie odbywa wyrok związany z aktami Epsteina. Jest to Ghislaine Maxwell, była partnerka i wspólniczka Epsteina. Została skazana w 2021 roku na 20 lat więzienia między innymi za handel nieletnimi w celach seksualnych. Choć na swój proces czekała w odosobnieniu i pod stałym nadzorem, karę odbywa w bardzo dobrych warunkach. Jest przetrzymywana w więzieniu o minimalnym rygorze FCI Tallahassee. Z doniesień wynika, że ​​obecnie korzysta z uprzywilejowanego traktowania, w tym z dostępu do szczeniaka w ramach terapii, specjalnego traktowania przez osoby odwiedzające i nieograniczonej ilości papieru toaletowego.

Konsekwencje poniesione przez innych w związku z aktami Epsteina miały bardziej symboliczny wymiar lub nie były stricte powiązane ze sprawą. Virginia Giuffre, jedna z najbardziej znanych ofiar Epsteina, oskarżyła Andrew Mountbatten-Windsora, wówczas jeszcze księcia Yorku, w 2022 roku. Ten zawarł z nią ugodę cywilną na kilkanaście milionów dolarów bez przyznania się do winy. W aktach widnieje zdjęcie Andrew pochylającego się nad anonimową dziewczyną oraz relacja, według której obserwował Ghislaine Maxwell torturującą dziewczynkę elektrowstrząsami. W 2026 roku aresztowano go pod zarzutem niewłaściwego postępowania w urzędzie publicznym. Były prezydent Bill Clinton i była sekretarzyni stanu Hillary Clinton zostali przesłuchani przez Komisję ds. Nadzoru i Reform Rządowych pod koniec lutego. Rozmaici prawnicy, liderzy biznesu, naukowcy, menadżerowie i lobbyści (np. Kathy Ruemmler, Thomas Pritzker i Richard Axel) musieli się zmierzyć z szarganiem wizerunku, dymisjami czy zerwanymi kontraktami.

Liczne kraje rozpoczęły własne śledztwa. W ciągu pierwszego tygodnia od momentu odtajnienia połowy akt własne dochodzenia ogłosiły Francja, Polska, Litwa, Wielka Brytania, Australia, Turcja, a także Norwegia, Szwecja i Macedonia Północna. W Polsce 10 marca Prokuratura Krajowa wydała komunikat o wszczęciu śledztwa. Powołano specjalny zespół śledczy w celu zbadania podejrzeń o handel ludźmi na terytorium kraju. Premier Donald Tusk zapowiedział sprawdzenie polskich wątków oraz potencjalnych rosyjskich powiązań.

W samych Stanach Zjednoczonych sprawa wzbudziła liczne kontrowersje, zwłaszcza ze względu na powiązania z nią prezydenta. Tymczasem pierwsza dama Melania Trump zaskoczyła wszystkich niespodziewanym ogłoszeniem z 9 kwietnia. Zaprzeczyła swoim powiązaniom z Epsteinem. Stwierdziła, że ich drogi jedynie przelotnie przecięły się w 2000 roku. Wezwała do przesłuchania ofiar. Prezydent Trump stwierdził, że nie wiedział z wyprzedzeniem o wystąpieniu żony. Nie jest jasnym, co dokładnie je sprowokowało.

W aferze Epsteina mogą szokować nie tylko brutalność, szeroki zakres działań oraz liczba poszkodowanych, ale też bezkarność większości osób zamieszanych w sprawę. Mimo ujawnienia milionów stron dokumentów, setek zeznań i wieloletnich śledztw prawie nikt nie poniósł realnych konsekwencji karnych. W tle przewijają się nazwiska ludzi z najwyższych sfer polityki, biznesu i świata nauki, jednak dla większości z nich sprawa zakończyła się co najwyżej stratami wizerunkowymi lub presją opinii publicznej. W takiej sytuacji pojawia się pytanie, czy system sprawiedliwości faktycznie działa. Aktualnie wielu wpływowych ludzi, którzy wykorzystywali seksualnie nieletnich, nadal przebywa na wolności.

Paulina ZIELIŃSKA

%d bloggers like this: