Nawet codzienne rozmowy mogą stanowić barierę nie do przejścia / Źródło: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/wyraz-twarzy-uparty-rodzicielstwo-zdenerwowany-6957166/

Wspólny dom, wspólne geny, a jednak zupełnie inne spojrzenia na świat. Napięcia na linii rodzic-dziecko są uznawane za stały element okresu dorastania. Zwykle z czasem udaje się wypracować konsensus, kończąc przy tym wieloletnią batalię o wartości. Wtedy wchodzimy na rynek pracy – pole minowe, które od progu oskarża o roszczeniowość i lenistwo. Konflikt nadal trwa, zmienił jedynie swój obszar. Może problemem nie są różnice pokoleniowe, lecz wygodna etykieta, za którą ukrywamy brak dialogu?

Narzekanie na „tamto pokolenie” to utarta społecznie tradycja. Zaczyna się w domu rodzinnym, gdzie różnice w podejściu do codziennych spraw przeradzają się w pierwsze sprzeczki – o sposób ubioru, dobór znajomych czy podejście do porządku. Nie ma jednej przyczyny konfliktu międzypokoleniowego. Jak wynika z badań i publikacji „Nieporozumienia z dorastającymi dziećmi w rodzinie” dr hab. Ewy Gurby, profesorki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie z 2013 roku, napięcia te są nieodłączną częścią okresu adolescencji (okresu między dzieciństwem a dojrzałością) i wiążą się ze zmianą relacji między rodzicami a dziećmi, które z hierarchicznych stają się bardziej partnerskie. Dodatkowo zachodzące w tym czasie zmiany fizyczne i hormonalne sprzyjają większej skłonności do zachowań ryzykownych wśród nastolatków.

Konflikt w fazie zaostrzenia

Pojawiają się wzajemne oskarżenia o brak szacunku i poczucie niezrozumienia, co zwiększa dystans między członkami rodziny. Winy nie należy szukać wyłącznie po jednej stronie konfliktu – konsekwencje dotykają wszystkich, generując przy tym stres. Zarówno okres dorastania, jak i dorosłość wiążą się z licznymi wyzwaniami. Z jednej strony w dalszym ciągu poznaje się świat, którego tak naprawdę się nie rozumie, chociaż chce się uparcie udowodnić, że jest odwrotnie. Co odważniejsi są skłonni przekonać samych siebie, że są o krok przed rzeczywistością, co nierzadko prowadzi do wikłania się w sytuacje, z których trudno znaleźć wyjście. W takich momentach kluczowa staje się umiejętność rozmowy z bliskimi – jej brak może pogłębić napięcia, a długofalowo sprzyjać rozwojowi lęków i nastrojów depresyjnych. Natomiast rodzice muszą sprostać presji zobowiązań i prywatnych problemów, jednocześnie próbując odnaleźć się w dynamicznie zmieniającym się świecie. W natłoku spraw nie zawsze potrafią adekwatnie reagować na potrzeby swoich pociech.

Polski politolog i socjolog Jerzy Paweł Gieorgica w artykule „Konflikt międzypokoleniowy czy kolejny rozdział wojny polsko-polskiej?” z 2020 roku opisuje, jaki wymiar współcześnie w Polsce przybiera napięcie między pokoleniami. Oprócz różnic w doświadczeniach, coraz większego znaczenia nabierają podziały ideologiczne. Istotną rolę w tym procesie odgrywają działania przedstawicieli różnych ugrupowań politycznych, którzy za pomocą silnie emocjonalnych komunikatów pogłębiają istniejące napięcia. Według autora władze, niezależnie od frakcji, od lat koncentrowały się na elektoracie starszym – o bardziej konserwatywnych poglądach, nieco niższym wykształceniu, zwykle zamieszkującym mniejsze ośrodki. W zamian za poparcie oferowały coraz bardziej rozbudowane programy socjalne, pomijając przy tym potrzeby młodego pokolenia. To z kolei przełożyło się na dług publiczny, spłacany kolejnymi pożyczkami. Skala zadłużenia sprawia, że jego spłata będzie obciążać również kolejne generacje. Działania te przyczyniły się do narastania w nowym pokoleniu poczucia wyobcowania i braku sprawczości. W efekcie wielu młodych, kreatywnych ludzi decyduje się na opuszczenie kraju, nie widząc w nim realnych szans na rozwój. Środowisko, które od lat „nie miało nic do powiedzenia”, dorosło do tego, by zabierać głos we własnej sprawie. Podejmowane przez nie decyzje są konsekwencją oczekiwań ignorowanych przez lata. W tej sytuacji trudno sprowadzać konflikt międzypokoleniowy do standardowych, stereotypowych żartów o młodszych, którzy nie rozumieją rzeczywistości i starszych, których pokonuje odrobina technologii.

Bez cukru i taryfy ulgowej

Kiedy jednak młodzi nie wyjeżdżają z kraju, z czasem nadchodzi moment wejścia na rynek pracy. Jerzy Paweł Gieorgica w swoim artykule wskazuje na niskie przygotowanie młodzieży do tego etapu przez system edukacji. Stąd już na starcie mamy utrudnienia w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Środowisko pracy staje się przestrzenią, w której ścierają się osoby o odmiennych systemach wartości. Jak wskazują badania OECD i Eurostatu, młodsze pokolenia charakteryzują się częstszą skłonnością do zmiany pracy oraz wysokim poziomem kompetencji cyfrowych. Z kolei starsi pracownicy stawiają na stabilność zatrudnienia i wieloletnie doświadczenie. Różnice te same w sobie nie zawsze muszą prowadzić do konfliktu, jednak w praktyce mają swoje odzwierciedlenie w pracy zespołowej.

Kolejnym czynnikiem są odmienne oczekiwania wobec pracodawcy. Badania Moniki Piotrowskiej z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu z 2023 roku wykazują, że jedną z istotnych wartości dla pokolenia Z jest atmosfera w miejscu pracy oraz możliwość rozwoju. Jednocześnie ważne dla młodych pracowników jest to, aby wykonywane obowiązki miały sens i wiązały się z pasją. Dodatkowo stawiają na zbalansowane życie prywatne i zawodowe. Z kolei starsi odczuwają silne poczucie obowiązku wobec wykonywanych czynności. Dobre relacje interpersonalne oraz poczucie przynależności do zespołu sprzyjają zaangażowaniu oraz redukcji stresu, co przekłada się na satysfakcję zawodową. W efekcie miejsce zatrudnienia oparte na silnej presji oraz ograniczonej komunikacji może prowadzić do trudności we współdziałaniu. Starsi wiekiem współpracownicy częściej koncentrują się na jasno określonych zasadach oraz na przewidywalności wykonywanych obowiązków, podczas gdy młodsze pokolenie większą wagę przywiązuje do elastyczności. Nie jest to wyznacznikiem otwartego konfliktu, jednakże wpływa na sposób funkcjonowania zespołów oraz wzajemne oczekiwania.

Droga wyjścia z konfliktu?

Z uwagi na przetasowania pokoleniowe, największą szansę na stabilne działanie i ograniczanie napięć mają organizacje, które inwestują w rozwój kompetencji kadry kierowniczej, szczególnie w zakresie komunikacji międzypokoleniowej oraz zarządzania personelem o zróżnicowanych oczekiwaniach. Pozwala to lepiej dostosować się do potrzeb pracowników, ograniczając przy tym ich rotację oraz poprawiając jakość współpracy w grupie. Nie ma tu kategoryzacji na rozwiązania „lepsze” i „gorsze”, są jedynie zderzenia doświadczeń oraz sposobów rozumienia i podejścia do pracy. Nie jesteśmy więc roszczeniowi. Mamy po prostu odmienne spojrzenie na świat.

Konflikt międzypokoleniowy to bardzo mocne określenie. Odkładając na bok wszelkie prywatne doświadczenia, można dostrzec, że zarówno po jednej, jak i drugiej stronie „barykady” stoją jednostki w jakiś sposób niezrozumiane. Wszystko sprowadza się do jednego punktu – umiejętności rozmowy i wsłuchania się w potrzeby drugiej strony. Począwszy od najmłodszych, których przeżycia są często bagatelizowane pytaniem: „Czym ty się przejmujesz?”, skończywszy na najstarszych, od których – z racji doświadczenia życiowego – wymaga się wytrwałości oraz „zaciskania zębów”. Uwzględnienie tej perspektywy pozwala z większym zrozumieniem spojrzeć na relacje międzyludzkie.

W ciągu swojego życia pełnimy różne role, a w każdej z nich pojawiają się inne obowiązki, oczekiwania oraz presja otoczenia. To, co początkowo traktujemy jako niezrozumiałe, z biegiem czasu może stać się naszą codziennością. Dlatego tak istotne jest, aby nie patrzeć na drugą osobę poprzez pryzmat stereotypów, lecz podchodzić do niej z empatią i próbować zrozumieć realia, w jakich przyszło jej funkcjonować. Tylko w ten sposób możliwe jest nawiązanie dialogu, zmniejszenie dystansu pomiędzy pokoleniami oraz ograniczenie nieporozumień. W wielu relacjach między pokoleniami nie ma rzeczywistej wrogości – są jedynie niedopowiedzenia wynikające z braku pozostawienia sobie pola do wymiany poglądów.

Kinga KALINOWSKA

%d bloggers like this: