Rozpad w Poznaniu. Rozmowa z organizatorką „Dekompozycji”

Już 23 maja 2026 odbędzie się „Dekompozycja” / Źródło: fot. Klaudia Kotlarek
Już 23 maja 2026 roku w klubie Ślina odbędzie się wydarzenie, które trudno nazwać zwykłą imprezą techno. „Dekompozycja” ma być doświadczeniem totalnym – połączeniem muzyki, światła, zapachu, i performatywnej narracji o rozpadzie. W czerwono-czarnej przestrzeni, wśród dymu, metalicznych aromatów i wolno pulsującego groovy techno uczestnicy mają zanurzyć się w procesie ulotności. O wydarzeniu rozmawiamy z organizatorką projektu – Klaudią Kotlarek.
SF: Jak rozpoczęła się twoja przygoda z organizowaniem eventów?
KK: Moja przygoda zaczęła się pod koniec 2023 roku, kiedy rozpoczęłam pracę w jednej z poznańskich organizacji charytatywnych. Pierwszym wydarzeniem, które organizowałam, był koncert. I to jest dla mnie zabawne, bo tak naprawdę od nastoletnich lat marzyłam o tym, żeby pracować przy muzyce – być menadżerką zespołu albo organizować koncerty i inne wydarzenia muzyczne. Zawsze bardzo mocno siedziałam w muzyce. Jeździłam na różne festiwale muzyczne, gigi i często myślałam sobie, że to byłaby moja wymarzona praca. Nigdy jednak nie zakładałam, że faktycznie się to wydarzy. Dlatego dzisiaj myślę, że to nie był przypadek, że pierwszym wydarzeniem, które organizowałam, był właśnie koncert. Od ponad roku pracuję w agencji eventowej i zajmuję się organizowaniem wydarzeń dla konkretnej branży, która niekoniecznie pokrywa się z moimi zainteresowaniami. I właśnie wtedy zaczęłam coraz mocniej czuć potrzebę stworzenia czegoś własnego. Pracując przy eventach, nauczyłam się jak wygląda cały proces organizacji i produkcji. Przez zdobyte doświadczenie poczułam, że to już czas, żeby zrobić coś całkowicie po swojemu.
SF: Jak narodził się pomysł na „Dekompozycję”?
KK: Pomysł pojawił się w grudniu zeszłego roku. Może zabrzmi to jak cliché, ale to był moment, w którym powoli zbliżały się moje urodziny, które pod kilkoma względami były dla mnie wyjątkowe. Z tej okazji chciałam zrobić coś dla siebie. Przez lata tworzyłam projekty dla innych ludzi. W pracy od początku buduje się jakąś koncepcję, ale później ona zderza się z oczekiwaniami klienta, budżetem i koniecznością kompromisów. Bardzo często ostateczny efekt wygląda zupełnie inaczej niż pierwotna wizja.
I szczerze mówiąc, to często mnie to męczy. Chciałam w końcu stworzyć wydarzenie, które będzie w stu procentach zgodne z moją wizją artystyczną. Takie, w którym to ja decyduję o wszystkim, nawet o najmniejszych detalach. Praca przy dużych projektach bywa bardzo frustrująca. Poświęca się mnóstwo czasu na budowanie koncepcji, a później wiele rzeczy trzeba zmieniać albo upraszczać. Dlatego „Dekompozycja” powstała z potrzeby stworzenia czegoś całkowicie własnego – projektu, za który będę odpowiedzialna od początku do końca.
SF: Czym właściwie jest „Dekompozycja”?
KK: „Dekompozycja” to wydarzenie muzyczne, które stworzyłam razem z moim kolegą Emilem. Ale od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy robić po prostu kolejnej imprezy techno. Oprócz muzyki przygotowaliśmy wiele dodatkowych doświadczeń i aktywności. Zależało nam na tym, żeby stworzyć pełne, wielowymiarowe doświadczenie. Sama część muzyczna odbędzie się w Śluzie, czyli podziemnej przestrzeni klubu Ślina, a część aktywności będzie miała miejsce w głównej przestrzeni klubu. Jedną z aktywności będzie kolektywne malowanie obrazu. Każda osoba obecna na wydarzeniu będzie mogła zostawić coś od siebie na dużym płótnie. To pomysł Emila. Każdy z nas chciał przemycić na to wydarzenie jakąś cząstkę swojej codzienności, zainteresowań. Chcemy stworzyć wspólne dzieło utrzymane w kolorystyce wydarzenia – czerwieni i czerni, które stanie się pamiątką po tej edycji „Dekompozycji”. Dodatkowo na miejscu zorganizujemy sitodruk na żywo. Każdy będzie mógł przynieść ubrania, które już posiada i odbić sobie na nic nich naszą grafikę i zobaczyć cały ten proces. Moda i ubrania są czymś bardzo nam bliskim, dlatego zależało nam, żeby ludzie mogli wyjść z imprezy nie tylko ze wspomnieniami, ale też z czymś materialnym.
SF: Skąd wzięła się sama nazwa wydarzenia?
KK: Kiedy zaczęliśmy myśleć o motywie przewodnim wydarzenia, bardzo szybko pojawiły się tematy przemijania, rozpadu i transformacji, do czego zainspirowały nas zbliżające się urodziny. Zaczęliśmy zbierać wszystkie elementy, które nas inspirują: muzykę, kolory, zapachy, emocje i scenografię. Bardzo chciałam stworzyć wydarzenie osadzone w estetyce muzyki dark disco i wolniejszych, bardziej mrocznych odmian techno, czegoś, czego brakowało mi w Poznaniu. Muzycznie będzie to slow, minimal, groovy techno. Sety będą budowane bez mocnych dropów. Zależy nam na stopniowym budowaniu napięcia i jego powolnym opadaniu. Dla nas „Dekompozycja” jest procesem. Chcemy, żeby wszystko: ludzie, przestrzeń, światło i muzyka, tworzyli jeden organizm. Ta impreza nie zaczyna się ani nie kończy. Ona zachodzi. Jak rozkład, który dzieje się organicznie, powoli i konsekwentnie, ale bez wyraźnego punktu kulminacyjnego.
SF: Stworzyliście też manifest wydarzenia. Opowiesz o nim?
KK: Tak. Nasz manifest brzmi: „Jesteśmy w trakcie rozpadu, jednak to nie powód, żeby przestać tańczyć”. Chcieliśmy nawiązać nie tylko do muzyki, ale też do tego, co dzieje się wokół nas. Dla nas „Dekompozycja” jest obserwacją procesu trwania. Tego, jak rzeczy się zużywają, zmieniają strukturę i miękną. Bardzo inspirowały nas wydarzenia zarówno z naszego prywatnego życia, jak i współczesność. Mam wrażenie, że nie żyjemy już w epoce jednego wielkiego końca świata, tylko raczej w epoce przeciągających się kryzysów. Rozpadania się narracji społecznych, politycznych i tożsamościowych. Zmęczenia intensywnością świata i jednoczesnego braku wyraźnych przełomów. I właśnie ten stan chcieliśmy uchwycić.
SF: Opowiedz o scenografii.
KK: Bardzo ważne są dla nas kolory – czerń i czerwień. Czerwone światło będzie dominować w całej przestrzeni wydarzenia. Chcemy, żeby kojarzyło się z wnętrzem ciała, z tym, co znajduje się pod skórą. Wszystkie elementy przestrzeni, które odbiegają od tej estetyki, będą przez nas zakrywane albo przekształcane. Na przykład srebrne rury w przestrzeni zostaną owinięte czarnym tiulem, żeby wszystko było bardziej mroczne i jednolite wizualnie. Pojawi się też dużo dymu. Ma on symbolizować rozmywanie granic i zanikanie form. Bardzo ważnym elementem będą również suszone czerwone maki. Kocham kwiaty i wiedziałam, że muszą pojawić się w scenografii. Wybraliśmy maki, bo symbolizują koniec cyklu życia, sen, zapomnienie i spowolnienie. Dodatkowo w przestrzeni klubu będzie unosić się metaliczny, surowy zapach perfum o nazwie Pollution – Five autorstwa Piotra z „Dziwnych Wód”. A poza tym, goście będą witani kieliszkiem kombuchy, autorskiej mieszanki z melisy, geranium i maliny. Sama fermentacja idealnie wpisuje się w ideę wydarzenia, bo forma kontrolowanego rozpadu, z którego powstaje coś nowego.
SF: Kto zagra podczas „Dekompozycji”?
KK: Nie jestem bookerką. Najpierw wymyśliłam wydarzenie, a dopiero później zaczęłam szukać DJ-ów. Ponieważ z Emilem robimy to pierwszy raz, stwierdziliśmy, że chcemy stworzyć ten event razem ze znajomymi i ludźmi, którym ufamy. Zagra sześciu DJ-ów. Większość z nich to lokalni artyści z Poznania, ale pojawi się też D’Angelo z Torunia. Zagrają między innymi Boa, Touse, catchme oraz mój dobry ziomek Kacper. Wszystkich nas łączy zajawa na trochę spokojniejsze, mroczniejsze, groovy brzmienia.
SF: Jak można zdobyć wejściówkę na wydarzenie?
KK: Będzie można nas znaleźć na mediach społecznościowych Śliny i Śluzy, gdzie będzie dostępne wydarzenie. Dodatkowo „Dekompozycja” ma swoje profile na Instagramie i TikToku. Bilety można zakupić online oraz w dniu wydarzenia, czyli 23 maja na bramce! Widzimy się na Tadeusza Kościuszki 69!
Szymon FILIPIAK