Autorka grafiki: Maryia Vasileuskaya (Fenestra)

„Mała Amelia” to belgijska produkcja rywalizująca o nagrodę w 98. ceremonii rozdania Oscarów w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Twórcy udowodnili jak uniwersalnym medium jest film animowany, nawet jeśli filozoficzne rozmyślania widzimy z perspektywy dziecka.

Akcja filmu odbywa się w latach 60. XX w. w Japonii, gdzie podążamy życiem rodziny belgijskiego dyplomaty. Główną bohaterką jest mała dziewczynka, Amelia, która do drugiego roku życia rozwija się wolniej niż inne dzieci. Do dnia swoich urodzin: nie mówi, nie chodzi i wykonuje tylko podstawowe czynności życiowe. Była bytem, który sama porównuje do rury, kiedy to wszystkie emocje innych przechodzą przez nią, ale nie dzieli się swoimi z nikim innym. Uważa się także za centrum rodzinnego wszechświata. Z pomocą przychodzi babcia, która, częstując dziewczynkę kawałkiem białej, belgijskiej czekolady, zaraz po jej urodzinach otwiera przed nią drzwi do zupełnie nowego sposobu postrzegania świata. W tym momencie Amelia orientuje się, że można świat poznawać także z innej perspektywy, uczestnicząc w nim czynnie, a nie tylko stać z boku.

Wspomniany film świetnie wykorzystuje fabularne umiejscowienie w  przestrzeni. Czas po II wojnie światowej, widoczne różnice kulturowe między europejską rodziną i Japończykami i miejscami niechęć do siebie. Kontrastują one  z  zachwytem przyrodą i budowaniem trwałych i angażujących relacji. Nie znajdziemy tam nieprzemyślanej estetyzacji Kraju Kwitnącej Wiśni, dostajemy realny wgląd w kulturę, duchowość i historię regionu. Pojawienie się w życiu Amelii japońskiej niani – Nishio – pozwala jej otworzyć się na nowe emocje związane z relacjami międzyludzkimi. Przyjaźń opiekunki i dziewczynki stanowi główny trzon animacji, pokazując jak ważni w życiu są inni. 

Film oparty jest na częściowo autobiograficznej powieści Amélie Nothomb. Jej ojciec był belgijskim ambasadorem, przez co wiele lat swojego dzieciństwa spędziła w Azji: w Japonii, Bangladeszu, Chinach i Laosie. W książce „Metafizyka rur” opowiada o pierwszych trzech latach swojego życia w kraju samurajów, w którym się zresztą urodziła. Wyjaśnia postrzeganie dziecka w tej kulturze, gdzie do wieku przedszkolnego traktuje się je jak boga. Inaczej się do niego zwraca i traktuje z większym zrozumieniem.  Twórcy filmu, Maïlys Vallade i Liane-Cho Han, którzy wraz z Aude Py i Eddine Noël zaadaptowali książkę, skondensowali kompleks boga małej Amélie w krótkim prologu, skupiając się w większości 78-minutowego filmu na jej innych wspomnieniach.

Nie tylko wspaniała historia, ale także świetna animacja przyciąga widzów przed ekrany. Wszystkie emocje małej Amelki możemy odnaleźć w otaczającym ją świecie. Kiedy wychodzi na zewnątrz, by zwiedzać japońskie ogrody, wszystkie rośliny gwałtownie rozkwitają. Kiedy jest smutna, niebo zakrywają ciemne chmury i pada. Prawdziwe wydarzenia przeplatają się z obrazami wyobraźni – potwór, o którym bohaterka czyta w książce, nagle pojawia się w salonie. Jako oglądający nie tylko śledzimy przygody bohaterki, ale także zanurzamy się w jej subiektywnym i magicznym postrzeganiu świata.

Animacja charakteryzuje się brakiem ostrych linii i konturów, co nadaje jej nieco malarski charakter. Graficy inspirowali się japońską twórczością Hayao Miyazakiego i francuskimi impresjonistycznymi malarzami, Claudem Monetem czy Edgarem Degasem. Nasycona jasnymi pastelowymi kolorami i ilustrowana przy użyciu wielu geometrycznych kształtów i abstrakcyjnych obrazów, film „Mała Amelia” idealnie pokazuje świat z perspektywy dziecka. Twórcy stworzyli małą, ale magicznie surrealistyczną przestrzeń w Japonii, wciąż pogrążonej w żałobie po wojnie. Podczas gdy niektórzy jej mieszkańcy nie akceptują włączenia dziewczynki do tamtejszych tradycji, to niania Nishio-san chętnie uczy ją opowieści o demonach, pisania znaków i tworzenia festiwalowych lampionów. Amelia, nie zdając sobie jeszcze sprawy z konfliktu i żałoby wokół niej, bierze sobie do serca lekcje Nishio i wierzy, że jest Japonką, odkrywając swój dom i ogrody, jakby zawsze były jej własnością.

Jest to historia o dojrzewaniu i nabieraniu człowieczeństwa, dotykająca niezwykle trudnych zagadnień, mogąca zapoczątkować głęboką rozmowę między rodzicem a dzieckiem po seansie. Piękna ironia polega na tym, że do refleksji nad życiem skłania nas osoba, która dopiero zaczyna je poznawać.

Jagoda SUWAŁA

%d bloggers like this: