Z definicji piękna?

Jestem kobietą. Moją płeć utożsamia się z pięknem i słabością. Ale czy czuję się piękna? Ale czy powinnam czuć się słaba? W dzisiejszej rzeczywistości mam wrażenie, że trochę pogubiłyśmy się, a szminka czy cienie do powiek nie dają nam poczucia realnego wdzięku. Kierowana głodem i ciekawością postanowiłam poszukać definicji głębiej, inaczej. Kryterium może bardziej złożonego, ale dostępnego dla każdej z nas. Za nami międzynarodowy Dzień Kobiet. Nasze święto i nasza szansa, by dowiedzieć się czegoś o sobie.

Jakiś czas temu, na stronie naszej gazety, pojawił się tekst na temat dominikanina Adama Szustaka, postaci coraz bardziej znanej, budzącej dyskusje i kontrowersje, ale równocześnie niezwykle aktywnej. On to właśnie, kilka lat temu, skomentował Biblijną księgę Estery właśnie w kontekście, który nas dziś interesuje. Nawet jeśli z wiarą katolicką jest Ci nie po drodze, zaczekaj jeszcze chwilkę
i odśwież swój punkt widzenia odnoszący się do piękna, które w sobie masz!

Jednym z wielu ciekawych wątków, jakie porusza kaznodzieja, jest pojęcie „gracja”, które powinno być określeniem prawdziwej, ślicznej kobiety. Moim wcześniejszym, pierwszym skojarzeniem był XVI-wieczny obraz Rafaela Santi „Trzy Gracje”, zatem rozumienie oferowane nam przez Internet, sztukę, czy po prostu współczesność. Szustak zachęca by pójść o krok dalej. Tłumaczy, że gracja to nie tylko coś z zewnętrzności, ale także sposób wyrażania, poruszania, ogólnie bycia, ponadto poziom wrażliwości
oraz odbiór świata. Tak, dobrze widzisz. Jednym z komponentów powyższej definicji jest wygląd, ale to tylko maleńki fragmencik, na którym nie powinnyśmy osiadać. Analizując moje kobiece życie widzę, że faktycznie za bardzo kręcą mnie komplementy, oczekuję potwierdzeń. Ale dominikanin mówi, że nie tędy droga. No bo co jeśli on, chłopak, tego nie afirmuje? Nie uzależniajmy swojej wartości, piękna, od słów. Pamiętaj, że jesteś śliczna zawsze, nie tylko gdy inni to zauważają!

Co więcej seria o Esterze mówi o królewskości. Masz więc być jak królowa. Po pierwsze nie uzależniać swojego szczęścia od kogoś, funkcjonować autonomicznie, pamiętając o swojej ważności, ale też równocześnie zdając sobie sprawę, że… potrzebujesz pomocy (cytując autora „ żeby królestwo ogarnąć”). Po trzecie bądź tylko krypto królową! Nie ma tu miejsca na wyniosłość
i wywyższanie się, lecz na przyjaźń i bliskość.

Ale to jeszcze nie koniec. Od bardzo dawna, ze wszystkich stron, mówi się o tym, jak to ważne, by posługiwać się możliwie największą ilością języków obcych. Wtedy na własnej skórze możesz przekonać się o sile, jaką wówczas władasz. Bo przecież niektórych rzeczy nie sposób przetłumaczyć, istnieją wyrażenia, które nigdy w żadnym innym słowniku nie będą brzmiały tak pięknie, albo wreszcie wraz z odkryciem nowego słowa wzbogacasz się o znaczenie, wcześniej niemożliwe do ogarnięcia. Tę regułę wspaniale widać na przykładzie języka hebrajskiego, który niejednokrotnie już nas zaskoczył. Otóż Hebrajczycy nie mają oddzielnych słów wyrażających znaczenia „piękny” i „dobry”. Zatem nigdy nie wiesz, jaka intencja kryje się za użytym zdaniem? No, a może właśnie to jest odpowiedź na nasze wcześniejsze pytanie o definicję piękna?

Adam Szustak twierdzi, że w tym jednym hebrajskim słowie zawiera się esencja kobiecego piękna. Bo zwyczajnie „piękno”
i „dobro” nie powinny funkcjonować osobno. Poprawka: nie funkcjonują osobno. Oznacza to, że jeśli jesteś dobra, równocześnie jesteś piękna i jeśli jesteś piękna, oczywistym jest, że jesteś dobra, gdyż to właśnie dobro definiuje piękno.
Ileż to razy najróżniejsze źródła zapewniały świat, że najważniejsze jest wnętrze. Jedne z wielu pojawiających się wówczas odpowiedzi mówiły: „Ale ściema! Wszyscy doskonale wiemy, że mężczyźni plasują się w grupie wzrokowców, oceniają więc po wyglądzie. Na mnie od dawna już nikt nie spojrzał. W takim razie jestem brzydka. A w ogóle o wnętrzu to mówią te nieładne dziewczyny, które chcą podnieść się  na duchu” i tak dalej i tak dalej… Seria osądów, porównywania się, zazdrości. No i po co? Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Poszłabym dalej tym tropem i ośmieliłabym się zamienić oczy na twarz. Oczywiście, jesteśmy stworzeniami niepotrafiącymi żyć bez masek przybieranych na co dzień, ale to właśnie różne elementy twarzy pozwalają niejednokrotnie innym czytać z nas jak z otwartej księgi. Maskę wyćwiczysz, ale nie wytrzymasz w niej dużo czasu bez przerwy.
I dobro wyczytasz również, albo przede wszystkim. Ono właśnie, znanym tylko sobie sposobem, upiększa twarz. To się po prostu widzi. A nawet, jeśli źle się zauważy, prawda szybko wyjdzie na jaw.

Czym jeszcze jest piękno kobiety? Ojciec Adam drąży dalej i dochodzi do bardzo ciekawych wniosków.

  1. a) Porównuje bowiem niewiastę do pszczoły. Do żyjątka, bez którego nie bylibyśmy w stanie funkcjonować, które ciągle pracuje, porusza się, jest niezwykle aktywne.
    b) Poza tym, nie wiem czy wiesz, ale posiadasz moc „balsamowania”, czyli „przyklejania” pozytywnego, bądź negatywnego mniemania o sobie. Mowa tu przede wszystkim o dzieciach, członkach rodziny.
    c) Jako piękna kobieta powinnaś wiedzieć, kiedy żarty z czyjejś biedy są na miejscu, a kiedy należy „okryć ją płaszczem”, pomóc, zrozumieć i wesprzeć kogoś w chwili słabości.

I na koniec to najtrudniejsze, z czym wiele osób w dzisiejszym świecie po prostu się nie godzi, czyli poszerzenie bądź zmiana Twojej definicji miłości. Oczywiście, ile ludzi, tyle pomysłów, ale w żadnej nie powinno zabraknąć miejsca na stratę. Nie tylko uczucia (tak zmienne jak woda w rzece), nie tylko motyle w brzuchu, albo przyjemnie spędzony czas, ale gotowość straty, niejednokrotnie rezygnacja z siebie, lub po prostu z zaprogramowanego egoizmu. Prawdziwie Piękna Kobieta powinna być zdecydowana, choćby w zwykłej codzienności, na „oddawanie życia za tych co kocha”. Na przykład zrobić coś tylko dlatego, że on to bardzo lubi, oddać ostatni kawałek ulubionego ciasta, zrezygnować ze spotkania z przyjaciółkami, gdy on ma gorszy dzień, albo wstrzymać język za zębami podczas kłótni, nie przywołując ciągle powracającego, raniącego argumentu z przeszłości. Przykłady można mnożyć, przywoływać te ekstremalne, lub bardzo proste, ale przede wszystkim chodzi tu o porzucanie egoizmu, przekraczanie „ja”, „dla mnie”, „moje” coraz bardziej i bardziej.

Trudno jest być kobietą. Jednak wdzięczne jest to zadanie. Być może nie zgadzasz się z tym, co napisałam. Być może masz zupełnie odmienne zdanie. Mało tego, może jesteś szczęśliwa poprzestając tylko na współczesnej, wizualnej wizji piękna. Ale apeluję, byś poświęciła chociaż moment na analizę swojej kobiecości, natomiast jeśli jesteś mężczyzną, wesprzyj dziś dziewczęta
w Twoim otoczeniu.

Sięgnij koniecznie po analizowaną konferencję! Całość ma posiada znacznie więcej sensu.
Cyprian Kamil Norwid powiedział: „Kształtem miłości jest piękno”. Więc skoro mamy go tak wiele w zasięgu ręki, dlaczego wciąż brak nam miłości?

Maria MIKOŁAJCZYK