Powrót królów

wikimedia.org

wikimedia.org

Po wspaniałym występie w Soczi nasi olimpijscy królowie, w poprzednim sezonie, borykali się z licznymi problemami. Pomimo tego, najbliższe zawody w narciarstwie klasycznym zapowiadają się dla polskich kibiców bardzo ciekawie. Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch będą w każdy weekend urozmaicać swoimi występami popołudnia. Oprócz naszych olimpijskich championów podziwiać będziemy mogli również biathlonistów i panczenistów, startujących zarówno na długim jak i krótkim torze.

W poprzednim sezonie, po problemach z depresją, nasza królowa nart Justyna Kowalczyk, po raz pierwszy od 2005 roku nie stanęła indywidualnie na podium zawodów Pucharu Świata. Polka jednak pokonała chorobę, a co więcej trenowała bardzo ciężko. W nadchodzącym sezonie ponownie stawia sobie wysokie cele. Naczelnym jest powrót do formy sprzed minimum dwóch lat, czyli takiej, jaką nasza biegaczka prezentowała przed IO w Soczi. Wtedy to pokonała, na swoim koronnym dystansie w Lillehammer, jedną z pretendentek do Kryształowej Kuli w nadchodzącym sezonie, Heidi Weng o ponad minutę. Pierwszym ważnym punktem sezonu naszej biegaczki będzie cykl Ruka Triple rozgrywany w Kussamo. Pierwsze zawody Pucharu Świata mają dać odpowiedź na pytanie nie tylko o własną formę, ale również dyspozycję rywalek.

Nadchodzący sezon w biegach narciarskich będzie wyjątkowy, z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, na biegowych trasach zapanowało bezkrólewie – Marit Bjoergen, zdobywczyni Kryształowej Kuli, w grudniu urodzi synka. Będzie to pierwszy od ponad dekady sezon bez najbardziej utytułowanej olimpijki w historii. Po drugie, to sezon bez imprezy mistrzowskiej – taki zdarza się raz na cztery lata. To czas testowania nowych form treningu i rozwiązań technologicznych. Również podopieczna Aleksandra Wieretielnego wykorzysta ten czas na próby. Nowy serwismen zaproponował dłuższe i twardsze narty do klasyka, dzięki którym Polka ma być szybsza na zjazdach.

Ponadto po raz pierwszy w historii w jednym sezonie odbędą się aż dwa wielkie biegowe toury. Obok znanego Tour de Ski pojawi się dziewiczy Ski Tour Canada, którego kilka etapów zostanie rozegrane w Canmore. Miejscowości, w której Justyna Kowalczyk wygrywała wielokrotnie. Wielu ekspertów do dziś wspomina ze gdyby igrzyska odbyły się właśnie tam, a nie w oddalonym o 400 kilometrów Vancuwer Kowalczyk zdobyłaby 4 medale, w tym większość złotych.

Trzynastego listopada w kraju wikingów oficjalnie zainaugurowano sezon. W Beitostolen rozegrano trzy konkurencje – biegi stylem klasycznym i dowolnym na dystansie 7,5 km oraz sprint klasykiem, w których wystartowały Norweżki, Niemki oraz Rosjanki. W dwóch pierwszych konkurencjach nie miała sobie równych Therese Johaug. Czyżby Kula dla Norweżki? Zapytana o to Justyna Kowalczyk odpowiedziała, że z fusów wróżyć nie umie…

4 zł za Freunda, 7 zł za Stocha

Justynę Kowalczyk na trasach będziemy mogli zobaczyć 27 listopada. Tydzień wcześniej do boju ruszą nasi skoczkowie, na czele z królem nart Kamilem Stochem, którego kontuzja wykluczyła z walki o podium Pucharu Świata w poprzednim sezonie. Zaważyła także na formie prezentowanej przez mistrza olimpijskiego w Falun – Polak nie znalazł się nawet w pierwszej dziesiątce konkursów o medal mistrzostw świata. Mimo problemów technicznych, które pojawiły się w okresie przygotowawczym, Łukasz Kruczek jest spokojny o występy Stocha w nadchodzącym sezonie. Polski trener uważa, że cała kadra jest w równie wysokiej formie jak przed sezonem olimpijskim, co powinno gwarantować wielkie emocje nie tylko podczas konkursów indywidualnych, ale również drużynowych.

wikimedia.org

wikimedia.org

Głównym faworytem do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata według bukmacherów jest obrońca Kryształowej Kuli z poprzedniego sezonu Severin Freund. Co ważne, jako drugi wymieniany nie jest Peter Prevc, a Gregor Schlierenzauer, który walczy o powrót do wielkiej formy. Austriak podczas przygotowań trenował na skoczni… dla dzieci. Nasz skoczek Kamil Stoch w rankingu plasuje się na trzecim miejscu (ex-aequo z Peterem Prevcem) – za każdą postawioną na niego złotówkę można wygrać nawet 7 złotych.

8 tysięcy naboi

Krysi Pałki, Weroniki Nowakowskiej Ziemniak i Moniki Hojnisz nikomu przedstawiać nie trzeba. Nasze biathlonistki rozpoczną sezon 29 listopada od startu w sztafecie mieszanej. O ile w tej specjalności nie wiążemy z występem naszym zawodników większych nadziei, o tyle od 3 grudnia będziemy mocno ściskać kciuki za nasze panie, które rozpoczną zmagania od startu w biegu indywidualnym.

Polskie biathlonistki marzą o olimpijskim medalu – dla wielu z nich był on już na wyciągnięcie ręki. W okresie przygotowawczym zawodniczki zbudowały bazę, która ma pozwolić o powalczyć o ten krążek za trzy lata, ale ma również spowodować, że polska sztafeta po raz pierwszy stanie na podium mistrzostw świata w Oslo w 2016 roku.

W biathlonie potrzebna jest precyzja, dlatego drugi trener naszej kadry Tomasz Sikora podjął się zważenia wszystkich 8 tysięcy naboi, które Polki wykorzystają podczas pucharowej rywalizacji. Żmudna praca może spowodować, że po raz pierwszy w historii, któraś z naszych reprezentantek na koniec sezonu znajdzie się w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej.

Rekordowy weekend

W poprzedni weekend nasi łyżwiarze rozpoczęli sezon w Kanadzie. Najlepiej z Polaków spisał się Konrad Niedźwiecki, który zajął 5 miejsce na dystansie 1500 metrów i wraz ze Zbigniewem Bródką i Konradem Niemieckim wywalczył czwartą lokatę w biegu drużynowym. Zawodnicy mogli żałować – do podium zabrakło zaledwie 0,03 sekundy.

Warto podkreślić, że po raz pierwszy po kontuzji wystartowała Natalia Czerwonka, która po upadku na rowerze przez ponad rok musiała pauzować. Srebrna medalistka z Soczi zajęła 15 miejsce na dystansie 1500 metrów.

Wspominając łyżwiarski Puchar Świata w Calgary nie można nie wspomnieć o wyczynach Amerykanek Richardson i Bowe, które pobiły rekordy świata na 1000 i 1500 metrów.

Siostrzany pech

Natalia Maliszewska – młodsza siostra naszej najbardziej utytułowanej panczenistki na krótkim torze Patrycji Maliszewskiej – sezon rozpoczęła fenomenalnie. Młoda zawodniczka już dwukrotnie stanęła na podium pucharowych zawodów rozgrywanych w Montrealu i Toronto.

Zawody w Toronto okazały się jednak dla obu sióstr bardzo pechowe – Patrycja złamała nogę upadając w ćwierćfinale. Natalia także zaliczyła upadek – prowadząc w finale na dystansie 500 metrów została brutalnie zaatakowana przez Chinkę. Po dyskwalifikacji rywalki zajęła ostatecznie trzecie miejsce… Mimo wszystko była bardzo szczęśliwa – do kraju wróciła jako wiceliderka klasyfikacji generalnej.

Teraz Polkę czekają starty w Azji, pierwszy już 3 grudnia. Po nich przyjdzie czas na rywalizację w mistrzostwach Europy. Jeśli Natalia utrzyma formę, medal może być na wyciągnięcie ręki.

Aleksandra KONIECZNA