Czwórka na szynach

Źródło: wikipedia.pl

Źródło: wikipedia.pl

Całkiem niedawno, bo 25 kwietnia, minęło pół roku od zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych. Zwycięstwa, które po raz pierwszy po 1989 roku pozwoliło sprawować samodzielne rządy jednej partii. Zwycięstwa, które dało nadzieję milionom Polaków na ostateczne zerwanie z wątpliwym dorobkiem III RP. Dziś więc nadszedł czas, żeby sprawdzić czy, aby na pewno nie okazały się one płonne…

Tytuł niniejszego tekstu nie jest podchwytliwy. Tak, dorobek partii rządzącej oceniam na naciąganą czwórkę i to w skali szkolnej, a więc: od 1 do 6. Na szczęście ostatnie sześć miesięcy w naszym kraju obfitowało w szereg rozmaitych wydarzeń politycznych, stąd też podstaw do takiej (a nie innej) cenzurki było wiele. Zacznijmy może od tych in plus.

 Po pierwsze, Grupa Wyszehradzka. Wreszcie, chciałoby się rzec. Wreszcie, rodzimy rząd zauważył, że najcenniejsi sojusznicy Polski nie są ani w Brukseli, ani w Berlinie, ani nawet w Waszyngtonie, tylko tuż tuż za południową granicą w Pradze, Bratysławie i Budapeszcie. Chyba nigdy od 1991 roku nie byliśmy ze sobą w tak zażyłych stosunkach i nie mieliśmy tak jednolitych interesów. Razem jesteśmy w stanie bardzo mocno wpływać na politykę Unii Europejskiej i kierunek jej rozwoju, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę chwilowe osłabienie Niemiec. Warto, aby prezydent Duda i premier Szydło skupili się teraz na rozszerzeniu naszej „bazy” na państwa bałtyckie i powolnym normowaniu stosunków z Rosją (co nawet przy ewidentnym dystansie PiS-u do naszego wschodniego sąsiada, jest możliwe, patrz: porozumienie transportowe). Być może wówczas spełni się piłsudczykowski sen o skonsolidowanej Europie Środkowo-Wschodniej z Polską jako liderem…

 Po drugie, 500+. Naprawdę ciężko było mi – człowiekowi, który podchodzi z rezerwą do wszystkiego, co poprzedza fraza socjal-, napisać to zdanie. Należy jednak oddać partii prezesa Kaczyńskiego, że co obiecali to zrobili. I na nic zdadzą się skowyty opozycji, że „jedynacy” są dyskryminowani, że budżet pęknie. Polacy dostali na konto 500 złotych na dziecko i wiedzą doskonale, komu to zawdzięczają. Słowa przeciwników rządu, że to przekupywanie wyborców są doprawdy nieprzemyślane. Szczególnie ze strony posłów PO, którzy udają, że przez ostatnich 8 lat rządziły w Polsce ufoludki.

 Po trzecie, dubeltowo: polityka historyczna i minister Macierewicz. Tak, ten sam Antoni Macierewicz. Jeszcze niedawno wyśmiewany przez „salon”, dziś jest jednym z najlepszych ministrów w rządzie B. Szydło. Spokojny, rzeczowy, bez kontrowersji. Widać, że MON to jego bajka. Na dziś wydaje się, że o rozwój wojska możemy być spokojni. Z budową silnej armii ściśle wiąże się jednak szacunek dla tych, którzy o wolność Polski już walczyli. Niezwykle uroczyste obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych, 1050. rocznicy chrztu Polski, a także pamięć o żyjących jeszcze weteranach pokazują, iż PiS, jeśli chodzi o zrozumienie historii i szacunek dla przeszłości, od swoich poprzedników różni się i to w sposób znaczący. Ach, żeby tak jeszcze znalazły się pieniądze na „Wołyń” Smarzowskiego…

 Nie należy jednak ukrywać, że w ciągu tych sześciu miesięcy popełniono i szereg błędów. Pierwszy z brzegu to Komisja Wenecka. Pomysł, żeby poprosić tę instytucję o opinię, której treść z góry znano, był, delikatnie mówiąc, nietrafiony. Oczywistym jest, że w ten sposób chciano zyskać na czasie, ale próba okazała się chybiona i teraz trzeba „wszystko dokładnie analizować”, bo przecież nijak nie można tego dokumentu odrzucić, skoro sami go chcieliśmy…

 W tym miejscu należy wspomnieć o tym, kto o tę opinie poprosił. Niestety, minister Waszczykowski jest chyba (wraz z „nawróconym renegatem” – Ziobrą i mimo wszystko profesorem Glińskim) najsłabszym punktem polskiego rządu. Dyplomacja to niewielki, ale za to porządnie wypchany porcelaną, składzik, a Waszczykowski poruszą się w nim z gracją słonia i dzięki Bogu, że do tej pory zbił tylko kilka filiżanek. Prezes Kaczyński musi go stamtąd jak najszybciej wydostać i wrzucić za plecy osoby ostrożniejszej. Najlepiej kogoś z dwójki Szymański – Szczerski, którzy wykonują świetną robotę.

 Ponadto, PiS niczego nie nauczył się w kontekście komunikacyjnym. Brak jednolitego przekazu i „niereprezentacyjni” politycy z drugiego rzędu, którzy najpierw mówią potem myślą, „dobrej zmianie” nie pomagają. Na nic zda się reforma mediów publicznych, jeśli pani Mazurek będzie mówić o „kolesiach” z Sądu Najwyższego. Jak najszybciej partyjnym tyłom należy przykrócić cugli i na pierwszą linie wypuścić Gowina, Ujazdowskiego czy Brudzińskiego. Inaczej ludzie zaczną po prostu tracić orientację w tym, o co tak naprawdę rządzącym chodzi.

 Na ocenę pewnych kwestii jest jeszcze za wcześnie. Jak na razie, oczyszczona z Kraśków, Lisów itp., TVP dokonała radykalnego zwrotu o 180 stopni, co przypisuję raczej chwilowemu zachłyśnięciu się prawicowych dziennikarzy niż celowej polityce Kaczyńskiego (a i tak jest lepiej niż za Platformy – szczególnie „Wiadomości” o godzinie 8, 12 czy 15 są naprawdę rzetelne). Wokół sporu o Trybunał narosło wiele niejasności i obiektywnie ocenić go będzie można dopiero za rok, dwa. Na razie, pewne jest tylko tyle, że prezes Kaczyński celowo zaczął od mocnego uderzenia, żeby, niczym Bismarck, stworzyć chaos, w którym tylko on jest w stanie się odnaleźć. Dowodzi tego choćby umiejętne rozgrywanie opozycji (spotkanie odnośnie kompromisu w sprawie TK – majstersztyk!). Miejmy nadzieję, że kryją się za tym jakieś bardziej dalekosiężne cele niż wyrzucenie z posady prof. Rzeplińskiego i że korzyści z tego układu wyciągnie nie tylko PiS, ale przede wszystkim Polska.

Patryk HALCZAK