Kolejny „Czarny piątek” – tym razem na Kubie

fidel_castro_1959

Źródło: www.plaidavenger.com

W dniu wczorajszym zmarł Fidel Castro, legendarny kubański rewolucjonista, który obalił dyktaturę Fulgencio Batisty w 1959 r.. W tym samym roku Kubańczyk został premierem, otrzymując poparcie m. in. od USA i Watykanu.

Niestety, po jakimś czasie Castro rozpoczął wprowadzanie do systemu Kuby komunistycznej ideologii, a wraz z nią ograniczył wolność słowa, wprowadził monopartyjność i stanął na czele wszystkich najważniejszych urzędów, uzyskując w ten sposób władzę absolutną. Stany Zjednoczone oraz Europę Zachodnią takie działanie mocno zaniepokoiło. Szczególnie dlatego, że Kuba zaczęła prowadzić przyjazne stosunki ze Związkiem Radzieckim oraz państwami Układu Warszawskiego. Nikita Chruszczow, przyjmując kubańskiego przywódcę z otwartymi ramionami do grona państw komunistycznych, otaczał wyspę swoją opieką podczas późniejszych wydarzeń. Wiele państw dążyło bowiem do obalenia dyktatora. Za sztandarowy przykład przywołać można inwazję w Zatoce Świń (1961 r.), z której również dzięki pomocy państw komunistycznych, Castro wyszedł zwycięsko. Sam Chruszczow po zakończonych walkach wyraził swoje niezadowolenie z działania USA, posyłając list bezpośrednio do ówczesnego prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Dzięki wypracowaniu sobie popularności oraz twardym rządom, Fidel Castro sprawował władzę na Kubie niemal do końca życia.

Z punktu widzenia ludzi żyjących w szeroko rozumianej demokracji, sytuacja społeczna za jego rządów pozostawiała wiele do życzenia. Wobec opozycjonistów zagrażających reżimowi stosowano karę śmierci, a także ograniczone było prawo do zrzeszania się oraz wiele innych obywatelskich wolności. W społeczeństwie nie było  ludzi bogatych, ale równie rzadko można było zobaczyć na ulicach również narkomanów, prostytutki czy żebraków. Nikt bowiem nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, by żyć ponad stan, więc nikt nie byłby w stanie wydawać ich na narkotyki, opłacanie prostytutek, czy pomoc innym. No bo jak pomagać, gdy samemu nie ma się zbyt wiele?

Władze kubańskie w swoim mniemaniu były przekonane, że dają obywatelom wszystko, czego tylko potrzebują. Czy to prawda, każdy powinien rozstrzygnąć sam. Jedno jest pewne – skoro nie udało się obalić Fidela Castro nawet największemu mocarstwu świata, oznaczać to może, iż wcale nie prowadził tak złej polityki, jak niektórzy sądzą. Dziś możemy już tylko spekulować i obserwować jak poradzi sobie w roli rządzącego Raul Castro, który stopniowo, począwszy od 2008 roku,  przejmował władzę od starszego, schorowanego brata.

Agnieszka MALCZEWSKA

Dodaj komentarz