Pożądane podążanie

Fot. Adam Wajdzik: Swobodnie prezentująca się ekipa muzyków tworzących Follow Dices.

Fot. Adam Wajdzik: Swobodnie prezentująca się ekipa muzyków tworzących Follow Dices.

Nieprzewidywalny ekscentryk. Niekonwencjonalny aktywista. Oryginalny malarz dźwiękiem. Muzyk w dzisiejszych czasach nie ma lekko i nigdy tak nie było. Wielcy kompozytorzy ledwo wiązali koniec z końcem, uważano ich za wariatów i zazwyczaj nie doceniano za życia. Jednak myślę, że świadomość muzyczna ludzkości rozwinęła się znacznie. Wyraźnie ewoluowała na przestrzeni wieków. Słuchacz stał się uważniejszy, bardziej indywidualny i odpowiedzialny – przestał kierować się zdaniem tłumu i tym co wypada, a podążył ścieżką własnej muzycznej wrażliwości. Dlatego dziś każdy może pozwolić, by jego twórczość ujrzała światło dzienne bez strachu o własne bezpieczeństwo. Debiutanci zalali Internet i zadaniem odbiorców stało się wychwycenie i wypromowanie naprawdę dobrej muzyki. Wielu z nich zasługuje na zauważenie i polecenie. Dziś chciałabym skupić się na jednej, szczególnej i wyjątkowej formacji jazzowej. Zwie się Follow Dices i tworzą ją czterej nietuzinkowi, młodzi grajkowie z katowickiej, poznańskiej i wrocławskiej Akademii Muzycznej.

 

Ma zaledwie rok, jednak niech to nikogo nie zmyli, gdyż dźwięki towarzyszą im od lat. Z pewnością konkretnym i niewyczerpalnym źródłem pomysłów jest otaczający ich świat: napotkani ludzie i niewidoczne na pierwszy rzut oka piękno codzienności, ale nie tylko. Poza znamienitymi jazzmanami inspirują ich maniery muzyki skandynawskiej, folklor polski, minimalizm oraz, co niezwykle ważne, impresjonistyczne „malowanie” dźwiękiem. Żeby lepiej wczuć się w klimat tych niewidocznych barw wylewających się spod skrzypcowego smyczka Mikołaja Kostki, paradoksalnie czarno-białych klawiszy fortepianu Mateusza Gramburga, głęboko brzmiącego kontrabasu Jana Jerzego Kołackiego i rytmicznej perkusji Adama Wajdzika, warto zastanowić się co dokładnie znaczą te inspiracje dla twórczości owych czterech panów.

Jazz. Powstał na początku XX wieku na południu Stanów Zjednoczonych w Nowym Orleanie. Jest połączeniem zarówno muzyki europejsko-amerykańskiej jak i zachodnioafrykańskiej. Powstanie tej barwnej mieszanki wzięło się stąd, że pierwszymi twórcami byli potomkowie niewolników amerykańskich i afrykańskich, nie mający żadnego pojęcia o nutach. Grali zatem co czuli, bardzo emocjonalnie podchodząc do tematu. Dlatego też jazz charakteryzuje dowolność. Zarówno interpretacji i aranżacji, oraz nade wszystko tendencja do improwizacji. Może być klasyfikowany do muzyki ludowej, rozrywkowej i artystycznej.

Maniera skandynawska może czynić utwór melancholijnym, ale i żywiołowym. Surowym i delikatnym zarazem. Zatem jest bardzo zróżnicowana. Tworzona jest zazwyczaj przy pomocy kanteli, liry kosbowej i hardingfeli, jednak w przypadku naszych muzyków obejdzie się bez nich. Jeszcze nie czas na nie. Przecież to dopiero początki istnienia zespołu. Wszystko po kolei.

I na koniec analizy inspiracji został folklor polski, będący dla nich (jak mówią) „bezprecedensowym rdzeniem, z którego wypływa ich tożsamość”. Dzisiaj już zanika, jest rzadkością, co automatycznie czyni go elementem wyjątkowym. Wypływa z kultury ludowej. Chłopi traktowali muzykę jako czasoumilacz przy pracy. Czy to w polu, czy podczas wszelkiego rodzaju świąt. Była nieodłączną częścią ich codzienności. Dzięki niej rutynowe obowiązki nie nużyły, godziny płynęły jak minuty, a człowiek stawał się bliższy człowiekowi. W związku z powyższym ten rodzaj muzyki charakteryzuje się barwnością, charakterem, wrodzonym buntem i kapką tajemniczości. To wszystko razem wzięte daje energetyczną ambrozję dla duszy, czyni ją wiecznie młodą i odrobinę bardziej wolną na czas jakiegoś indywidualnego przeżywania. Trzeba się jednak liczyć z różnorodnością ludzkich charakterów, potrzeb i poziomu wrażliwości. W tym miejscu do akcji wkracza impresjonistyczne „malowanie” dźwiękiem. Ma ono na celu uchwycenie subtelnych doznań, nieraz tak bardzo odmiennych, wyzwalanych dzięki muzyce. Moim zdaniem, staje się więc spoiwem dla konkretnego człowieka i jego indywidualnych odczuć, zdeterminowanych jego osobistym doświadczeniem życiowym. Innymi słowy sprawia, że każdy może znaleźć, w tej palecie dźwiękowych barw, coś dla siebie.

Interesująca wydaje się również kwestia nazwy. Dlaczego Follow Dices? Istnieją dwie, niejako przenikające się opcje. Po pierwsze ma swoje źródło w filozofii przypadkowości Johna Cage’a, współczesnego, ekscentrycznego kompozytora. W muzyce może być ona wyrażona symbolicznie kostkami do gry (dices), które wyrzucone przez gracza wyznaczają nowy trop muzyczny do kultywowania, podążania za nim (follow). Drugą opcją jest wykorzystanie nazwiska osoby wiodącej w formacji, Mikołaja Kostki (dice), za którym podąża reszta (follow). Myślę, że trzymanie się tylko jednego wariantu byłoby ograniczające. Filozofia przypadkowości brzmi głęboko (a przecież na brzmieniu muzyka się opiera) i świadczy o erudycji czterech grajków, natomiast nazwisko Mikołaja jest wymowne i niejako dodaje otuchy słuchaczom próbującym ogarnąć magię muzyki. Bo przecież on też prowadzi zwyczajnie niezwyczajne życie na co dzień, jak każdy z nas, a równocześnie potrafi tworzyć kompozycje będące kilka oczek wyżej od zwyczajności.

Jeśli ktoś chciałby przysłuchać się Follow Dices, przypatrzeć się ich barwnym dźwiękom, może to uczynić już w ten poniedziałek, 12. grudnia w Blue Note Poznań przy ulicy Kościuszki 79, od godziny 20:00.

Poniżej znajduje się link do wydarzenia na facebooku:

https://www.facebook.com/events/1246811438743468/

Maria MIKOŁAJCZYK