Wszechstronni szaleńcy, czyli Mistrzostw Europy cześć 2

Rywalizujących w tej konkurencji można niewątpliwie uznać, za jednych z najwszechstronniejszych sportowców świata, którzy w szalonym wyścigu po medale, w ciągu dwóch dni stają do rywalizacji w dziesięciu specjalnościach, a na koniec zdejmują buty, chwytają się za ręce i z szacunkiem kłaniają publiczności po wyczerpującym biegu na dystansie 1500 metrów.

Mowa oczywiście, o dziesięcioboistach, którzy rywalizację rozpoczną we wtorek rano, a skończą w środę wieczorem, po drodze pierwszego dnia biegając na 100 m, skacząc w dal, pchając kulą, skacząc wzwyż oraz rywalizując na dystansie jednego okrążenia, a drugiego dnia biegając przez płotki, rzucając dyskiem, skacząc o tyczce, rzucając oszczepem, a na koniec, wyczerpani podejmując jeszcze bój w wyścigu na 1500 metrów. Wśród najlepszych zawodników Starego Kontynentu zobaczymy również Polaka – Pawła Wiesiołka, który jednak nie należy do faworytów rywalizacji. Wśród tych znajdziemy natomiast Estończyka Maicela Uibo, Niemca Arthura Abele i Holendra Pietera Brauna.

W środowej sesji porannej o awans do dalszej fazy rozgrywek powalczą kolejni Biało-Czerwoni: płotkarka Karolina Kołeczek (zwolniona z eliminacji jest druga z Polek Klaudia Siciarz), trójskoczkini Anna Jagaciak-Michalska, sprinterka Iga Baugmart-Wittan rywalizująca na dystansie 400 m (z eliminacji zwolnione w tej konkurencji są Justyna Święty-Ersetic i Małgorzata Hołub-Kowalik) oraz Marcin Lewandowski i Michał Rozmys na dystansie 1500 metrów. Wymienieni zawodnicy powinni w komplecie przejść do drugiej rundy rywalizacji. O awans do finału trudniej będzie natomiast w przypadku oszczepników, gdyż Polacy w tabelach europejskich zajmują kolejno: Marcin Krukowski 15 miejsce, Cyprian Mrzygłód 23 miejsce, a Bartosz Osewski 24 miejsce. Szanse na polski awans powinien natomiast zwiększać fakt, iż na stracie nie zobaczymy wszystkich wyprzedzających naszych zawodników rywali. Na pierwszych 12 miejscach plasuje się bowiem aż 5 przedstawicieli Niemiec, natomiast na stracie może pojawić się tylko 3 reprezentantów każdego z rywalizujących państw (uprawniony do startu poza wyznaczonym limitem jest również obrońca tytułu mistrzowskiego).

Jako jedne z pierwszych w środowy wieczór zaprezentują się skoczkinie wzwyż, wśród których zabranie niestety polskich zawodniczek. Pod nieobecność, będącej w ciąży, brązowej medalistki mistrzostw świata z 2017 roku Kamili Lićwinko, żadna z Biało-Czerwonych nie zdołała wypełnić minimum Polskiego Związku Lekkoatletyki, które wynosiło 1,90 m. Później na bieżni pojawią się półfinalistki biegu na dystansie 400 metrów przez płotki. Wśród nich nie powinno zabraknąć Joanny Linkiewicz i Justyny Saganiak. Pierwsza z Polek jest obrończynią srebrnego medalu z 2016 roku. Obrona drugiej lokaty będzie jednak nad wyraz trudna, żeby nie powiedzieć wręcz niemożliwa.  Po pierwsze, lepszy rezultat od tego, który dał Linkiewicz srebrny krążek przed dwoma laty, w obecnym sezonie w Europie uzyskało już osiem zawodniczek. Po drugie, Polka w tym sezonie nie zbliżyła się jeszcze do swojego rekordu życiowego i z czasem gorszym od niego o ponad pół sekundy zajmuje dopiero 15 lokatę w europejskich tabelach. Nazwisko Justyny Saganiak, która podczas Mistrzostw Polski, uzyskała nowy rekord życiowy, znajdziemy na 23 miejsce na listach.

Karol Zalewski chciałby poprawić rekord Polski (źródło: Christian Petersen/ Getty Images Asiapac, zimbio.com)

Po paniach o finał na tym samym dystansie jednak już bez płotków, powalczą mężczyźni. Wśród Polaków pierwsze skrzypce powinien grać, do niedawna walczący na dystansie 200 metrów, Karol Zalewski. Mistrz Polski, w tym roku uzyskał rezultat 45,15 s, co jest siódmym wynikiem na europejskich listach. Biało-czerwony, w wywiadzie dla portalu sport.onet.pl zapowiedział, że chce powalczyć o pobicie rekordu Polski, który należy do mistrza świata w biegu sztafetowym 4×400 metrów z 1999 roku, Tomasza Czubaka i wynosi 44,62 s. Jeśli Zalewski poprawi ten rezultat, może wskoczyć nawet na pierwszy stopień podium w biegu finałowym, który zostanie rozegrany w piątkowy wieczór. W półfinale, jeśli z powodzeniem przejdą eliminację, wystartować mogą, dość niespodziewani medaliści mistrzostw kraju, Dariusz Kowaluk i Łukasz Krawczuk.

O awans do finałów powalczą także kobiety na dystansie 800 metrów, w półfinale powinniśmy zobaczyć, wracającą po walce z kontuzją Angelikę Cichocką. Być może w ½ zaprezentuje się również Anna Sabat, plasująca się na 40 miejscu w europejskich tabelach.

Tego samego wieczora na kibiców czekają również wielkie emocje, związane z finałową rywalizacją w pięciu konkurencjach. Przed dwudziestą, jako pierwsi bój o medale rozpoczną skoczkowie w dal. Wśród nich polscy kibice, z pewnością chcieliby zobaczyć Tomasza Jaszczuka, którego forma w ostatnim czasie dość mocno zwyżkuje. W Lublinie podczas mistrzostw kraju Polak swój ślad na piasku zostawił za 8 metrem, co daje nadzieje, na walkę o miejsce punktowane zawodów.

Paulina Guba to jedna z tych sportsmenek, które nie mając juniorskich i młodzieżowych sukcesów, dzięki ciężkiej pracy uzyskują świetne rezultaty w seniorskim gronie. Polka, która w poprzednich latach nie należała do światowej i europejskiej czołówki, w tym sezonie pchnęła kulę na odległość ponad 19 metrów, co plasuje ją na drugim miejscu w europejskich tabelach. Polkę niewątpliwie stać na medal imprezy.

W 2015 roku w Pekinie dwóch Polaków stanęło na podium MŚ. W Berlinie jakikolwiek medal w rzucie dyskiem będzie sukcesem (źródło: Patric Smith/ Getty Images Asiapac, zimbio.com)

Równie emocjonujący z polskiej perspektywy powinien być finał rzutu dyskiem, w którym, jeśli przejdą eliminacje, zaprezentują  się: mistrz kontynentu sprzed dwóch lat Piotr Małachowski oraz brązowy medalista mistrzostw świata z 2015 roku Robert Urbanek. Obrona tytułu może być dla Małachowskiego wielkim wyznawaniem, bo poziom w tej konkurencji od dwóch lat niesamowicie wzrasta. Jeszcze przed imprezą sezonu aż 9 zawodników uzyskało wynik powyżej 66 metrów, a przewodząca listą trójka młodych zawodników rzucała już ponad 68 metrów. Nie oznacza to jednak, że Polak nie włączy się do medalowej walki, imprezy mistrzowskie rządzą się bowiem swoimi prawami, które Małachowski zna doskonale. Przed rokiem na mistrzostwach globu w Londynie Polak wywalczył piąte miejsce, jego rezultat był jednak trzecim spośród uzyskanych przez Europejczyków.

Tego dnia toczyć się będzie również finał biegu na 10 km kobiet, w którym zdecydowaną faworytką będzie liderka europejskich tabel Izraelka Chemtai Lonah Salpeter. Nie zabraknie również polskiego akcentu, w postaci Katarzyny Rutkowskiej, która ten dystans w obecnym sezonie pokonała w czasie gorszym o prawie minutę od liderki tabel.

Dzień zakończą wspominani już dziesięcioboiści finałowym biegiem na 1500 metrów.

Aleksandra KONIECZNA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.