Polsko-niemiecka wojna o tanią siłę roboczą

Dzisiaj Rzeczpospolita przeżywa “drugi złoty wiek”.  Kraj zajmuje czołowe pozycje w wielu rankingach rozwoju ekonomicznego państw Unii Europejskiej. Dosyć istotną rolę odgrywają w tym migranci zarobkowi, lecz co w sytuacji,
gdy zadecydują oni o wyjeździe na zachód?

 

Już od kilku lat gospodarka Polski rozwija się dosyć szybko. Średnio PKB wzrasta o 1.4 %  rocznie, a już w pierwszym kwartale 2018 ten wskaźnik osiągnął rekordowe 5.1 %. W taki sposób Polska stała się najszybciej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej. Wyprzedziliśmy nawet takich liderów rozwoju ekonomicznego jak Francja, Niemcy i Wielka Brytania. Jedną z najważniejszych przyczyn takiego sukcesu jest masowa migracja pracowników zza wschodniej granicy.

Zabrać Polsce pracowników

Biorąc pod uwagę przedstawione wysokie wskaźniki Polski, rząd niemiecki postanowił ułatwić procedurę przyjęcia migrantów zarobkowych z krajów, które nie są członkami UE. 2 października, podczas konferencji w Berlinie, minister pracy i polityki socjalnej Hubertus Heil, minister spraw wewnętrznych Horst Zeechoffer i minister ekonomii Peter Altmacher przedstawili szczegóły dotyczące migracji zarobkowej.

W dokumencie uwzględniono pięć kwestii. Były to ramy prawne dla skutecznego zarządzania i wzmacniania wykwalifikowanej imigracji zarobkowej, przyśpieszenia i ułatwienia procedur związanych z uznawaniem kwalifikacji, opracowanie strategii pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników, ułatwienie nauki języka niemieckiego jeszcze przed imigracją i szybsze, bardziej wydajne procedury przyjmowania imigrantów.

“Zapewnienie ciągłego napływu siły roboczej jest kluczowym punktem, dla zagwarantowania dobrobytu i bezpieczeństwa Niemiec w długotrwałej perspektywie. W dodatku do potencjału naszej wewnętrznej siły roboczej, musimy spełnić wszystkie warunki dla zatrudnienia kwalifikowanych pracowników z państw trzecich.” – zaznaczył minister pracy i polityki socjalnej Hubertus Heil.

Niemcy potrzebują pracowników z trzecich krajów

Dzisiaj gospodarka niemiecka bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje nowych pracowników. Doktor nauk ekonomicznych,
Wido Geis z Instytutu Niemieckiego Biznesu (IW) jest pewien, że deficyt siły roboczej w negatywny sposób wpłynie na wskaźniki rozwoju ekonomicznego: “Migranci z krajów UE wnieśli istotny wkład w rozwój naszej gospodarki, ale ich potencjał jest ograniczony (…) Dlatego potrzebujemy pracowników z trzecich krajów, ale przede wszystkim, musimy zaadaptować dla nich nasze prawo migracyjne.” – stwierdził ekonomista podczas wywiadu dla niemieckiej gazety Deutsche Welle.

Wyjazd do Niemiec może stać się dosyć atrakcyjną alternatywą dla Ukraińców pracujących w Polsce. Oczywiste jest to, że za Odrą będą w stanie zarobić wielokrotnie więcej niż nad Wisłą. Wbrew ogólnie przyjętej opinii, bliskość do ojczyzny i brak bariery językowej nie są głównymi przyczynami popularności Polski spośród migrantów zarobkowych.
Według raportu Work Service 66% Ukraińców pracuje u nas poniżej swej kwalifikacji, a 60% wyjedzie do Niemiec, jeżeli pojawi się taka możliwość. 3/4  ukraińskich pracowników zaznacza, że wyższe zarobki są dla nich czynnikiem decydującym, a dla 36% głównym jest wyższy poziom życia. Ani w pierwszym, ani w drugim nie możemy konkurować z naszym zachodnim sąsiadem.

Robimy wszystko, żeby im to się udało

Brak polityki integracyjnej i narastanie nastrojów antyukraińskich tylko pogarsza sytuację. Na przykład w samym tylko województwie Małopolskim, w latach 2016-2017 popełniono 44 tys. przestępstw z przyczyny nienawiści wobec przedstawicieli narodu ukraińskiego. Postępowań karnych w tych sprawach prowadzono tylko 18. A z badań przeprowadzonych przez Biuro RPO
i Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka wynika, że tylko 5 % Ukraińców w podobnych sytuacjach zwraca się do policji. Mimo to, z badań Work Service wychodzi na to, że 74% ukraińskich pracowników chciałoby zostać się w Polsce.

Według szacunków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, potencjalny odpływ z polskiego rynku pracy pół miliona pracowników spowoduje spadek  PKB o niemałe 1.6 punktu procentowego, co wynosi trzecią część rocznego wzrostu gospodarki. Biorąc pod uwagę zbliżające się obniżenie tempa rozwoju ekonomicznego, taki fenomen niezbyt dobrze odbije się na portfelach statystycznych Polaków.

Nazar GODNY