And the Oscar goes to…

Los Angeles, Hollywood Boulevard, czerwony dywan, a na nim najgorętsze nazwiska świata filmu. Mimo wszechobecnego blichtru, luksusowych kreacji i uśmiechów do fotoreporterów, panuje atmosfera wyczekiwania i napięcia. Do kogo należeć będzie ten wieczór, a kto okaże się wielkim przegranym?

Zgadza się, oczyma wyobraźni widzę już zbliżającą się 86. galę rozdania Oscarów. W nocy z 2 na 3 marca polskiego czasu dowiemy się, do kogo powędrują prestiżowe nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Od kiedy w połowie stycznia ogłoszono nominacje, trwają spekulacje, kto w tym roku sięgnie po statuetkę. Przyjrzyjmy się zatem nominacjom w najważniejszych kategoriach.

Sprawcy zamieszania, czyli najlepsze filmy
Najgłośniejszy ubiegłoroczny film to z pewnością „Wilk z Wall Street”, typowany na zwycięzcę. Jednak wśród filmów komediowych przegrał Złoty Glob z „American Hustle”, który wydaje się głównym konkurentem „Wilka” także w walce o Oscara. Co ciekawe głównym motywem obydwu filmów są machlojki finansowe. „Wilk z Wall Street” to historia zdolnego brokera, który zdobywa fortunę i prowadzi rozrzutny tryb życia. Nie obce są mu korupcja i oszustwa podatkowe. Z kolei „American Hustle” opowiada o parze oszustów, którzy zmuszeni są do współpracy z ambitnym i nieco niezrównoważonym agentem FBI.
Najlepszym filmem może się okazać także „Zniewolony. 12 Years a Slave”, który zdobył Złoty Glob dla najlepszego dramatu. Jest to film oparty na prawdziwej historii z XIX-wiecznej Ameryki. Opowiada o wolnym czarnoskórym mężczyźnie, który podstępem zostaje sprzedany w niewolę handlarzom z południa. Ciekawą pozycją w tej kategorii jest także film „Witaj w klubie”. Jego polska premiera odbędzie się 14 marca. Film opowiada o lekkoduchu, który dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa HIV i próbuje przemycać z Meksyku leki nielegalne w USA. Nie mogę się doczekać widoku Jareda Leto grającego w tym filmie transseksualistę.
Pozostałe nominacje w tej kategorii to: „Grawitacja” z Sandrą Bullock, „Kapitan Phillips” z Tomem Hanksem w tytułowej roli, dramat „Nebraska”, nietypowa historia miłosna „Ona” oraz „Tajemnica Filomeny” o matce poszukującej syna oddanego do adopcji przed pięćdziesięciu laty.

Ludzie-kameleony, czyli najlepsi aktorzy

W tej kategorii niespodzianek raczej nie ma. Nieoficjalnie mówi się, że najlepszym aktorem pierwszoplanowym zostanie Leonardo DiCarprio za rolę w „Wilku z Wall Street”. DiCaprio był już trzykrotnie nominowany przez Akademię, jednak za każdym razem musiał obejść się smakiem. Aby nie było tak i tym razem musi wyprzedzić niełatwych rywali: Christiana Bale’a, Matthew McConaughey’a, Bruce’a Derna oraz Chiwetela Ejiofora.

Nominowana w kategorii „Najlepsza aktorka pierwszoplanowa” jest w tym roku oscarowa rekordzistka – niezrównana Meryl Streep za rolę w filmie „Sierpień w hrabstwie Osage”. Jest to jej osiemnasta nominacja, a ma na swoim koncie trzy statuetki. Oprócz Streep w tej kategorii walczą: Amy Adams, Cate Blanchett, Sandra Bullock oraz Judi Dench.
Faworytem wśród aktorów drugoplanowych jest wspomniany już Jared Leto za „Witaj w klubie”. Jest to jego pierwsza nominacja do Oscara. Za tę rolę otrzymał Złoty Glob dla najlepszego aktora w komedii. Na tę samą statuetkę mają również szanse: Bradley Cooper, Barkhad Abdi, Jonah Hill i Michael Fassbender.
Nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej widziałabym w rękach Jennifer Lawrence. Postać wykreowana przez nią w „American Hustle” zdecydowanie ubarwiła tę historię. W zeszłym roku Lawrence została najlepszą aktorką pierwszoplanową za „Poradnik pozytywnego myślenia”. W tej kategorii mamy także: Julię Roberts, Sally Hawkins, June Squibb i Lupitę Nyong’o.

Szef szefów, czyli najlepszy reżyser

Tegorocznym faworytem w tej kategorii jest Martin Scorsese za „Wilka z Wall Street”. Nie dość, że film ten został doceniony przez krytyków, to jest także przez niektórych uznawany za najlepszy w dorobku Scorsese. Tę statuetkę mają szanse zdobyć także: David O. Russell, Alfonso Cuarón, Steve McQueen i Alexander Payne.

Sztuka czy pieniądze?

Przeglądając nominacje oscarowe, przypomniało mi się spotkanie autorskie z Tomaszem Raczkiem, w którym uczestniczyłam kilka lat temu. Został wtedy zapytany o stosunek do nagród Akademii Filmowej. Odpowiedział, że Oscary to komercyjne przedsięwzięcie, mające na celu wypromowanie pewnych produkcji i przyciągnięcie ludzi do kin. Powiedział również, że prawdziwie wartościowe filmy częściej znajduje wśród produkcji niskobudżetowych, pokazywanych w małych, alternatywnych kinach.

Taka ocena dała mi wtedy do myślenia i zastanawiam się nad nią co roku, śledząc oscarowy wyścig. Jestem jednak zdania, że hollywoodzkie filmy są przede wszystkim dobrą rozrywką, a zdarza się, że pewne historie wywołują prawdziwe emocje, przez co na swój sposób wzbogacają widza. Mimo wszystko na pewno obejrzę wyróżnione przez Akademię filmy, których jeszcze nie widziałam, tak jak robiłam to w ubiegłych latach i pewnie będę robić w kolejnych.

Magdalena WITEK