Jakość nie z tej ligi

W Anglii jeden, w Hiszpanii trzy, we Francji pięć, a we Włoszech dziewięć. Te różnice punktowe między liderem, a wiceliderem w czołowych europejskich ligach są niczym przy przewadze, jaką w Niemczech wypracował sobie Bayern Monachium. Po dwudziestu dwóch kolejkach drugi w tabeli Bayer traci dziewiętnaście punktów. Tyle samo dzieli Legię Warszawa i dziesiąty zespół Ekstraklasy – Cracovię.

 

Rok temu zespół ustanowił niesamowity rekord. W 34 spotkaniach zdobył 91 punktów. Wygrywał 29 razy, odniósł cztery remisy i raz przegrał. Teraz dąży do tego, by ten wynik poprawić. Do końca sezonu pozostało 12 kolejek, a Bayern ma na swoim koncie 62 punkty. Teoretycznie może zakończyć rozgrywki z 98. Ktoś może powiedzieć, że przecież jeszcze zostało wiele spotkań i do tej liczby wiele brakuje. Ten ktoś nie będzie miał racji. Statystyki podobno są jednym z rodzajów kłamstw, ale w przypadku monachijczyków bardzo dobrze odzwierciedlają pozycję zespołu. W 2013 roku Bayern nie odniósł w lidze niemieckiej żadnej porażki. Ostatni raz w krajowych rozgrywkach przegrał 28 października 2012 roku z Bayerem Leverkusen. Remisy zdarzają się częściej. W tym sezonie lider tabeli w 22 kolejkach remisował 2 razy.

Statystyki dotyczące 2013 roku warto uzupełnić o kilka innych informacji. Od 1 stycznia do 31 grudnia zwycięzca Ligi Mistrzów we wszystkich rozgrywkach poniósł 3 porażki. Miejsce na szczycie tabeli oddał na 7 kolejek. W poprzednim sezonie w Bundeslidze stracił 18 bramek, a w tym na razie 9. Analogicznie w tych okresach strzelił 98 61. W europejskim pucharze ustanowił nowy rekord – 10 meczów bez porażki. W sezonie 2012/2013 na niemieckim boisku osiągnął 25 punktową przewagę nad drugą Borussią. Tego nie udało się dokonać wcześniej żadnej innej drużynie. W 28. kolejce mistrzostwo było w kieszeni. Teraz ten wynik może zostać poprawiony. Wciąż trwa szlifowanie innych statystyk – na swoim koncie Bayern ma 46 meczów bez porażki (rekord Bundesligi) oraz 58 spotkań ze straconą maksymalnie jedną bramką. W rundzie rewanżowej nikt gola Bawarczykom jeszcze nie strzelił.

Czasy rywalizacji o niemiecki tytuł minęły. Bayern Monachium jest obecnie zespołem, któremu do perfekcji brakuje niewiele. To poważny kandydat do ponownego zwycięstwa w Lidze Mistrzów i pewny, przyszły mistrz Niemiec. W lidze drużyna nie walczy z innym drużynami, ale z własnymi rekordami. Nie ogląda się na sytuację pozostałych zespołów, a trener może sobie pozwolić na roszady w składzie. W Monachium długa ławka rezerwowych nie jest tylko sloganem. Niezastąpiony w składzie wydaje się być tylko bramkarz. Jupp Heynckes odchodząc z Bayernu pozostawił następcy bardzo dobrą drużynę. Utrzymanie tego stanu nie było łatwym zadaniem, ale Josep Guardiola dokonał znacznie więcej. Maszyny przeznaczonej do wygrywania nie tylko nie zepsuł, ale znacznie ją ulepszył.

Jak na tym tle wyglądają pozostałe zespoły z ligowej czołówki? W weekend pierwsze punkty w rundzie rewanżowej straciło Schalke 04 Gelsenkirchen, które zremisowało z Mainz. Znacznie głośniej było o porażce 1:6 z Realem Madryt. Drużyna po raz kolejny odpadnie w 1/8 finału Ligi Mistrzów, raz jeszcze udowadniając, że do ścisłej europejskiej czołówki wiele jej brakuje. Na drugiej pozycji w Bundeslidze plasuje się Bayer Leverkusen, który po porażce 0:4 z PSG, w lidze przegrał 1:3 z Wilkami. Gdyby zespół wykorzystywał potknięcia Borussii, a właściwie unikał własnych, to dawno zapewniłby sobie drugie miejsce na koniec sezonu. Borussia Dortmund w rundzie rewanżowej w lidze radziła sobie nieźle, a jeszcze lepiej w europejskich pucharach. Ostatnio przy sporym udziale Roberta Lewandowskiego pokonała Zenit 4:2 na wyjeździe. Tymczasem na krajowym podwórku nie uniknęła kompromitacji, przegrywając 0:3 z Hamburgiem. Parę miesięcy temu porażka dziwiłaby mniej, ale przed tym zwycięstwem HSV zajmował w tabeli 17 pozycję.

W Europie trudno znaleźć drużynę, która mogłaby rywalizować na równym poziomie z Bayernem. Ostatnie zwycięstwo z nimi odniósł Manchester City, ale działo się to jeszcze w fazie grupowej. W lidze z pewnością nie ma drużyny, która może się choćby zbliżyć do monachijczyków. Pozostałe zespoły dawno przestały rywalizować z mistrzem Niemiec skupiając się na walce o inne lokaty. Ten stan może utrzymywać się przez kolejne sezony, bo nawet najsilniej wyglądająca Borussia Dortmund nie potrafi z powodzeniem godzić występów na różnych arenach. Poza tym zawodnicy tego klubu powoli zaczynają emigrować do mistrza, zdając sobie sprawę z różnicy poziomów między nimi.

Jarek WIĘCŁAWSKI