Emeryci nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa

Przez dwie edycje turnieju dzielnie walczyli o miano najgorszej drużyny. Oddawali punkty komu popadnie. I biednym i bogatym. Szlachetny zespół. Od początku ważniejsza była zabawa niż trzy punkty. Czas przeszły został użyty nieprzypadkowo. W obecnym sezonie aż 3 (słownie: trzy) razy schodzili z parkietu jako zwycięzcy! „Gdzie popełniliśmy błąd?” – ciągle zastanawiają się zawodnicy F’n’F-u.

Po imprezowej naturze „pomarańczowych” została tylko nazwa…Właśnie! Co właściwie oznaczają te trzy litery przeplatane apostrofami?

FNF

Dawnodawno temu…No dobra, ta historia nie jest aż tak zagmatwana. W pewnym semestrze roku akademickiego 2011/2012, plan zajęć poczęstował śmiałków z F’n’F-u wolną środą (czytaj: mieli jeden wykład), więc jako przykładni studenci, każdy wtorek postanowili spędzić na spożywaniu wszelkiej maści trunków wspólnej nauce. Jako że dwóch członków drużyny miało przemiłych sąsiadów w swym lokum na Fredry (podobno po 22.00 wyłączali receptory słuchu),  to postanowili, że tam przeniosą swoje umiłowanie do nauki. Po co się gnieździć w bibliotece?

Podczas jednego takiego spotkania przy herbacie, Bartłomiej Walkówka (obecnie podbijający Wyspy Brytyjskie) wpadł na pomysł, że trzeba coś zrobić z cyklicznością tych wieczorów, więc poskładał wszystko w jedną logiczną całość i wyszedł mu F’n’F (Ftorki na Fredry). Ot i cała historyja.

W dwóch pierwszych edycjach zdobyli zaledwie jeden punkt. Dalej się zastanawiają, jak im się tego udało dokonać. Robili już wielkie pożegnania,  były łzy wzruszenia, okazje do wspomnień…aż tu nagle okazało się, że brakuje jednej drużyny. I wtedy kapitan drużyny, niejaki Krzysztof Nalepa, wpadł na genialny pomysł, aby zaproponować organizatorowi kandydaturę absolwentów dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Adrian Pudło przystał na propozycję i zakończenie przygody F’n’F-u z turniejem o Puchar Dziekana zostało odroczone o kolejny rok.

Okazało się wtedy, że mogą być drobne problemy natury kadrowej, więc trzeba było zrobić mieszankę absolwencko-studencką, by to pomarańczowe danie w miarę smakowało. Komitet transferowy stanął na wysokości zadania i dokonał trzech zakupów, które pozwoliły zdziesiątkowanej drużynie powalczyć o pierwsze turniejowe zwycięstwo.

Przykład F’n’F-u pokazuje, że ukończenie Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa niesie za sobą wymierne korzyści. Kiedy ukończyli studia, stali się lepszymi ludźmi, a już na pewno nabrali pewności siebie, którą przekuli na turniejowe punkty. Dzięki temu mają realną szansę na wyjście z grupy, szczególnie po ostatnim zwycięstwie nad Debellatio (przyp. 2:1), do którego obecnie tracą zaledwie jedno „oczko”.

Całej otoczki wokół F’n’F-u nie byłoby oczywiście bez wiernych fanek, które przez dwie edycje dzielnie wspierały zespół w trudnych momentach. Były z drużyną na złe i…złe. Osobne podziękowania należą się również Jakubowi Jeziorowi, który dzięki swojemu sprzętowi nagrywającemu i własnym umiejętnościom rejestruje każdy (!) mecz F’n’F, który później można zobaczyć na znanym skądinąd portalu YouTube.

KRZYSZTOF NALEPA

Poniżej zamieszczamy link do filmu, który zarejestrował epickie zwycięstwo F’n’F’u w tym sezonie.