Nikt nie mówił, że będzie łatwo

Nieliczni mogli mieć nadzieję, że zmiany w Lechu Poznań nastąpią z dnia na dzień. Od momentu objęcia funkcji pierwszego trenera zespołu przez Ivana Djurdjevicia minęło blisko pięć miesięcy. Pomimo tego może wydawać się, że „Kolejorz” wciąż stoi w miejscu. Nie jest to jednak czas na urządzanie „roastu” szkoleniowcowi i wszystkim związanym z klubem.

Pomimo udanego okresu przygotowawczego w wykonaniu „Lechitów”, ich kibice podeszli do nowego sezonu zmagań z pewną dozą sceptycyzmu. Trudno się temu dziwić, mając na uwadze wydarzenia, których świadkami byliśmy w ostatnich kolejkach minionej kampanii. Apogeum było ich wejście – celowo nie użyję tutaj słowa „wtargnięcie” – na murawę i przerwanie ostatniego meczu rozgrywek, w maju bieżącego roku, kiedy to na Stadion Poznań zawitała Legia.

Ivan Djurdjević – wojownik, który nigdy się nie poddawał, miał być impulsem do zmian mentalnych w zespole Lecha. Początek sezonu w wykonaniu „Niebiesko-Białych” pod przywództwem nowego szkoleniowca był bardzo udany. Z perspektywy czasu uważam, że jednak zaślepił on rzeczywisty obraz „Kolejorza” i wzbudził nadzieje, które szybko zostały zduszone przez serię niepowodzeń w kolejnych pojedynkach.

Ostrzeżenie dał nam zarówno Gandzasar, jak i Szachtior w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Europy. W zmaganiach ligowych Lechowi również zdarzały się błędy. Wymuszona zmiana ustawienia, kilka kontuzji i niepowodzeń… tyle wystarczyło, aby zrujnować dobrą atmosferę panującą w klubie. Już po pierwszych słabszych wynikach pojawiły się głosy krytyki, a kolejne potknięcia coraz to bardziej je potęgowały. Patrzono nie tylko na ręce zarządu – co akurat nie jest niczym nowym – ale także sztabu szkoleniowego, doszukując się przyczyn klęski właśnie w ich działaniach.

Trener Djurdjević nie raz podkreślał, że Lech jest w trakcie procesu, który wymaga czasu. Wiele osób chyba tego jednak nie dostrzega. Kibicu drogi! Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Tylko naiwni – przepraszam – mogli myśleć, że tak wielkie zmiany dokonają się z dnia na dzień. Choć przyznam, że początek sezonu rozbudził i moje nadzieje… Pochylmy się lepiej nad rzeczywistością, przestańmy obrzucać klub błotem i wspierajmy chłopaków w szybkim powrocie na szczyt, gdzie jest ich miejsce. Krytykować jest łatwo, lecz z argumentacją w wielu przypadkach bywa już trudniej…

Zmiany wciąż zachodzą i zapewne przyjdzie też pora na kolejne. Nieprzychodzenie na stadion i robienie komuś na złość nic w tej sytuacji nie da. Szkoda zatem, że podczas ostatniego spotkania w Poznaniu „Kocioł” milczał…

KBD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.